Chile: Akcja ratowania górników kosztowała 10-20 mln dolarów

Prezydent Chile Sebastian Pinera szacuje, że zakończona w czwartek akcja ratowania 33 górników z kopalni miedzi i złota San Jose kosztowała 10-20 mln dolarów.

- Ich uratowanie kosztowało od 10 do 20 milionów dolarów. Państwo pokryło dwie trzecie tej sumy - powiedział Pinera w publicznej telewizji chilijskiej TVN.

Pozostałą część kosztów pokryto z darów prywatnych. - Każde peso było tego warte, każde peso zostało wydane właściwie - zapewnił. Pinera dodał, że akcję wydobycia górników, która trwała około doby, transmitowało kilkadziesiąt stacji telewizyjnych z całego świata.

- Myślę, że jeszcze nigdy oczy całego świata nie były w tym stopniu zwrócone na Chile - powiedział. Górnicy byli ratowani pojedynczo, za pomocą specjalnej kapsuły-windy spuszczanej na głębokość ponad 600 metrów. Ostatniego wydobyto około godz. 3 rano czasu polskiego w czwartek po 69 dniach od zawalenia się chodnika kopalni. Nigdy wcześniej w historii górnictwa nie zdarzyło się, by ktokolwiek tak długo pozostawał przy życiu uwięziony pod ziemią w efekcie katastrofy i na końcu został uratowany.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.