Chilijscy górnicy pojadą na mecz Realu Madryt

Santiago bernabeu ticket4football com

fot: ticket4football.com

Piłkarze Realu obiecali górnikom, że gdy wyjdą na powierzchnie, zaproszą ich na mecz na legendarny stadion Santiago Bernabeu

fot: ticket4football.com

Miłą niespodziankę sprawili uwięzionym 33 chilijskim górnikom władze jednego z najsłynniejszych klubów piłkarskich na świecie - Realu Madryt. Obiecali, że po wyjściu na powierzchnię lądu, zaproszą ich na mecz "Królewskich" na stadion Santiago Bernabeu.

 

Prezydent madryckiego klubu Florentino Perez przekazał, za pośrednictwem burmistrza Santiago, ministrowi górnictwa w Chile specjalne zaproszenie dla poszkodowanych, którzy od dwóch miesięcy są na dole kopalni (700 metrów pod ziemią).

 

Szef Realu wysłał górnikom również 33 koszulki klubu (z numerem 33) podpisane przez piłkarzy i trenera Jose Mourinho, a także album z fotografiami zawodników, w tym moment składania autografów na pamiątkowych trykotach.

 

Kilka tygodni wcześniej dwie własne koszulki przekazał uwięzionym górnikom (wśród nich jest były reprezentant Chile Franklin Lobos) hiszpański gwiazdor Barcelony David Villa.

 

Zasypani są kibicami futbolu, dzięki miniaturowemu ekranowi oglądali m.in. towarzyski mecz Chile z Ukrainą (1:2).

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.