CBA odgrzało starego kotleta
fot: bogdanka.lublin.pl
Prawdopodobnie już w listopadzie br. będzie gotów prospekt emisyjny Bogdanki
fot: bogdanka.lublin.pl
O sprawie \"Bogdanki\" napisał we wtorek \"Kurier Lubelski\". Nie będzie nowego śledztwa w sprawie kopalni węgla \"Bogdanka\", czego domagało się Centralne Biuro Antykorupcyjne. Okazało się, że CBA wpadło na trop afery znanej wymiarowi sprawiedliwości już od lat.
Pod koniec listopada 2008 r. media obiegła informacja o postępowaniu CBA w sprawie Bogdanki. Z ustaleń agentów wynikało, że Lubelski Węgiel „Bogdanka” S.A. od stycznia 2001 do sierpnia 2003 r. miałby stracić ponad 20 milionów złotych. Do nieprawidłowości miało dochodzić w czasie podpisywania umów na wysłanie węgla. Kopalnia przy zawieraniu umów z PKP Cargo korzystała z pomocy pośrednika. Na jego konto przekazywała pieniądze na transport węgla. Niestety, później pieniądze nie zawsze docierały do PKP, przez co kopalnia musiała jeszcze raz płacić za transport. Zdaniem CBA umowy zawierane z pośrednikami były redagowane w sposób niekorzystny dla Bogdanki. Jako winnych wskazano ówczesnych dwóch członków ścisłego kierownictwa kopalni odpowiedzialnych za sprawy finansowe spółki, m.in. byłego wiceprezesa kopalni Waldemara J. CBA uznało, że z ich winy doszło do wyrządzenia szkody majątkowej w wielkich rozmiarach, a stracił LW „Bogdanka” S.A. Do prokuratury trafiło zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa.
Dzisiaj już wiadomo, że sprawy nie będzie. Prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa. - Fakty podnoszone w zawiadomieniu złożonym przez CBA były już przedmiotem postępowania Prokuratury Okręgowej w Łodzi. Nie ma podstaw do prowadzenia dwóch pokrywających się ze sobą spraw - mówi prokurator Beata Syk-Jankowska, rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Lublinie.
Sprawa łódzka toczy się od 2003 roku. Pod koniec 2005 r. do łódzkiego Sądu Rejonowego trafił akt oskarżenia przeciwko 16 osobom. Wśród nich znalazł się Waldemar J., były wiceprezes kopalni. Zdaniem łódzkiej prokuratury to on podpisy- wał niekorzystne dla kopalni umowy i za zawarcie takich porozumień dostawał pieniądze. Jak wynika z aktu oskarżenia, Waldemar J. miał przyjąć prawie 2,5 miliona złotych łapówek. Pieniądze zawsze brał w gotówce. Były wiceprezes został aresztowany na kilka miesięcy. Wyszedł na wolność, gdy wpłacił 1,5 mln zł poręczenia majątkowego. Proces trwa.