Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

28.50 PLN (0.00%)

KGHM Polska Miedź S.A.

356.65 PLN (+5.83%)

ORLEN S.A.

143.86 PLN (+2.03%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

10.92 PLN (+3.41%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.66 PLN (+1.73%)

Enea S.A.

21.68 PLN (+2.17%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

23.80 PLN (-2.06%)

Złoto

4 745.70 USD (+0.86%)

Srebro

86.81 USD (+8.61%)

Ropa naftowa

104.69 USD (+0.52%)

Gaz ziemny

2.93 USD (+5.89%)

Miedź

6.49 USD (+3.79%)

Węgiel kamienny

111.60 USD (-0.31%)

Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

28.50 PLN (0.00%)

KGHM Polska Miedź S.A.

356.65 PLN (+5.83%)

ORLEN S.A.

143.86 PLN (+2.03%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

10.92 PLN (+3.41%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.66 PLN (+1.73%)

Enea S.A.

21.68 PLN (+2.17%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

23.80 PLN (-2.06%)

Złoto

4 745.70 USD (+0.86%)

Srebro

86.81 USD (+8.61%)

Ropa naftowa

104.69 USD (+0.52%)

Gaz ziemny

2.93 USD (+5.89%)

Miedź

6.49 USD (+3.79%)

Węgiel kamienny

111.60 USD (-0.31%)

Bywa, że spadochron w powietrzu zawiedzie i zwyczajnie się nie otworzy. Co wtedy?

1599739572 nawacki dariusz arc

fot: Archiwum domowe

Ratownik górniczy Dariusz Nawacki po swym kolejnym udanym lądowaniu

fot: Archiwum domowe

Historia miała swój początek w wojsku. Dariusz Nawacki, ratownik górniczy z ruchu Knurów kopalni Knurów-Szczygłowice, trafił do jednostki powietrzno-desantowej. Nie miał wyjścia, musiał zostać spadochroniarzem. Ale na prawdziwą przygodę ze spadochronem przyszło mu jeszcze poczekać dobrych kilka lat. Dziś jest wytrawnym skoczkiem.

– Ćwiczyliśmy skoki z pochylni, aż pewnego dnia zapakowano nas do samolotu i trzeba było oddać skok. Czy się bałem? No jasne, że tak. Była adrenalina. Skok, radość na widok otwartego spadochronu nad głową, no i lądowanie. Ja zaliczyłem na szczęście miękkie, ale kilku kolegów nieźle się poturbowało. Nikt nie wylądował na drzewie, ani na drutach wysokiego napięcia, choć co poniektórzy wylądowali trochę dalej od ściśle wyznaczonego miejsca – wspomina Dariusz. 

Podniebne akrobacje
Ratownik z Knurowa dopiero po dziesięciu latach przypomniał sobie o wojskowej przygodzie. Jadąc samochodem, przypadkowo dostrzegł szybujących w powietrzu spadochroniarzy. To był impuls – jak wspomina. Już nazajutrz zapisał się na kurs spadochronowy.

– Miałem za sobą jedynie pięć skoków i to zaledwie z wysokości 700 m. Wiedziałem, że przyjdzie mi skakać z dużo większej wysokości. Na zajęciach uczyli nas podstaw meteorologii, prawa lotniczego i przede wszystkim zasad bezpieczeństwa. Dużo miejsca poświęcono również zachowaniu w sytuacji ekstremalnej, to bardzo ważne, bo tam, wysoko w powietrzu, nie ma zbyt dużo czasu na podejmowanie decyzji – śmieje się Dariusz.

W taki oto sposób uzyskał najpierw spadochronową licencję A, upoważniającą do wykonywania skoków pod nadzorem instruktora, a po roku kolejne licencje B i C. Posiadając takie uprawnienia można już „wyrzucać” skoczków z samolotu, a nawet naprowadzać samolot na kurs zrzutu. Skoczkowi z Knurowa ciągle jednak czegoś brakowało. W końcu postawił przysłowiową kropkę nad „i”, decydując się na podniebne akrobacje.

– Myślę, że to jest właśnie kwintesencja spadochroniarstwa. Jak dla mnie super. Ktoś, kto nas obserwuje, może odnieść wrażenie, że płyniemy w powietrzu. Samolot wynosi skoczków na wysokość ok. 4 tys. m. Skacze się pojedynczo, jeden w ślad za drugim. Następnie łapiemy się w powietrzu za ręce, tworzymy różne figury – opowiada.

W taki właśnie sposób skoczkowie wykonują popularne kółko, a następnie gwiazdę. Trzeba potrafić odpowiednio manewrować ciałem w zależności od kierunku wiatru, aby utworzyć zaplanowaną figurę. Wytrawni akrobaci spadochronowi mają opanowanych po kilka układów: „diament”, „ypsilon”, „płatek śniegu”, „gąsienicę” lub „grot”. Prócz akrobacji zespołowych wyróżnia się także indywidualne typu: „łabędź”, „łza”, „piruet” i „kompas”. Znane są ponadto formacje „kanapowe” wymagające świetnego wręcz wyczucia prędkości spadochronów i dystansu między nimi. Tworzy się je skacząc z wysokości co najmniej 1500 m. Do popularnych figur zalicza się „banan”, czyli układ boczny, w którym czasze stykają się bokami, a skoczkowie trzymają się za taśmy na tej samej wysokości. Popularne jest również nurkowanie dwóch spadochronów, gdy skoczkowie trzymają się nogami, opadając twarzami w dół.

