Bytom modli się za ofiary katastrofy

W Biurze Promocji Miasta Bytom przy ul. Rynku 7 została wystawiona Księga kondolencyjna, w której bytomianie wpisują wyrazy współczucia i żalu po stracie pary prezydenckiej, polityków i osób towarzyszących zmierzających na sobotnie uroczystości uczczenia ofiar zbrodni katyńskiej.


„Tak zdecydował Pan... i choć ciągle nie wierzymy, że to się stało, to jednak tak jest. 70 lat temu w lesie katyńskim zginęła elita II RP. 70 lat później zginęła elita III RP, wspaniali ludzie, którzy służyli narodowi. Niech pozostaną w naszej pamięci. Wieczny odpoczynek racz im dać Panie” – napisał w niej prezydent Bytomia Piotr Koj.

Jak informuje portal nettg.pl biuro promocji Urzędu Miejskiego Księga kondolencyjna wystawiona będzie do soboty w godzinach od 10 do 18.

Tymczasem każdego dnia w innym bytomskim kościele odprawiane będzie mszą święta za spokój dusz poległych w katastrofie lotniczej w Smoleńsku. Już w sobotę tłumy ludzi pojawiły się w kościele pw. św. Jacka. Bytomianie wciąż zapalają znicze pod krzyżami, a także na Rynku pod specjalnie ustawionym masztem, na którym powiewa opuszczona do połowy biało-czerwona flaga.

Flagi przepasane czarnym kirem powiewają w całym mieście - wywieszone są zarówno na instytucjach państwowych, jak i w prywatnych oknach.

Kolejna msza w intencji ofiar katastrofy odprawiona zostanie dziś, 12 marca o 19 w kościele pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny przy Rynku.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.