Cenimy życie bardziej niż majątek
Jeszcze na początku lat 90. Polacy wydawali na polisy na życie zaledwie 200 mln zł rocznie, a na majątkowe - sześć razy więcej. Z biegiem lat polski rynek coraz bardziej upodabnia się jednak do dojrzałych rynków zachodnich - czytamy w \"Gazecie Wyborczej\".
W 2007 r. statystyczny Polak wydał na polisy na życie 671 zł. Łącznie daje to astronomiczną sumę 25,5 mld zł. W tym czasie każdy z nas na ubezpieczenia majątkowe, głównie komunikacyjne, wydał 482 zł (łącznie 18,3 mld zł).
Nie oznacza to jednak, że nagle rzuciliśmy się do kupowania ubezpieczeń na życie. Wręcz przeciwnie, z miesiąca na miesiąc wzrost sprzedaży jest coraz mniejszy. Jeszcze przed dwoma laty rynek ten rósł w tempie 30 proc. w skali roku, a pod koniec ubiegłego roku było to już niewiele ponad 20 proc.
To efekt odwrotu od polis ze składką jednorazową, z których środki lokowane były w funduszach inwestycyjnych. Produkty, które przez ostatnich kilka lat ciągnęły w górę cały rynek ubezpieczeniowy, nagle wyhamowały za sprawą niepewnej sytuacji na światowych parkietach. Spadki giełdowych indeksów nie zachęcają przecież do inwestowania w polisy powiązane z funduszami.
Najlepiej w ubiegłym roku radziły sobie te firmy ubezpieczeniowe, które sprzedawały produkty oparte na swoich funduszach (tzw. ubezpieczeniowych funduszach kapitałowych), i te, które intensywnie rozwijają współpracę z bankami.
Liderem pozostaje PZU Życie, choć rynek traci w zawrotnym tempie. Jego udziały w torcie życiowych ubezpieczeń skurczyły się z 38,2 do 28,8 proc. Na drugim miejscu uplasował się Commercial Union, a najniższy stopień podium zajmuje Aegon Życie.
Ogromnego skoku dokonała Europa, zbierając 1,2 mld zł składek, aż o 279 proc. więcej niż w 2006 r. To głównie zasługa dużej popularności polis inwestycyjnych, szczególnie tych, które gwarantują zwrot zainwestowanych pieniędzy. Chronią zgromadzone oszczędności przed giełdowymi spadkami, ale minusem jest to, że przez to nie zarabiają za wiele.
Ten rok nie będzie już tak dobry dla branży jak ubiegły. Eksperci przewidują wzrost na poziomie nieco ponad 10 proc. O dokładne prognozy trudno, bo nie wiadomo, jak będzie się zachowywała giełda, która ma decydujące znaczenie dla sprzedaży polis inwestycyjnych.