W Górniczej o likwidacji kopalni Bobrek i o... zespole Myslovitz
Jak wygląda likwidacja bytomskiej kopalni? Skąd biorą się świetne wyniki Miedziowej Spółki? I jak to jest rzucić pracę w kopalni Mysłowice i zostać muzykiem? O tym m.in. przeczytają Państwo w najnowszym wydaniu Trybuny Górniczej, która ukaże się już w najbliższy piątek 25 września.
fot: ARC
fot: ARC
Jak wygląda likwidacja bytomskiej kopalni? Skąd biorą się świetne wyniki Miedziowej Spółki? I jak to jest rzucić pracę w kopalni Mysłowice i zostać muzykiem? O tym m.in. przeczytają Państwo w najnowszym wydaniu Trybuny Górniczej, która ukaże się już w najbliższy piątek 25 września.
W tym numerze TG nasz czołówkowy materiał dotyczy kopalni Bobrek.
„Likwidacja na własny koszt” - taki tytuł ma nasz tekst z pierwszej strony gazety. „Trwa likwidacja kopalni Bobrek w Bytomiu. Wyłączane są z obiegu wentylacyjnego kolejne rejony poeksploatacyjne i wyrobiska korytarzowe. Część infrastruktury technicznej została już zbyta. Sukcesywnie likwidowane są także przewody i osprzęt elektryczny. Roboty w większości prowadzi załoga własna. Gwarantuje to minimalizację kosztów całego procesu” – pisze red. Kajetan Berezowski.
„Spółka Węglokoks Kraj dysponuje dostateczną liczbą załogi, aby kontynuować proces likwidacji. Przez cały czas w ruchu ciągłym pracują konserwatorzy, elektrycy, dział szybowy, sygnaliści i dozór, czuwający nad organizacją pracy. Podobnie jak ratownicy górniczy, którzy kontrolują bez pośrednio na dole zagrożenie wodne i gazowe, pobierając m.in. niezbędne próby, poddawane następie badaniom” – pisze dalej w tekście autor.
Siedziałem z kumplem, jedliśmy sznity
W tym numerze TG mamy świetny wywiad z Wojciechem „Lalą” Kuderskim, perkusistą zespołu Myslovitz. Nasz rozmówca w 1998 roku odszedł z pracy w branży górniczej. Pracował w kopalni Mysłowice.
„Pensja urosła, jak już przeszedłem do oddziału hydraulicznego. Wtedy tak naprawdę odczułem, co to jest praca na kopalni, poszedłem pierwszy raz na ścianę – tam, gdzie kombajn po prostu wyrywa węgiel ze ściany, a widoczność jest może na półtora metra. Bo wcześniej w szybowym to miałem trochę tak, z całym szacunkiem, jakbym zjeżdżał do piwnicy – zawsze można było szybko wyjechać na powierzchnię. Pamiętam doskonale pierwszą „nockę” na hydraulicznym. Poszliśmy na taką niską ścianę, miała może z metr dwadzieścia wysokości. Pamiętam, że siedziałem tam z kumplem, jedliśmy sznity, a w duszy mówiłem sobie: „Panie Boże, co ja tutaj robię? Gdzie ja się wpieprzyłem w ogóle? Przecież ja tu sobie nie dam rady” – opowiada nasz rozmówca w wywiadzie zatytułowanym „Jak Rambo wyjeżdżał z szychty i pędził prosto na próbę zespołu Myslovitz”. Wywiad przeprowadził red. Tomasz Czoik.
„Bergmani poszli w pochodzie” – taki tytuł ma nasz kolejny tekst o tym, jak Słowacy szczycą się górniczymi tradycjami. „Słowacy w sposób szczególny obchodzą doroczne Święto Górników, Hutników, Geologów i Naftowców. Organizowane we wrześniu Dni Salamandry przyciągają tłumy turystów. W tym roku ulicami Bańskiej Szczawnicy przeszło ponad 500 postaci tworzących tradycyjną Pa radę Salamandry” – przypomina w tekście red. Kajetan Berezowski.
Ta spółka buduje szyby
W najnowszym wydaniu naszej gazety rozmawiamy także z prezesami spółki KGHM Polska Miedź.
„Jeśli chodzi o górnictwo, to od dłuższego czasu mamy wyznaczone osie trzech nowych szybów: GG-2 „Odra”, Retków i Gaworzyce. Jesteśmy na etapie badań geologicznych i projektowania obudowy. Następnie przystąpimy do mrożenia górotworu, głębienia i kolejnych etapów. Analizujemy budowę geologiczną na podstawie badań geofizycznych i badań 3D. To nie jest tak, że „rzucenie kapelusza” kończy sprawę. Badania muszą potwierdzić, że w danym miejscu można bezpiecznie i efektywnie zbudować szyb – albo że lokalizację trzeba zmienić. Dopiero potem przystąpimy do wiercenia otworów mrożeniowych. Każdy z tych szybów to koszt rzędu około 3 miliardów złotych” - podkreśla Zbigniew Bryja, wiceprezes zarządu ds. rozwoju KGHM Polska Miedź w rozmowie z Moniką Krężel.
Publikujemy również felieton Jacka Korskiego, mamy też garść ekologicznych informacji i tekst o Pawle Tydniarskim z kopalni Mysłowice-Wesoła, którego pasją są sporty motorowe.
Jak zwykle w Górniczej Czytelnicy na pewno znajdą wiele interesujących materiałów.
Zapraszamy do lektury.