Centrum kosmiczne na terenie KWK Wujek? Jarosław Makowski: Mamy wszystkie argumenty
Czy przyznanie Warszawie Centrum Europejskiej Agencji Kosmicznej jest porażką Katowic? Czy jest zagrożenie, że hub gamingowo-technologiczny w katowickim Nikiszowcu nie powstanie na czas? O tym rozmawialiśmy z wiceprezydentem Katowic, Jarosławem Makowskim.
fot: Jarosław Makowski FB
Jarosław Makowski, wiceprezydent Katowic. Co z centrum kosmicznym przy KWK Wujek?
fot: Jarosław Makowski FB
Czy przyznanie Warszawie Centrum Europejskiej Agencji Kosmicznej jest porażką Katowic? Czy jest zagrożenie, że hub gamingowo-technologiczny w katowickim Nikiszowcu nie powstanie na czas? O tym rozmawialiśmy z wiceprezydentem Katowic, Jarosławem Makowskim.
Centrum Europejskiej Agencji Kosmicznej jednak nie dla Katowic, a dla Warszawy. Tak szczerze, czy to Pana zaskoczyło?
Nie zaskoczyło, aczkolwiek lubię niespodzianki, więc gdyby było w Katowicach, to byłaby to dla Katowic, dla metropolii niespodzianka. Natomiast rzeczywiście Agencja ma twarde kryteria związane z uczelniami wyższymi, z kwestią dużego lotniska i szeregiem innych, które sprawiły, że decyzja jest, iż Agencja będzie w Warszawie. Ale ja bym nie rozpaczał: my mamy swój program, mamy swój pomysł i przede wszystkim wiem, że panu ministrowi Andrzejowi Domańskiemu bardzo zależy na tym, żeby z tych miast kandydackich, wśród których oczywiście były Katowice, stworzyć taką sieć, która kooperuje z Agencją, sieć miast, które stawiają na przemysł kosmiczny.
Tylko, że ta sieć miast rzeczywiście jest dużo większa niż tylko Katowice i Warszawa, przecież tam jeszcze Kraków, Wrocław. One też się rozwijają pod tym względem, więc dlaczego to głównie Katowice mają współpracować z Warszawą, a nie te inne miasta?
Po pierwsze dlatego, że my mamy bardzo dobry program, po drugie dlatego, że mamy bardzo dobre miejsce, mówię tutaj o obszarze po byłej kopalni Wujek, niemalże w centrum Katowic. Po trzecie mamy bardzo dobre zaplecze naukowe, technologiczne i uczelniane. Po czwarte mamy dobrego promotora, czyli Tomka Rożka. I po piąte minister Domański absolutnie zdaje sobie z tego sprawę, że siedziba nie załatwia wszystkiego. Siedziba jest punktem koordynacyjnym, natomiast potrzebuje do tego właśnie takich satelitów w postaci ośrodków, które będą współpracowały z główną siedzibą. I takim ośrodkiem, w moim przekonaniu za chwilę wiodącym, są Katowice i metropolia.
A to co przedstawił wspomniany Tomasz Rożek, czyli ten pomysł, koncepcja, ma szansę stać się nie tylko koncepcją? Do realizacji chyba długa droga.
My trochę nie mamy wyjścia, jeżeli mogę tak powiedzieć, jeżeli chcemy się rozwijać. Niewątpliwie przemysł kosmiczny, który związany jest z przemysłem nowych technologii, zaczyna być naszym DNA. I ten fundusz, który powstał, to 500 milionów złotych, jest oczywiście początkiem i pokazaniem, że miasta, które będą pierwsze, które będą miały już programy i strategię, one na tym skorzystają i będą tymi, które w sposób wiodący będą współpracować z agencją. I to jest przemysł związany z nowymi technologiami, z obronnością, z budową odporności dla takich dużych ośrodków metropolitalnych, jak właśnie nasz. A więc wszystko to są przewagi konkurencyjne, przepraszam, że użyję tego technicznego sformowania, które sprawiają, że Katowice mogą naprawdę odegrać kluczową rolę.
Tylko skoro nie wygraliśmy, to będziemy musieli tymi wspomnianymi pieniędzmi się podzielić też z innymi. A tutaj potrzebny biznesplan, studium wykonalności, potem samo wykonanie. Pytanie, czy tych pieniędzy dla nas wystarczy?
Po pierwsze, udało się zarazić tym pomysłem Ministerstwo Nauki. Po drugie, udało się tym pomysłem zarazić Ministerstwo Aktywów Państwowych, bo one są dysponentem de facto tych gruntów. I po trzecie, udało się namówić ministra finansów, czyli Andrzeja Domańskiego. Znów użyję słowa, które jest niepopularne. Ten lobbing, który tutaj tworzymy, od miasta poczynając, poprzez metropolię, a na naukowcach i uczelniach kończąc, sprawia, że robimy coś, co jest kluczowe dla naszego regionu i dla metropolii. Współpracujemy. Tym celem jest, żeby tu, na terenie byłej kopalni Wujek, powstało Centrum Technologii Kosmicznych.
Kiedy Pana zdaniem to się może stać? Bo Leszek Pietraszek, szef metropolii, mówi, że to trzeba zrobić szybko. Co to według Pana znaczy „szybko"?
Po pierwsze, jest fundusz. Po drugie, jest agencja. Po trzecie, są plany. Więc w moim przekonaniu kwestia wdrożeniowa jest następnym krokiem. I tutaj nie ma na co czekać, ponieważ rzeczywistość na nas nie czeka. A tą rzeczywistością jest kwestia naszego bezpieczeństwa. Mamy program SAFE, opiewający na 180 miliardów złotych. Jednym z kluczowych komponentów przemysłu kosmicznego jest przemysł obronny, przemysł związany z budową nowoczesnych dronów. W moim przekonaniu mamy wszystkie argumenty w ręku, ale przede wszystkim mamy te wszystkie narzędzia, które mogą bardzo szybko uruchomić ten projekt. Od koncepcji do realnych zastosowań.
