Ceny uprawnień do emisji CO2 dobijają energetykę opartą na węglu, mimo że jest podstawa transformacji energetycznej

fot: Materiały prasowe

Koszt emisji CO2 jest tak wysoki, że dusi energetykę konwencjonalną i wypycha ją z rynku

fot: Materiały prasowe

Kiedy się skończy ten chory system handlu emisjami? Jeszcze trochę i wykończy polskie przedsiębiorstwa – takie komentarze towarzyszą zazwyczaj publikacjom na temat cen uprawnień do emisji CO2. I choć pieniądze ze sprzedaży w całości zasilają budżet państwa, to dla energetyki opartej na węglu kamiennym i brunatnym, branż energochłonnych i zwykłych konsumentów płacących rachunki za prąd – marna pociecha.

11 maja ceny uprawnień do emisji przekroczyły 53 euro za tonę, ustanawiając kolejny rekord. A jeszcze w marcu prowadzona na platformie EEX w imieniu Polski aukcja została rozliczona po 42,26 euro. Na tym rynku szaleństwo trwa od dłuższego czasu, rok temu za uprawnienia płacono 22 euro, a cztery lata temu – 5 euro. W efekcie ceny prądu mogą dalej rosnąć i to szybko, bo nadal ponad 70 proc. prądu, który trafia do gniazdek, jest produkowane z użyciem węgla. 

Swoisty podatek
Przypomnijmy, że system handlu emisjami w UE ruszył w 2005 r. To swoisty podatek, ale też jednocześnie motywacja do redukcji emisji gazów cieplarnianych do atmosfery. Niestety to też instrument bardzo podatny na działania spekulantów. Nasz system należy do najbardziej emisyjnych w całej UE. Z danych Krajowego Ośrodka Bilansowania i Zarządzania Emisjami wynika, że wskaźnik emisji CO2 dla produkcji energii elektrycznej wyniósł 758 kg na MWh.

– Koszty emisji CO2 przekroczyły już 40 euro za tonę, a to wpływa na koszty elektroenergetyki. Pokazują to wyniki finansowe PGE i innych spółek. Dowodzą nierentowności produkcji energii z węgla. Konieczne jest wydzielenie z energetyki aktywów węglowych i stworzenie struktury, która je przejmie wraz z częścią długów – podkreślał Janusz Steinhoff, b. minister gospodarki, podczas konferencji zorganizowanej przez Krajową Izbę Gospodarczą na temat transformacji.

Prof. Paweł Bogacz z Akademii Górniczo-Hutniczej podkreśla, że ma świadomość, że tylko zrównoważony rozwój ma sens, ale to, co miało być podstawowym narzędziem transformacji energetycznej, środowiskowej i motywować do niej, jest absolutnie do zmiany.

– Widzimy, co się stało z ETS, obecnie polem do spekulacji. To trzeba zmienić, uregulować. Cieszę się, że zaczyna się o tym głośno mówić. Energetyka kopalna nie jest uzasadniona ekonomicznie? Winien jest system ETS, który wymknął się spod jakiejkolwiek kontroli – podkreślił ekspert.

Zgadza się z nim Sławomir Wochna, prezes związku Porozumienie Pracodawców Producentów Węgla Brunatnego, dyrektor Oddziału PGE GiEK KWB Turów. Podczas konferencji KIG pytał:

– Czy koszt emisji CO2 musi tak bardzo, jak obecnie, dusić energetykę konwencjonalną i wypychać ją z rynku? 

Solidna podstawa
– Import energii z roku na rok zwiększa się, ale wpuszczamy ją tylko wtedy, kiedy ona jest dostępna. W styczniu to my energią z węgla wspieraliśmy Czechy i Słowację. Przechodzimy teraz na tańsze, zielone źródła, ale miejmy świadomość, że ta podstawa oparta na węglu też musi funkcjonować. W Polityce Energetycznej Polski 2040 są jeszcze pewne udziały paliw kopalnych, które mają działać i produkować energię do czasu wybudowania systemu, który tego wsparcia nie będzie już potrzebować – podkreślał prezes Wochna.

