Związkowcy ze śląsko-dąbrowskiej „Solidarności” ostrzegają premiera Donalda Tuska

fot: ARC

Polska energetyka oparta na węglu kamiennym i brunatnym nie może być z dnia na dzień zastąpiona znacznie droższymi instalacjami OZE...

fot: ARC

W Unii Europejskiej nie przetrwa żadna elektrownia konwencjonalna, żadna huta, cementownia czy inny zakład przemysłowy z branż, w których procesy produkcyjne wymagają dużych ilości energii lub wiążą się z emisją gazów cieplarnianych – alarmują przedstawiciele śląsko-dąbrowskiej „Solidarności” w piśmie do premiera Donalda Tuska. Wzywają szefa rządu do przedstawienia jednoznacznej deklaracji rządu w sprawie nowego celu klimatycznego Unii Europejskiej.

Swoje stanowisko przedstawiciele śląsko-dąbrowskiej „Solidarności” przesłali do szefa rządu w środę, 7 lutego. To odpowiedź na ogłoszony dzień wcześniej przez Komisję Europejską plan redukcji emisji CO2 o 90 proc. do 2040 roku w odniesieniu do poziomu z 1990 roku.

„W ostatnich tygodniach ze strony członków Pańskiego rządu płynęły sprzeczne sygnały dotyczące tej kwestii. W związku z powyższym Zarząd Regionu Śląsko-Dąbrowskiego NSZZ „Solidarność” wzywa Pana Premiera do przedstawienia jednoznacznej deklaracji dotyczącej tego, jak polski rząd ocenia propozycję Komisji Europejskiej i czy zamierza Pan zawetować te niszczycielskie dla polskiej gospodarki rozwiązania, gdy staną się one przedmiotem obrad Rady Europejskiej” – zaznaczają na wstępie przedstawiciele „S” w piśmie podpisanym przez Dominika Kolorza, szefa śląsko-dąbrowskich struktur związku.

Jak przypominają dalej związkowcy, Zarząd Regionu Śląsko-Dąbrowskiego NSZZ „Solidarność” krytycznie odniósł się już do poprzedniego celu redukcyjnego wyznaczonego przez UE, a zaakceptowanego przez poprzedni rząd PiS.

„Wskazywaliśmy, że wymuszona redukcja emisji gazów cieplarnianych o 55 proc. do 2030 roku spowoduje ogromny wzrost cen energii dla obywateli oraz gospodarki, a także ucieczkę przemysłu z Unii Europejskiej. Niestety wszystkie te prognozy się spełniły. Państwa Unii Europejskiej zmagają się z gigantycznym kryzysem energetycznym, który bynajmniej nie ominął krajów z najwyższym udziałem OZE w miksie energetycznym. W Polsce ceny energii dla gospodarstw domowych pozostają na akceptowalnym dla społeczeństwa poziomie wyłącznie dzięki dopłatom z budżetu państwa” – czytamy.

Związkowcy z „S” przytaczają wyliczenia analityków London Stock Exchange Group, firmy będącej operatorem Giełdy Papierów Wartościowych w Londynie, z których wynika, że wyznaczenie celu redukcyjnego na poziomie 90 proc. do 2040 roku spowoduje wzrost cen uprawnień do emisji CO2 do poziomu powyżej 400 euro za tonę.

„Nie mówimy tu już więc o problemach pojedynczych zakładów czy wzroście kosztów produkcji. Jeśli emisja CO2 będzie kosztować 400 euro za tonę, w Unii Europejskiej nie przetrwa żadna elektrownia konwencjonalna, żadna huta, cementownia, czy inny zakład przemysłowy z branż, w których procesy produkcyjne wymagają dużych ilości energii lub wiążą się z emisją gazów cieplarnianych. W takich warunkach nie pomoże rozwój instalacji CCS, czy innych technologii pozwalających ograniczyć emisyjność przemysłu. Przy tak gigantycznych kosztach nikt przy zdrowych zmysłach po prostu nie będzie prowadził działalności przemysłowej w Europie. Z kolei dla gospodarstw domowych luksusem stanie się już nie tylko posiadanie własnego samochodu czy lot samolotem na wakacje, ale również możliwość ogrzania mieszkania w zimie czy pokrycia rachunku za prąd” – ostrzegają związkowcy.

W stanowisku odnieśli się również do niedawnego spotkania minister przemysłu Marzeny Czarneckiej oraz szefa resortu aktywów państwowych Borysa Budki z komisarzami unijnymi, które rozpoczęło rozmowy na temat notyfikacji umowy społecznej dla górnictwa.

„Nawet jeżeli ten proces uda się doprowadzić do pomyślnego zakończenia, może się okazać, że cała Umowa Społeczna stanie się świstkiem papieru pozbawionym jakiegokolwiek znaczenia. Jeśli polski rząd nie zawetuje celu klimatycznego na poziomie 90 proc. do 2040 roku, wypełnienie zapisów Umowy Społecznej stanie się niemożliwe. Zamiast stopniowego, rozłożonego na lata wygaszania produkcji węgla na Śląsku, nasz region czeka gwałtowna likwidacja przemysłu i utrata setek tysięcy miejsc pracy w górnictwie, jego otoczeniu i innych sektorach gospodarki oraz doprowadzi do zapaści finansowej samorządów lokalnych” – argumentują przedstawiciele śląsko-dąbrowskiej „S”.

Na końcu ostrzegają, że brak weta polskiego rządu w sprawie propozycji Komisji Europejskiej, dotyczącej celu redukcyjnego na 2040 rok, zmusi nas do sięgnięcia po wszelkie dostępne formy protestu w obronie zakładów przemysłowych i miejsc pracy. „Ostatnie akcje protestacyjne rolników i innych grup społecznych pozwalają sądzić, że nie będziemy w tych działaniach osamotnieni” – kończą związkowcy.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Węgiel, gaz i OZE. Gra o równowagę w cieniu europejskiej polityki klimatycznej

Nie będzie rewolucji w unijnej polityce klimatycznej, ale możliwe są korekty, które złagodzą presję kosztową na energetykę. O przyszłości systemu handlu emisjami, roli węgla i gazu w bilansowaniu Krajowego Systemu Elektroenergetycznego oraz ryzyku luki mocowej rozmawiamy z dr. hab. inż. Stanisławem Tokarskim z Głównego Instytutu Górnictwa, który przekonuje, że Polska powinna postawić na dwa filary bezpieczeństwa – równowagę między gazem a węglem – przy jednoczesnym rozwoju OZE i energetyki jądrowej.

Silny wstrząs w kopalni Lubin. W strefie zagrożenia przebywało 20 górników

W sobotę Zakładach Górniczych Lubin (KGHM) doszło do silnego wstrząsu. Jeden z górników został przysypany w kabinie maszyny górniczej. Ratownikom udało się do niego dotrzeć po kilku godzinach.

Mocno zakołysała się ziemia – to wstrząs, czy tąpniecie? Znamy odpowiedź

W latach 2021-2025 w polskim górnictwie podziemnym miało miejsce 16 tąpnięć wskutek zaistnienia wstrząsów górotworu. W ich wyniku doszło do 19 wypadków śmiertelnych.

Paulina Hennig-Kloska: Energia z morskich wiatraków obniży średnią cenę prądu w Polsce

Energia elektryczna produkowana przez morskie farmy wiatrowe będzie stabilizować średnią krajową cenę energii na niższym niż dotychczas poziomie - oceniła ministra klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska.