Ceny węgla rosną, kopalnia będzie fedrować dalej
Czerwcowy wstrząs najprawdopodobniej był wynikiem uaktywnienia się uskoku, gdzie aktywność górotworu i jego naprężenie jest większe. Część złoża trzeba będzie pozostawić w filarze uskoku, a wydobycie zostanie realizowane w innych, bezpiecznych rejonach naszej kopalni. Zakład Górniczy Eko-Plus nadal funkcjonuje.
fot: Kajetan Berezowski
W kopalni Eko-Plus stawiają na grube sortymenty. Węgiel cechują wysokie parametry jakościowe i sprzedaje się praktycznie od ręki.
fot: Kajetan Berezowski
Czerwcowy wstrząs najprawdopodobniej był wynikiem uaktywnienia się uskoku, gdzie aktywność górotworu i jego naprężenie jest większe. Część złoża trzeba będzie pozostawić w filarze uskoku, a wydobycie zostanie realizowane w innych, bezpiecznych rejonach naszej kopalni. Zakład Górniczy Eko-Plus nadal funkcjonuje.
Myliłby się kto twierdząc, że po zaprzestaniu działalności kopalni Bobrek w Bytomiu węgla już nie fedrują. Zakład Górniczy Eko-Plus nadal funkcjonuje mimo licznych trudności i nic nie wskazuje na to, by miał zakończyć swoją działalność.
Rok 2025 nie był dla kopalni łatwy, głównie z racji niskich cen węgla. Z końcem grudnia działalność zakończyły jednak dwa sąsiednie zakłady – kopalnia Bobrek oraz zabrzański Siltech.
- I te wydarzenia pozytywie odbiły się na naszej działalności. Wielu z dotychczasowych odbiorców surowca właśnie z tych kopalń zainteresowało się naszym produktem – zwraca uwagę Marceli Ornat, prezes zarządu spółki Eko-Plus.
Niestety, 17 września br. w godzinach popołudniowych w kopalni doszło do podziemnego wstrząsu. W zagrożonym rejonie w chwili wstrząsu 650 m pod ziemią przebywało sześciu górników. W wyniku wstrząsu chodnik uległ deformacji i zmniejszył się jego przekrój, ale przejście nim wciąż było możliwe. Pięciu górników wyszło z wyrobiska o własnych siłach, szósty został na miejscu i nie było z nim kontaktu. Mimo sprawnie prowadzonej akcji ratowniczej zmarł w wyniku odniesionych obrażeń. Rejon, w którym doszło do wstrząsu i obwału skał, zgodnie ze sztuką górniczą i ze względu na dalsze ryzyko wystąpienia kolejnych wstrząsów, otamowano.
- Ten rejon jest wyłączony, otamowany, ale nie przekreśla to naszej dalszej działalności. Fedrujemy systemem przodkowym. Wygląda to zupełnie inaczej, niż w dużych zakładach górniczych. Tam, jeśli wydarzy się wypadek lub powstanie zagrożenie, wówczas otamowuje się dany rejon i proces eksploatacji ze ściany zostaje zatrzymany. U nas chodnik został wyłączone, a kombajn może fedrować dalej, w innym fragmencie złoża i nie pociąga to za sobą konieczności przezbrajania ściany, jak bywa to zwykle w kopalniach. Jest to wszystko zgodne z planem ruchu i uzgodnione z nadzorem górniczym – zapewnia Marceli Ornat.
Pod kopalniami ustawiają się kolejki samochodów
Czerwcowy wstrząs najprawdopodobniej był wynikiem uaktywnienia się uskoku, gdzie aktywność górotworu i jego naprężenie jest większe. Część złoża trzeba będzie pozostawić w filarze uskoku, a wydobycie zostanie realizowane w innych, bezpiecznych rejonach naszej kopalni.
Ceny surowca rosną, a pod kopalniami ustawiają się kolejki samochodów. Podobnie jest w ostatniej bytomskiej kopalni.
- Stawiamy na grube sortymenty. Węgiel cechują wysokie parametry jakościowe i sprzedaje się praktycznie od ręki. Pod tym względem nic się u nas nie zmieniło. Atutem są nasi stali odbiorcy usatysfakcjonowani parametrami odbieranego od nas węgla – podsumowuje Marceli Ornat.