Ceny surowców wtórnych są najniższe od kilku lat

fot: Krystian Krawczyk

Obecne przepisy zobowiązują państwa członkowskie do zagospodarowania (recyklingu i ponownego użycia) 50 proc. odpadów w roku 2020

fot: Krystian Krawczyk

Co druga wyrzucona tacka, butelka czy torebka nigdy nie trafi do recyklingu. Zasypujemy świat tonami śmieci, których nie sposób przetworzyć. Nie dlatego, że się nie da. Koncernom na tym po prostu nie zależy - zwraca uwagę "Dziennik Gazeta Prawna".

"We wrześniu 2019 r. papiernie i zakłady przetwarzające makulaturę płaciły ok. 250 zł za tonę papieru i tektury. Dziś, kilka miesięcy później, te same firmy żądają już dopłaty 250 zł. Odpadów jest po prostu za dużo w stosunku do liczby zakładów, które mogą je przetworzyć. A firmy odbierające odpady muszą się ich pozbyć, bo za przetrzymywanie ich ponad dopuszczalny przepisami rok mogą zapłacić srogie kary" - wyjaśnia Ewa Rakowska, dyrektor biura zarządu Krajowej Izby Gospodarki Odpadami, która zrzesza spółki komunalne, takie jak np. MPO.

Jak napisano w artykule "jeszcze gorzej jest z folią". "W czerwcu 2017 r. płacili nam 380 zł za tonę. Dwa miesiące później cena spadła do 10 zł. Od 2018 r. wahała się od 10 zł do 1 gr za tonę. A od 2019 r. to my dopłacamy 280 zł za tonę folii, by ktoś ją w ogóle wziął" - mówi Rakowska.

Dodano, że "podobnie ma się sytuacja z oponami". "W 2015 r. sprzedawano je za 55 zł za tonę. W zeszłym roku trzeba było dopłacić średnio 380 zł, żeby ktoś je odebrał. Dziś jest to już ponad 500 zł." - podkreślono.

Szymon Dziak-Czekan, prezes Stowarzyszenia Polski Recykling mówi w rozmowie z "DGP", że "ceny surowców wtórnych są najniższe od kilku lat". "Przykładowo 24-tonowy kontener folii był kiedyś wart kilkanaście tysięcy złotych, a obecnie ma cenę ujemną, co znaczy, że do odbioru przez recyklera trzeba dopłacić" - zwraca uwagę.

Dodaje, że niektóre frakcje makulatury, szkła i wielu tworzyw sztucznych dalej trzymają cenę w hurcie, ale muszą być przesortowane, sprasowane i przygotowane do procesu recyklingu. Inaczej ceny są poniżej zera.

W artykule podano, że "wizja gmin i firm odpadowych - monopolistów inkasujących grube miliony za sprzedaż papieru czy plastiku - nie przystaje do rzeczywistości, w której odpadów jest za dużo, popyt na nie znikomy, przepisy coraz mocniej wiążą ręce, a nowe regulacje dopiero wykuwają się w ministerialnych gabinetach". "Czy to jednak dogodna wymówka, by usprawiedliwić brak segregacji? Nie, bo plastiku czy tektury wybranych z kosza pełnego zmieszanych resztek jedzenia i nieczystości nikt nie chce kupić, nawet po kosztownym umyciu. Czyste i jednolite frakcje może się jeszcze uda sprzedać. W przeciwieństwie do zdecydowanej większości śmieci, które nie nadają się do niczego i najczęściej kończą na wysypisku" - napisano.

Oceniono, że "to częściowo wina naszego lenistwa - ponad 63 proc. tego, co wyrzucamy, to wciąż odpady zmieszane". "Ale winne są też koncerny, którym przez lata nie zależało, by choć trochę zatroszczyć się o środowisko, a nie tylko o marketing i zysk. Z jednej strony trudno się dziwić, są po to, żeby zarabiać. W innych krajach jednak jakoś się udało zachęcić firmy do zmian i takiego projektowania produktów, by recykling bardziej się im opłacał. I to nie tylko na papierze, jak u nas przez lata" - wskazano.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Jaworzno: 7 miliardów na energetykę, 4,5 mld na fabrykę elektryków i koniec ery slajdów

Inwestycyjny zwrot w Jaworznie staje się faktem. Miasto, które trzy lata temu kojarzyło się z awariami bloku 910 MW, brakiem węgla i wstrzymaną budową szybu Grzegorz, dziś ma na stole projekty za kilkanaście miliardów złotych. O transformacji energetycznej, górniczej i motoryzacyjnej mówili zgodnie samorządowcy i władze województwa śląskiego.

Jak Czeladź dała drugie życie kopalni i buduje markę Zagłębia

Dziś widzimy efekty w postaci zrewitalizowanych obiektów, ale samorząd Czeladzi już na początku lat dwutysięcznych zakupił teren po kopalni Saturn. Była to decyzja świadoma - mówi Stefania Lazar, dyrektor Muzeum Saturn w Czeladzi.

Wiemy, ile za paliwo zapłacisz od soboty do poniedziałku

Zgodnie z piątkowym obwieszczeniem Ministra Energii, od soboty do poniedziałku włącznie litr benzyny 95 kosztuje nie więcej niż 6,89 zł, benzyny 98 - 7,68 zł, a oleju napędowego - 8,00 zł. Ceny maksymalne wszystkich rodzajów paliw są zatem niższe niż w piątek. W piątek litr benzyny 95 kosztował nie więcej niż 6,95 zł, benzyny 98 - 7,76 zł, a oleju napędowego - 8,03 zł.

Układ z wierzycielami pracującej dla kopalń spółki zatwierdzony przez sąd

Sąd rejonowy w Warszawie zatwierdził w piątek układ zawarty przez PKP Cargotabor z wierzycielami. Według informacji przekazanych przez spółkę to istotny krok przybliżający firmę do zakończenia postępowania sanacyjnego.