Chińska wojna o piasek

fot: Andrzej Bęben/ARC

Okazuje się, że tak powszechny surowiec jak piasek może być powodem międzynarodowego sporu

fot: Andrzej Bęben/ARC

Od początku obecnego stulecia, kiedy Chiny weszły na drogę burzliwego rozwoju gospodarczego, wszystkiego w tym kraju brakuje. Nawet tych surowców, których wydobycie opanowały one w sposób dominujący na całym globie.

Przykładem niech będą pierwiastki ziem rzadkich. Ich wydobycie stanowi około 70 proc. światowej produkcji górniczej i 85 proc. ich ekstrakcji, a mimo to kraj ten na całym świecie wykupuje najbardziej interesujące złoża. Podobnie rzecz ma się ze złotem, gdzie od blisko 20 lat w jego wydobyciu Chiny deklasują swoich rywali. Jednak co roku tysiące ton żółtego metalu Chiny zakupują za pośrednictwem prywatnych instytucji.

Polityka ta dotyczy prawie wszystkich najważniejszych surowców przemysłowych. Jakby tego wszystkiego było mało, nabrzmiewa konflikt handlowy, a także militarny o piasek wydobywany w strefie morskiej Tajwanu. Azjatycki kryzys na rynku piasku jest coraz wyraźniejszy. Pozornie wydawałoby się, że Chinom nie powinno brakować piasku, wszak posiadają 5 piaszczystych pustyń, z których największa jest Gobi i Takla Makan. W części należącej do Chin są większe od powierzchni Polski.

Jednak piasek z tych pustyń nie nadaje się do celów budowlanych. Tysiące razy przesypywany przez wiejące wiatry, jest coraz bardziej pylasty, a tylko z nazwy jest on piaskiem, a zmieszany z wodą staje się płynnym błotem. Z tego też powodu nie stosuje się go do celów budowlanych. Intensywna rozbudowa chińskiej infrastruktury potrzebuje każdego roku miliardów ton czystego piasku i żwiru dla urbanizacji miast usianych drapaczami chmur. Nowe konstrukcje mostowe, tunelowe, autostradowe i towarzyszące im obiekty wymagają milionów ton tych surowców, których przy tym tempie rozwoju zaczyna brakować. Z tego powodu Chiny sięgnęły po przemyty i dobrze nadający się do tych celów piasek morski. Okazało się, że największe jego zasoby znajdują się wokół wysp Tajwanu, które Chiny uważają za należące do niego terytorium, choć w rzeczywistości tak nie jest.

Sprawę komplikuje fakt, że terytorium Tajwanu to nie tylko główna wyspa w 150-kilometrowej Cieśninie Tajwańskiej, ale także wyspy Kinmen i Matsu, tuż przy południowym i północnym wybrzeżu prowincji Fujian w Chińskiej Republice Ludowej. Ułatwia to Chinom podmorską ich eksploatację. Co roku w pobliżu tych wysp pojawia się rocznie do 4000 pogłębiarek, gigantów o wadze 3 tys. ton, które potrafią wydobywać tysiące ton piasku i żwiru na dobę. Straż przybrzeżna Tajwanu stara się rekwirować pływające koparki. Niewiele to daje, bo na ich miejsce natychmiast pojawiają się nowe. Jednocześnie ich ogromna ilość sprawia, że służby te nie są w stanie opanować tej sytuacji.

Protesty dyplomatyczne nic nie dają, bo Chiny zaprzeczają nielegalnemu wydobyciu. Z ostatnich doniesień wynika, że wokół wysp Matsu pojawia się dziennie kilkaset podmorskich koparek. Ich usuniecie siłami straży przybrzeżnej Tajwanu, a nawet siłami wojskowymi wydaje się przedsięwzięciem bardzo trudnym. Jednak Tajwan zamierza bezwzględnie egzekwować swoje prawa w strefie przybrzeżnej, dlatego przyjął on ustawę nakazującą bezwzględnie konfiskować wszystkie tego rodzaju urządzenia niezależnie od ich własności, a osoby zatrudnione przy wydobyciu tego piasku, czeka kara do siedmiu lat więzienia.

Władze Tajwanu twierdzą, że posunięcie to ma również na celu przeciwdziałanie tak zwanej taktyce szarej strefy stosowanej przez Pekin, która jest wykorzystywana do wywierania presji i zastraszania Tajpej. Uważa się, że wiodącym ramieniem chińskiej taktyki szarej strefy są statki rybackie, zwane także „milicją morską”, które ustanawiają de facto chińską obecność operacyjną na spornych obszarach – w efekcie zmieniając fakty na ziemi lub na morzu – tak, aby kwestionować roszczenia terytorialne strony przeciwnej.

Te klasyczne operacje w „szarej strefie” mają na celu „wygrać bez walki” poprzez przytłoczenie przeciwnika rojami statków rybackich, zwykle wzmocnionych od tyłu okrętami Chińskiej Straży Przybrzeżnej  i Chińskiej Armii Ludowo Wyzwoleńczej.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Prezydent podpisał ustawę pozwalającą strzelać gumowymi kulami do niedźwiedzi i żubrów

Prezydent Karol Nawrocki podpisał nowelizację ustawy o ochronie zwierząt, przygotowaną przez posłów Polski 2050. Nowela pozwala myśliwym odstraszać niedźwiedzie i żubry przy wykorzystaniu broni gładkolufowej z użyciem np. gumowych pocisków.

Kolejny etap rewitalizacji szybu „Franciszek” w Rudzie Śląskiej

Władze Rudy Śląskiej podpisały umowę na kolejny etap rewitalizacji zabytkowego kompleksu szybu „Franciszek”. W zdegradowanych poprzemysłowych budynkach powstaną m.in. mieszkania wspomagane, a w przestrzeni pomiędzy budynkami miejsce integracji i aktywności dla mieszkańców.

Mija rok od zamknięcia estakady w Chorzowie. Czy wrócą tam samochody?

Dokładnie rok temu całkowicie wyłączono z użytku estakadę w Chorzowie. To była reakcja prezydenta miasta na ekspertyzę, która wskazywała, że może dojść do katastrofy. Zgodnie z ekspertyzą uzupełniającą można tam w ograniczonym zakresie przywrócić ruch. Ale czy to nastąpi? - W tej kwestii decyzja jeszcze nie zapadła. Dyskutujemy, czy będzie to w ogóle miało sens – stwierdził prezydent Chorzowa Szymon Michałek.

Znana sieć handlowa z poważnymi zarzutami z UOKiK

Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów postawił zarzuty sieci sklepów Dino, firmom przewozowym i menedżerom dotyczące zmowy ograniczającej konkurencję na rynku pracy - poinformował we wtorek UOKiK. Przedsiębiorstwom grozi kara do 10 proc. obrotu, a menadżerom - do 2 mln zł.