Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

31.60 PLN (-0.63%)

KGHM Polska Miedź S.A.

292.80 PLN (-0.41%)

ORLEN S.A.

129.68 PLN (+0.61%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.33 PLN (-1.62%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.29 PLN (-1.25%)

Enea S.A.

20.82 PLN (-1.14%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

24.00 PLN (-0.62%)

Złoto

5 184.29 USD (+0.50%)

Srebro

86.96 USD (+1.85%)

Ropa naftowa

97.62 USD (+0.76%)

Gaz ziemny

3.24 USD (-0.22%)

Miedź

5.90 USD (+0.24%)

Węgiel kamienny

125.95 USD (0.00%)

Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

31.60 PLN (-0.63%)

KGHM Polska Miedź S.A.

292.80 PLN (-0.41%)

ORLEN S.A.

129.68 PLN (+0.61%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.33 PLN (-1.62%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.29 PLN (-1.25%)

Enea S.A.

20.82 PLN (-1.14%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

24.00 PLN (-0.62%)

Złoto

5 184.29 USD (+0.50%)

Srebro

86.96 USD (+1.85%)

Ropa naftowa

97.62 USD (+0.76%)

Gaz ziemny

3.24 USD (-0.22%)

Miedź

5.90 USD (+0.24%)

Węgiel kamienny

125.95 USD (0.00%)

Bytom: konferencja i pikieta ws. szkód górniczych

fot: Kajetan Berezowski

Górnicy przekonywali wymownymi transparentami, że Bytom żył i żyje dzieki górnictwu

fot: Kajetan Berezowski

+7 Zobacz galerię

Galeria
(10 zdjęć)

Ogromne emocje towarzyszyły dzisiejszej (16 stycznia) konferencji zatytułowanej "Factum est fatum. Złoża węgla kamiennego - dobrodziejstwo czy fatum gmin górniczych, zrównoważony rozwój czy degradacja gospodarcza", której gospodarzem był bytomski samorząd. Jeszcze przed rozpoczęciem debaty, przed urzędem miasta zebrała się ponad pięćdziesięcioosobowa grupa przedstawicieli lokalnej społeczności manifestująca w obronie miejsc pracy. Przy dźwiękach melodii żałobnych w wykonaniu orkiestry przebranej w granatowe drelichy rozwinięto transparenty przedstawiające zrujnowane kamienice i nawołujące władze miasta do większej troski o stan techniczny budynków niszczejących nie tylko ze względu na szkody górnicze.

Otwierając dyskusję, prezydent Piotr Koj podkreślił, że nie dziwi się emocjom, jakie towarzyszom każdej konferencji poświęconej przyszłości górnictwa. - Jest ono wpisane w historie naszego miasta - przypomniał.

Wyliczył, że w ciągu minionych trzynastu lat zatrudnienie w branży wyraźnie zmalało. - Strona społeczna jest obecna. Pilnuje nas, byśmy przypadkiem nie rozmawiali dziś o likwidacji kopalni i miejsc pracy. Każdy temat związany z górnictwem jest kojarzony właśnie z takim scenariuszem, ale nic takiego nie ma miejsca. To zwykłe uproszczenie - zapewniał Koj.

Organizatorzy debaty wyrazili przekonanie, że samorządowcom będzie się coraz lepiej rozmawiać z przedsiębiorcami, a pomoże w tym Tomasz Tomczykiewicz, nowy wiceminister gospodarki.

- Znam problemy Śląska, bardzo intensywnie pracowaliśmy w Sejmie nad ustawą Prawo geologiczne i górnicze. Potrzebny jest nam dialog, bez niego nie będzie wydobycia, nie będzie rozwoju gmin - przyznał wiceszef resortu gospodarki, dodając: - Bez tej symbiozy, rozwój naszego regionu jest niemożliwy. Uczestnicząc w pracach komisji wydawało się, że staliśmy po dwóch stronach barykady. Ona była bardzo wysoka. Moim zadaniem będzie jej zburzenie. Trzeba prowadzić dialog, który usatysfakcjonuje nie tylko obie strony, ale także każdego obywatela.

Na kwestie właściwego projektowania osiedli na Śląsku zwrócił uwagę prof. Jan Palarski. Podkreślił, że każda działalność górnicza powoduje ujemne skutki dla środowiska.

- Nie jest prawdą, że nie potrafimy projektować osiedli na Śląsku, które mogłyby skutecznie obronić się przed szkodami górniczymi. Wiele z domów wybudowanych w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych doskonale je znosi. Z kolei górnictwo coraz lepiej radzi sobie z ochroną środowiska naturalnego. Ekologia stała się jednym z najważniejszych uwarunkować eksploatacji, obok efektywności bezpieczeństwa pracy. Mimo wszystko nie można wykluczyć powstania katastrof ekologicznych - przekonywał Palarski.