– Szkopuł w tym, że spadanie np. z wysokości 4 tys. m odbywa się z prędkością 220 do 240 km na godzinę. Wystarczy na wykonanie kilku szybkich figur i na tym w zasadzie koniec, ponieważ na wysokości 1 tys. m trzeba już otwierać spadochron – opowiada Dariusz Nawacki.

Bywa, że spadochron w powietrzu zawiedzie i zwyczajnie się nie otworzy. Co wtedy? Oczywiście nie pozostaje nic innego, jak tylko otworzyć zapasowy. Czasza główna ulega wypięciu i odlatuje. Nad głową pojawia się wówczas czasza spadochronu zapasowego. 

Trafić w punkt
– Mówi się, że tam w powietrzu nie ma czasu na zastanawianie się, jak postąpić w ekstremalnej sytuacji. Ja powiem, że w strachu człowiek jest w stanie o wielu sprawach sobie przypomnieć, choć sam w podobnej sytuacji jeszcze się nie znalazłem. Na pewno myśl o tym, że leci ze mną zapasowy spadochron, działa uspokajająco. Zresztą w dobie automatyzacji zapasowy spadochron otworzy się w razie niebezpieczeństwa sam – śmieje się Dariusz.

Od pewnego czasu ratownik z Knurowa jest członkiem zespołu AGL Gliwice. To utytułowany klub. Dość powiedzieć, że członkowie sekcji spadochronowej wywalczyli przed rokiem pierwsze i drugie miejsce na międzynarodowych zawodach Speed Star w czeskim Prostejovie. Wśród nich był oczywiście Dariusz Nawacki. Ratownik z Knurowa wziął również kilkakrotnie udział w zawodach na celność skoku. W konkurencji indywidualnej zajął II miejsce. Tylko pozazdrościć takich umiejętności. Warto dodać, że ta dyscyplina należy do najstarszych i obecnie najpopularniejszych odmian spadochroniarstwa. Zawodnik wyskakuje z wysokości ok. 1100 m, a jego zadaniem jest wylądować jak najbliżej celu oznaczonego kołem o średnicy 30 cm!

– Oczywiście, że trafiłem w punkt, ale w końcu mam za sobą prawie 800 skoków. Zebrałem więc odpowiednie doświadczenia, które zobowiązują do utrzymania odpowiedniego poziomu – zapewnia miłośnik podniebnych akrobacji.

Dla kogoś, kto miałby zamiar go naśladować, ważna informacja. Otóż dobry i bezpieczny spadochron to wydatek rzędu ok. 20 tys. zł. Składa się m.in. z taśmy łączącej, czaszy, osłony czaszy, linek nośnych i sterowniczych, taśm nośnych, zamków wyczepnych oraz uprzęży razem z pokrowcem i spadochronu zapasowego. Taki spadochron trzeba serwisować zgodnie z przepisami raz do roku w specjalnych punktach usługowych. W sumie skoczek zabiera z sobą na podniebną wyprawę ok. 16 kg bagażu.

Można skusić się na skok jednorazowy i zwyczajnie sprawdzić samopoczucie w powietrzu, na dużej wysokości. Wówczas jest się podpiętym do instruktora, który dba o bezpieczeństwo skoczka. Jeśli w kimś obudzi się natura skoczka, nic tylko pędzić na kurs. Jest kilka rodzajów kursów. Skacze się w asyście instruktorów z wysokości 1200 m z użyciem linki desantowej, która automatycznie otwiera czaszę spadochronu. Uczeń ćwiczy opuszczenie samolotu, sterowanie i lądowanie. W miarę zdobywanego doświadczenia wychodzi się na coraz wyższe pułapy.

– Na pewno warto spróbować – zachęca Dariusz.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

POKAZ MODY KZ 21

Wielki piec i moda? To był bardzo udany wieczór. Zobacz ZDJĘCIA

Sobotnie wydarzenie to była zapowiedź nowej roli Wielkiego Pieca, który przechodzi transformację i już w przyszłym roku stanie się nową przestrzenią miejską dla sztuki, edukacji i spotkań społecznych. Na realizację tego zadania miasto pozyskało ponad 66 mln zł z Programu Fundusze Europejskie dla Śląskiego 2021–2027 oraz blisko 9,5 mln zł z budżetu państwa. Przypomnijmy - 9 maja odbył się pokaz mody inspirowany Wielkim Piecem Huty „Pokój”.

Można już zwiedzać strażnicę ogniową kopalni Saturn

Zabytkowy budynek straży ogniowej znajduje się przy ul. Dehnelów. Miasto przejęło go kilka lat temu. Koszt prac oszacowano na ponad 4 mln zł.

1758694244 wielki piec

Wielka moda i Wielki Piec? To ma sens

W najbliższą sobotę, 9 maja, o godz. 20.00 na placu Jana Pawła II w Rudzie Śląskiej – Nowym Bytomiu odbędzie się pokaz mody inspirowany Wielkim Piecem Huty „Pokój”. Autorką kolekcji „Alchemia Wielkiego Pieca” jest Joanna Decowska. Po prezentacji wystąpi Marcin Wyrostek z zespołem Corazon. Wydarzenie odbędzie się w ramach realizacji projektu „Wielki Piec Huty Pokój – Centrum Transformacji w Rudzie Śląskiej”. Wstęp wolny.

Bytomski Rozbark. Od pięknych kamienic po kopalnie węgla

„Śladami zabytków i górnictwa w Rozbarku”  - taki tytuł miała kolejna prelekcja bytomskiego historyka Tomasza Saneckiego. Jej tematem były piękne zabytkowe kamienice, postindustrialne obiekty po dawnych kopalniach węgla kamiennego oraz rud cynku i ołowiu, a także górujący nad dzielnicą neoromański kościół pw. św. Jacka.