Skoro już wspomnieliśmy o Metropolii, czy to by się udało, gdybyśmy startowali rzeczywiście w większym stopniu jako Metropolia, a nie tylko jako Katowice? Pytam o to dlatego, że są takie opinie, że jednak takie duże projekty lubią duże ośrodki, jak Warszawa na przykład. Straciliśmy trochę na tym, że startowaliśmy tylko jako Katowice?
Absolutnie nie wiem, czy byśmy wygrali z Warszawą, natomiast to jest kolejny przykład, o którym pan redaktor mówi, pokazujący, że duży może więcej i duży jest skuteczniejszy. My przy kolejnych innych projektach nie możemy sobie pozwolić na rozdrobienie. Musimy ze sobą współpracować i musimy ze sobą współpracować właśnie w ramach Metropolii. Przypomnijmy, że przecież projekt Metropolii, pierwszy w Polsce, powstał tu, na Śląsku. Oczywiście możemy sobie zadać dziś pytanie, czy my dobrze wykorzystaliśmy ten czas, czy udowodniliśmy sobie samym, ale także innym, że Metropolia to jest dobry projekt. Ja uważam, że Metropolia miała za mało kompetencji. Dopiero dzisiaj dostaje większe kompetencje, a więc i narzędzia do tego, żeby kreować skuteczniejszą politykę.
Czyli to jest za mało, jeśli Metropolia wspiera tak duże projekty w tym kształcie, jaki ma do tej pory?
Na pewno jest niewystarczająco. W takim znaczeniu, że być może za późno zaczęliśmy. Ale znów, ja nie chcę płakać nad mlekiem, które jest rozlane. Decyzje zapadły. My powinniśmy w ramach tych decyzji, które już mamy, w ramach tego budżetu i projektów, które leżą na stole, wycisnąć z tego jak najwięcej. I mam wrażenie, że akurat tutaj i Katowice, i Metropolia, ale też cały region, absolutnie grają do jednej bramki, by użyć piłkarskiej metafory.
To jeszcze z kopalni wujek na przejdźmy Nikiszowiec, który Pan doskonale zna. Hub gamingowo-technologiczny, który tam ma powstać, trochę stanął pod znakiem zapytania? Chodzi o środki na drugi etap budowy. One są wyższe niż budżet zaplanowany na ten cel.
Ustalmy fakty. Na dziś mamy te 409 miliardów. Pierwszy etap idzie bez problemu. Na drugi etap został rozpisany przetarg i my nie możemy się zatrzymać w pół drogi.
Rozumiem, że miasto pieniądze dołoży, jeśli będzie trzeba?
Będziemy szukać też ze środków unijnych, bo wiemy doskonale, że w tym procesie, który nazywa się realizacja projektów unijnych, czasami jest tak, że niektóre projekty nie są dowożone do końca, by użyć tej kolokwialnej metafory. Natomiast tutaj wszystko jest dowiezione do końca. Zawsze jest tak, kto budował dom doskonale o tym wie, że nagle wychodzą dodatkowe koszty. Tutaj jest podobnie i jestem przekonany, że my te środki znajdziemy. Hub technologiczny absolutnie jest tym kolejnym elementem pokazującym przyszły rozwój Katowic. Katowice i Śląsk to będzie ośrodek namysłu nad nowymi technologiami, namysłu nad nowymi formami budowania bezpieczeństwa i suwerenności.
I wszystkie terminy zostaną dotrzymane? Hub powstanie tak, jak miał powstać?
Na dzień dzisiejszy nic nie wskazuje, żeby budowa hubu technologicznego w Nikiszowcu miała się przedłużyć, a więc końcówka roku 2028.
No to jeszcze na koniec przy tym Nikiszowcu trochę zostańmy. Jesteśmy w czasach transformacji. Kopalnia Bielszowice w ostatnim czasie już przeszła do historii. Przybędzie nam takich terenów pogórniczych, zresztą Nikiszowiec też jest takim terenem. Czy to jest możliwe, żeby inne tereny w województwie śląskim powtórzyły sukces Nikiszowca?
Zawsze jestem ostrożny w mówieniu, iż można coś powtórzyć jeden do jeden. Nie wiem, czy pan redaktor pamięta efekt Bilbao. I mówiono swego czasu, że ten efekt Bilbao da się powtórzyć niemalże jeden do jednego w innych częściach naszego globu. Ja nie jestem co do tego przekonany. Nikiszowiec ma swoją historię, ma swoją specyfikę, ale przede wszystkim ma swoją dynamikę transformacyjną.
I miał aktywnych mieszkańców.
Dokładnie. On nie zaczął się, jak to zazwyczaj bywa, od transformacji infrastrukturalnej. A więc najpierw robimy rewitalizację budynków, robimy rewitalizację związaną z nowymi drogami, itd. Tu rewitalizacja przyszła ze strony społecznej. To znaczy, że ludzie postanowili, iż odmienią to miejsce. I dopiero potem przychodzi rewitalizacja infrastrukturalna i technologiczna. Natomiast jednego jestem pewien. My dziś na Śląsku potrzebujemy nie tyle miejsc, które będą rewitalizowane jako muzea, ale miejsc, które będą nowymi fabrykami, nowymi centrami rozwoju, przemysłu i technologii. I to wydaje mi się jest kluczowe, jeżeli chcemy myśleć spokojnie o rozwoju i Katowic, i naszego regionu.