Jego zdaniem należy mieć świadomość, że w czasie transformacji system elektroenergetyczny musi mieć solidną, węglową podstawę.

– Firmy energetyczne przez lata zainwestowały ogromne środki, aby spełniać normy środowiskowe, bo energetyka węglowa ma być stabilizatorem. Nie można patrzeć na istniejącą energetykę tylko jak na coś, co zwiększa koszty. Te pewne koszty zabezpieczające funkcjonowanie kopalń i energetyki, ale też całej gospodarki, trzeba ponieść – podkreślał podczas konferencji. 

Zsynchronizować zamykanie z likwidacją
Prof. Marian Miłek z Uniwersytetu Zielonogórskiego, b. wiceminister skarbu, uważa, że od transformacji energetycznej nie ma ucieczki.

– Trzeba jednak zsynchronizować zamykanie kopalń z likwidacją węglowych bloków. Konieczne jest przygotowanie mapy drogowej. ETS to parapodatek bez żadnego uzasadnienia, podatny na manipulacje, czego dowodem jest windowanie ceny ponad 40 euro – powiedział.

Z danych spółek giełdowych wynika, że w 2019 r. pięć największych grup energetycznych: PGE, Enea, Tauron, ZE PAK i Energa wyemitowało 104 mln t CO2. To było o 13 mln t mniej niż w 2018 r. Z kolei w 2020 r. produkcja tego gazu spadła o ponad 7 proc. Koszty emisji dla spółek wynoszą około 20 mld zł rocznie. Te pieniądze trafiają do budżetu państwa. Częściowo trafiają w formie refundacji do przemysłu energochłonnego i do samych firm energetycznych na zielone inwestycje oraz na walkę ze smogiem i elektromobilność.

 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Inflacja do końca roku pozostanie w przedziale 3,0-3,5 proc.

Wskaźniki inflacji CPI i bazowej do końca 2026 r. powinny utrzymywać się w przedziale 3,0-3,5 proc. rdr, a RPP prawdopodobnie odłoży decyzje o zmianach stóp procentowych do czasu większej klarowności perspektyw inflacji - ocenili ekonomiści Pekao po piątkowej publikacji danych GUS.

Polscy przewoźnicy zdominowali drogowy transport towarów w UE

Przewoźnicy z Polski odpowiadają za ponad 20 proc. drogowego transportu towarów w krajach Unii Europejskiej – wynika z danych Eurostatu opublikowanych w piątek, 31 lipca 2026 r. Przewożą najwięcej w całej UE.

Minister Grzegorz Wrona o JSW: Dyskusja z 83 związkami zawodowymi zaczyna być problemem

Wiceminister aktywów państwowych Grzegorz Wrona brał udział w posiedzeniu sejmowej komisji ds. energii, klimatu i aktywów państwowych, która była poświęcona aktualnej sytuacji Grupy Kapitałowej JSW. - Pozwalam sobie na takie pierwsze w życiu moje wystąpienie polityczne, ponieważ bardziej jestem znany z tego, że zajmuję się gospodarką, a nie polityką. Chcę powiedzieć jedno. Zanim posłowie będą nas krytykować, chciałbym również słyszeć w tej krytyce rozwiązania i pomoc - mówił podczas posiedzenia komisji.

Zabrze z dofinansowaniem 7,2 mln zł. Przebudowa ważnego skrzyżowania coraz bliżej

Miasto Zabrze otrzymało 7,2 mln zł z rezerwy subwencji Ministerstwa Infrastruktury na 2026 rok na rozbudowę układu drogowego w rejonie skrzyżowania ul. Tarnopolskiej i Składowej. To kluczowy krok w kierunku rozpoczęcia jednej z najbardziej oczekiwanych inwestycji w północnej części miasta, która ma znacząco poprawić bezpieczeństwo i płynność ruchu.