Ceny prądu zostaną na smyczy
Energia elektryczna nadal będzie drożeć, ale Mariusz Swora, prezes Urzędu Regulacji Energetyki (URE), nie chce dopuścić, by ceny poszły w górę w sposób niekontrolowany. Dlatego — wbrew wcześniejszym planom — nie uwolni od 1 stycznia 2009 r. cen energii dla gospodarstw domowych. Jego zdaniem, nie pozwala na to stan konkurencji na rynku, a dokładnie jej całkowity brak - napisał \"Puls Biznesu\".
— Efektywna konkurencja na rynku energii elektrycznej praktycznie nie istnieje. Rynkowi hurtowemu brak płynności i transparentności, na co lekarstwem mogłoby być obowiązkowe skierowanie dużej części obrotu na giełdę energii. Z kolei w segmencie detalicznym panuje kompletny zastój — uzasadnia swoją decyzję Mariusz Swora.
Powrót regulacji
Sprzedaż energii dla gospodarstw domowych to ostatni regulowany segment rynku. Klienci komercyjni już od dawna mogą negocjować ceny i wybierać dostawców. Co nie znaczy, że w tej części rynku panuje wzorcowa konkurencja. Zdaniem prezesa URE, jest wręcz przeciwnie. Z raportu przygotowanego przez regulatora wynika, że od grudnia ubiegłego roku dostawcę zmieniło 24 spośród 2,5 mln odbiorców komercyjnych.
— Poważnie się zastanawiałem, czy nie przywrócić taryfowania także w tej części rynku. Uznałem jednak, że mimo wszystko byłby to krok wstecz. Poza tym moglibyśmy mieć z tego powodu, podobnie jak Francja, kłopoty z Komisją Europejską — dodaje Mariusz Swora.
Debiuty na włosku
Według regulatora, utrzymanie taryf dla gospodarstw domowych to \"kara minimalna\", jaką mógł wymierzyć niekonkurencyjnym firmom energetycznym. Jednak nawet taka może postawić pod znakiem zapytania planowane oferty publiczne Enei i Polskiej Grupy Energetycznej (PGE), które i tak — z powodu ogólnej de- koniunktury na giełdzie — wiszą na włosku. Jeśli inwestorzy finansowi wahają się, czy wziąć udział w planowanej na październik ofercie Enei, decyzja prezesa URE może przechylić szalę na niekorzyść spółki. To kolejny pretekst, by doma- gać się większego dyskonta — nawet jeśli utrzymanie taryf dla gospodarstw domowych w 2009 r. nie przełoży się znacząco na przychody spółki.
I tak podrożeje
Prezes URE zdaje sobie z tego sprawę, ale — jak podkreśla — jego zadaniem jest dbanie o konkurencję na rynku. Zdaniem regulatora, ta decyzja nie zachwieje finansami grup energetycznych.
— Mówimy tylko o segmencie odbiorców indy- widualnych. To zaledwie 25 proc. całej sprzedaży. Utrzymanie taryf nie będzie oznaczało, że spółki nie zarobią na tym obrocie. Ceny energii z pewnością i tak będą rosły, choćby z powodu wzrostu cen węgla. Chodzi tylko o to, żeby nie rosły w sposób niekontrolowany, a podwyżki nie były nadmierne — podkreśla Mariusz Swora.
Część analityków uważa, że decyzja URE w ogóle nie odbije się na finansach grup energetycznych. Za hamowanie podwyżek dla gospodarstw domowych zapłacą klienci komercyjni, na których dostawcy odbiją sobie utracone korzyści. Jeśli tak się stanie, odbiorcy indywidualni i tak pokryją koszty droższej energii, lecz nie bezpośrednio, tylko w cenach innych produktów - stwierdził \"PB\".
24 - tyle spośród 2,5 mln przedsiębiorstw zmieniło w tym roku dostawcę energii…
159 …a tylu znalazło się odważnych klientów indywidualnych spośród 13,5 mln.