Ceny ropy naftowej po ataku w Arabii Saudyjskiej powoli się stabilizują

fot: ARC

Cena ropy naftowej, która spadała od połowy 2014 r., zaczęła odbijać przed połową lutego

fot: ARC

Po czterech dniach notowań, jakie upłynęły od ataku na instalacje do wydobywania ropy w Arabii Saudyjskiej, cena czarnego złota spadła o połowę wartości, którą zyskała w poniedziałek. Zdaniem analityka DM mBanku Rafała Sadocha ważniejszym czynnikiem niż czasowe wyłączenie produkcji 5 proc. światowego zaopatrzenia będzie zapotrzebowanie na ropę, a tym rządzi tempo rozwoju gospodarki. Tymczasem ekonomiści od kwartałów ostrzegają przed spowolnieniem.

– Ostatnie wydarzenia z Arabii Saudyjskiej podbijają ceny ropy w krótkiej perspektywie. Niemniej trzeba mieć świadomość, że w dłuższym horyzoncie jest ona w większym stopniu determinowana sytuacją w globalnej gospodarce i obawami o perspektywę popytu na ten surowiec. Tutaj pojawia się sporo znaków zapytania – mówi Rafał Sadoch, analityk Domu Maklerskiego mBanku. – Widać, że sama Arabia Saudyjska czy kartel OPEC, ale i pozostali producenci robią wszystko, aby tej ropy produkować jak najwięcej, czyli to wydobycie wśród pozostałych producentów niezrzeszonych w ramach kartelu rośnie.

W sobotę, 14 września, atak dronów zniszczył należące do koncernu Saudi Aramco instalacje w dwóch rafineriach odpowiedzialną za produkcję 5,7 mln baryłek ropy na dobę, a to niemal połowa całej produkcji firmy. W dodatku Arabia Saudyjska jest największym obok Rosji eksporterem tego surowca. W efekcie w poniedziałek, po starcie rynków finansowych, ceny amerykańskiej ropy WTI skoczyły z niespełna 55 do niemal 63 dol. za baryłkę, a europejskiej ropy brent – z nieco ponad 60 do przeszło 69 dol. Saudyjczycy zapewnili jednak, że do końca września przywrócą zdolności produkcyjne rafinerii. Pozostaje pytanie, czy atak był pojedynczym incydentem.

– W Arabii pojawiają się komentarze, że w perspektywie 2–3 tygodni uda się odbudować dużą część mocy przesyłowych, co też powinno ograniczać perspektywę do wzrostów cen tego surowca – podkreśla Rafał Sadoch. – Z drugiej jednak strony ogromnym czynnikiem ryzyka jest napięcie w rejonie, jak będzie wyglądał konflikt pomiędzy Arabią Saudyjską a Iranem. Jeśli będzie eskalowany, to jest na dobrą sprawę jedyny czynnik, który może zdecydowanie podbić notowania ropy naftowej i doprowadzić do nowych tegorocznych szczytów.

Wystarczyło kilka dni, by ceny ropy spadły o połowę wartości, jaką zyskały po weekendzie. W czwartek teksański surowiec kosztował poniżej 58,5 dol. za baryłkę, a brent 64,5 dol. Jest to jednak wciąż o około 7 proc. więcej niż przed atakiem. Pojawia się więc pytanie, w jaki sposób przełoży się to na ceny na stacjach paliw, które podążają za cenami ropy z kilkutygodniowym opóźnieniem i zależą również od kursu dolara. Tuż przed atakiem średnia ceny benzyny Pb95 wynosiła 4,99 zł za litr, diesel był o złotówkę droższy, a za Pb98 trzeba było zapłacić 5,32 zł.

– Jeśli efekt tego ataku będzie się utrzymywał w notowaniach ropy, to pewnie za tydzień, być może dwa tygodnie, zobaczymy wzrost notowań o kilkanaście, być może 20 czy 30 groszy – przewiduje analityk DM mBanku. – Niemniej te notowania powinny stopniowo wracać na niższe poziomy wraz z tym, jak te braki w wydobyciu ropy będą zasypywane przez innych producentów, to też to powinien być czynnik stabilizujący ceny benzyny w okolicy 5 zł, a nieprzemawiający za wzrostem w kierunku 5,30 czy 5,40 zł.

Paliwa do prywatnych środków transportu podrożały od stycznia do sierpnia 2019 roku włącznie o 4,1 proc., podczas gdy ogółem średnie ceny towarów i usług wzrosły tylko o 2,1 proc. W ubiegłym roku, po ograniczeniu wydobycia przez kraje OPEC i niektóre niezrzeszone w kartelu, w tym Rosję, ceny wzrosły o 7,8 proc., przy czym benzyna podrożała o 6,7 proc., a olej napędowy o 10,3 proc. Jednak kierowcy na razie nie powinni się obawiać skokowego wzrostu cen.

– Ten czynnik związany z ropą naftową raczej nie powinien zasadniczo podbijać inflacji we wrześniu. Jeśli chodzi o wpływ wzrostu notowań ropy, ten element dopiero powinien się pojawić w samej końcówce września, co na inflację będzie miało bardzo umiarkowany wpływ – podsumowuje Rafał Sadoch.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Większość Polaków chce zwiększenia liczby niedziel handlowych

Ponad 60 proc. Polaków opowiada się za złagodzeniem obowiązujących ograniczeń handlu w niedziele - wynika z badania UCE Research i Shopfully Poland. Eksperci zwrócili uwagę, że nie oznacza to jednak, iż konsumenci chcą całkowitego zniesienia ograniczeń.

Balczun: MAP czeka na stanowisko Saudi Aramco ws. biznesu w Polsce

Ministerstwo Aktywów Państwowych czeka na stanowisko Saudi Aramco ws. biznesu w Polsce - poinformował minister aktywów państwowych Wojciech Balczun. Jak dodał, z Saudyjczykami rozmawiać ma prezes Orlenu.

Śląskie potrzebuje aktywnej polityki przemysłowej państwa

Zatrudnieni w przemyśle w woj. śląskim mogą za pięć lat martwić się o pracę lub przebierać w ofertach; w skrajnych scenariuszach w sektorze będzie trzeba zwolnić 21 tys. osób lub zabraknie 72 tys. pracowników - diagnozuje Instytut Reform, postulując aktywną politykę przemysłową państwa. 

Morskie farmy Bałtyk 2 i 3 rosną. Kluczowy etap budowy za nami

Na morzu i lądzie postępuje budowa morskich farm wiatrowych Bałtyk 2 i Bałtyk 3, realizowanych wspólnie przez Polenergię i norweski Equinor. Jak poinformowała spółka Polenergia, po III kwartale 2026 r. zainstalowano już fundamenty wszystkich 100 turbin oraz dwóch morskich stacji elektroenergetycznych, a na dnie Bałtyku ułożono 120 km kabli eksportowych - informują w Polenergii.