Chile: 25 górników jest już na powierzchni

Okladka chile gazeta newseum org

fot: newseum.org

Na okładce gazety Las Ultimas Noticias zagościł Mario Sepulveda, który wyjechał z kopalni jako drugi

fot: newseum.org

Carlos Bugueno, Jose Henriquez i Renan Avalos to kolejni mężczyźni, którzy zostali wydobyciu z chilijskiej kopalni. Akcja ratownicza nabiera tempa. Kapsuła ratunkowa coraz szybciej porusza się w wydrążonym szybie.

 

Podróż 27-letniego Bugueno trwała niewiele ponad 15 minut. Kolejny transport dzięki, któremu na powierzchnie dotarł 54-letni Heriquez był jeszcze krótszy bo trwał około 8 minut. Czas podróży dwudziestego piątego uratowanego czyli Romana Avalosa wyniósł ponad 9 minut. Górnik określił ją jako „naprawdę piękną”.

 

Kolejnym, który wsiądzie do kapsuły ma być Claudio Acuna.

 

Chilijskie gazety już przygotowały okładki jutrzejszych wydań, na których wiednieją zdjęcia z akcji ratunkowej. W mediach często pojawia się określenie, że w tym szczególnym dniu wszyscy jesteśmy Chilijczykami. Polscy psychologowie i socjologowie stwierdzają, że Polakom jest szczególnie blisko do Chilijczyków ponieważ jako naród mamy doświadczenia związane z górniczymi katastrofami.
 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.