Chcemy wyjść z grupy i możemy tego dokonać

1338989548 smuda

fot: Włodzimierz Sierakowski

Stresu nie czuję, za wiele już przeżyłem, by dać się ponieść emocjom - przyznaje trener polskiej reprezentacji

fot: Włodzimierz Sierakowski

Czy trener-selekcjoner twardą ręką trzymał kadrowiczów? Dlaczego w reprezentacji Polski nie ma piłkarzy ze śląskich kubów? Czy piłkarze planują zwalczyć o medale Euro 2012? Na te i inne pytania Trybunie Górniczej odpowiada FRANCISZEK SMUDA, trener reprezentacji Polski w piłce nożnej...

Im bliżej rozpoczęcia mistrzostw, tym częściej selekcjoner reprezentacji musi walczyć ze stresem?
To nie jest tak. Stresu nie czuję, za wiele już przeżyłem, by dać się ponieść emocjom. Raczej czuję się zagoniony, chciałbym być wszędzie i ze wszystkimi dyskutować o Euro, mówić o naszych planach. Cały czas zastanawiam się, jak nie popełnić najmniejszego błędu. Mam jeszcze parę siwych włosów na głowie, ale raczej już ich nie stracę. Na pewno nie przed mistrzostwami. Cieszę się, że mamy bardzo ciekawą drużynę na Euro i nowoczesne stadiony. Jak chociażby tak krytykowany Stadion Narodowy. Ludzie kochani, mamy przecież jeden z najnowocześniejszych obiektów w Europie! Co ja mówię, na świecie! Może i poszło na niego mnóstwo kasy, ale cieszmy się teraz z tego, że mamy tak nowoczesny i funkcjonalny stadion.

Właściwe przygotowania do Euro rozpoczęliście od zgrupowania leczniczo-regeneracyjnego w Turcji. Zawodnicy pojechali do Belek z żonami i narzeczonymi. Rozumiem, że chodziło o to, by zawodnicy wyłącznie wypoczywali, a nie myśleli o imprezowaniu...
W mojej kadrze nie ma już takiego gościa, który chciałby zaszaleć pod okiem własnej żony i moim. Teraz tym bardziej nie byłoby żadnego pobłażania. Kadrowicze w domach dostaliby świra, a w Turcji mieliśmy do dyspozycji elegancki hotel. Zawodnicy odpoczywali sobie z rodzinami, jedli kolację we wspólnym gronie. Gwarantuję, że każdego doprowadzimy do takiego stanu, że na Euro będzie gotowy do gry, bo zajęcia były dla wszystkich zróżnicowane. Po Turcji i obozie w Austrii badaliśmy organizmy zawodników. Jutro będą w optymalnej dyspozycji fizycznej.

Kibice biało-czerwonych są niecierpliwi i już teraz chcieliby wiedzieć, czy reprezentacja Polski jest w stanie powalczyć na Euro o medale, czy zadowoli Was wyjście z grupy.
Nie ma planu minimum. Na pewno chcemy wyjść z grupy i jesteśmy w stanie tego dokonać. Ale nie ma w piłce planowania. To się nikomu nie udaje. Można założyć, że Polska zostanie mistrzem Europy, ale nie sądzę, by taki plan się powiódł. Mamy swoje cele i marzenia i będziemy je realizować. Nie możemy jednak planować konkretnego miejsca na Euro. Nie jesteśmy piłkarską potęgą, która jest na każdej wielkiej imprezie i walczy o medale. Ale mamy młody zespół, który nie przyniesie wstydu polskim kibicom. Ja jestem realistą, patrzę na naszą reprezentację trzeźwym okiem i jestem przekonany, że pokażemy na Euro dobrą piłkę. A co do wyniku, to oczywiście marzy mi się medal. Ale niczego nie mogę obiecać!

W kadrze na Euro nie znalazł się ani jeden piłkarz ze Śląska. Nie licząc Arkadiusza Piecha z chorzowskiego Ruchu, który wylądował w gronie rezerwowych. Kiedyś byłoby to nie do pomyślenia.
Tak się akurat złożyło, że nikt z graczy śląskich klubów nie dostał nominacji. Ale to nic straconego, może po mistrzostwach Europy ktoś ze Śląska w niej zaistnieje. Myślałem, że Adam Danch znajdzie się w mojej kadrze, ale problemy z wątrobą dały o sobie znać i chłopak nie grał na początku rundy wiosennej. A szkoda, bo Danch prezentuje się bardzo ciekawie. Oglądałem też innych graczy Górnika, chociażby bramkarza Łukasza Skorupskiego. Nikogo nie pominęliśmy, ja i moi współpracownicy obejrzeliśmy ogromną liczbę meczów. Więcej się nie dało. Chyba żaden z selekcjonerów tylu meczów nie obejrzał. A co do Ruchu czy Górnika, to jest w tych klubach wielu fajnych zawodników. Jeszcze przyjdzie czas Ślązaków!

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Pozwał Netflix za serial Ołowiane dzieci. Broni pamięci babci

Prof. Stanisław Torbus, wnuk prof. Bożeny Hager-Małeckiej, znanej śląskiej lekarki, pozwał platformę Netflix. Zarzuca twórcom serialu „Ołowiane dzieci”, że zniekształcili historię jego babci, która zmarła w 2016 roku.

Z notatnika sztygara Onderki: Feralny piątek

Nasze kopalnie pustoszeją. Tajemnicą poliszynela jest, że nie ma ludzi do pracy. W ostatnich miesiącach odeszli na świadczenia górnicy z wydobycia i przygotówek, kombajniści z doświadczeniem, elektrycy, strzelniczy, ludzie z dozoru, kierownicy i dyrektorzy. Tymczasem słyszę i czytam ostatnio w mediach, że wracamy do węgla, bo stanowi on nasze zabezpieczenie energetyczne, zwłaszcza teraz, gdy okazuje się, że gazu brak, a jego ceny jeszcze wystrzelą w górę. Ja Wam powiem, że jest to sytuacja wypisz, wymaluj z moich czasów. 

Jak Rambo wyjeżdżał z szychty i pędził prosto na próbę zespołu Myslovitz

Rozmowa z WOJCIECHEM „LALĄ” KUDERSKIM, perkusistą Myslovitz, który w 1998 roku odszedł z branży górniczej

Jesień w Tatrach. Czas na spokojniejszy wypoczynek w Bukowinie Tatrzańskiej

Jesień w Tatrach ma swój wyjątkowy rytm. Wakacyjny gwar powoli cichnie, na szlakach robi się spokojniej, a górskie krajobrazy nabierają złotych, rudych i czerwonych barw. Przy dobrej pogodzie widoki potrafią zachwycić jeszcze bardziej niż latem, a chłodniejsze powietrze sprzyja spacerom i dłuższym wędrówkom.