Wyjaśniał, że w celu zminimalizowania prawdopodobieństwa podobnych sytuacji należy dobierać odpowiednie technologie, dbać o profilaktykę i na bieżąco usuwać skutki działalności wydobywczej.

- O ile górnictwo doskonali techniki swej eksploatacji, to z usuwaniem szkód górniczych i profilaktyką bywa niestety różnie - przyznał.

Dorota Ledwoń, reprezentująca Krajowe Stowarzyszenie Poszkodowanych działalnością Górniczą zauważyła, że branża wydobywcza bywa postrzegana najczęściej przez pryzmat wypadków i szkód górniczych, a jest to konsekwencją prowadzenia wydobycia metodą zawału stropu.

- Nawet po wygranym procesie, o ile nie dojdzie do wypłaty pełnego zadośćuczynienia, poszkodowany jest nadal narażony na dalsze szkody, co sprawia, iż pozbawiony jest już prawa do bezpiecznego i godnego mieszkania w swym domu, nadal żyjąc w stresie - argumentowała Ledwoń.

Obawę związaną ze skutkami prowadzenia eksploatacji "na zawał" potwierdziła posłanka Danuta Pietraszewska.

- Choć górnictwo i samorządy żyją w symbiozie, to w wielu przypadkach ich interesy są sprzeczne. Konstytucja Rzeczpospolitej Polski i Prawo geologiczne i górnicze wymaga, aby tworzone prawo równoważyło interesy podmiotów, szczególnie, gdy w grę wchodzi interes człowieka. I tak pojmowałam swoja rolę w komisji pracującej nad małą konstytucji górniczą. Niestety, na ponad dwieście artykułów tylko dziewięć stanowi rozdział pod tytułem "szkody górnicze". Nie ma zapisów związanych z profilaktyka przedeksploatacyjną - wskazywała Pietraszewska, akcentując potrzebę ich rychłego wprowadzenia.

Ustosunkowując się do odpowiedniego doboru techniki eksploatacji ze względu na jej wpływ na powierzchnię, prof. Anton Sroka reprezentujący Uniwersytet Techniczny-Akademię Górniczą w niemieckim Freibergu stwierdził, że duże znaczenie ma prowadzenie eksploatacji ze stała prędkością, co oznacza, że wiele polskich kopalń powinno pracować siedem dni w tygodniu. Zmniejszanie zatrudnienia w branży nie służy zaś prestiżowi tej gałęzi przemysłu.

Z kolei dr inż. Zenon Różański z Wydziału Górnictwa i Geologii Politechniki Śląskiej, analizując podobieństwa i różnice w zapisach praw regulujących działalność górniczą w obydwu krajach zwrócił uwagę na pilną potrzebę zastosowania w polskim uwarunkowań lokalnych, a nawet przepisów prawa miejscowego. - Wysoka efektywność procesów rekultywacyjnych w Zagłębiu Ruhry to właśnie efekt takich działań - przekonywał.

Racje przyznał swemu przedmówcy Tadeusz Chrószcz, szef Stowarzyszenia Gmin Górniczych w Polsce.

- Stale mówimy o tym, że środki wypracowane na Śląsku powinny zostać na miejscu. Ale do tego potrzebna jest świadomość ustawodawcy, przedsiębiorców górniczych, a nie tylko gmin.

W jego opinii spory na linii samorządy-górnictwo wynikają z coraz gorszej jakości prawa, słabego przebicia śląskich parlamentarzystów w Sejmie i braku zrozumienia problemów gmin górniczych przez warszawskich urzędników.

- Do 2001 roku mieliśmy ustawodawstwo związane z opłatą eksploatacyjną w miarę dobrze skonstruowane. Był to procent od wartości wydobyte kopaliny. Następnie zmieniono stawkę procentową na kwotową i zaczęły się problemy. Pieniądze w samorządach to nie jest jeden worek w skarbie państwa. Mamy dwa worki, samorządowy i państwowy - akcentował Chrószcz.

Uznał, że sprawa podatku od nieruchomości zlokalizowanych w podziemnych wyrobiskach nie jest zamknięta. Odnosząc się do skutków eksploatacji górniczej stwierdził: -Nie da się eksploatować bez szkód. Jest węgiel i trzeba go wydobywać. Jeśli naprawa szkód będzie przebiegała w odpowiednim tempie, to problemów nie będzie.

Największą jednak burzę wywołało wystąpienie Kazimierza Kutza. Szkody górnicze w Karbiu przyrównał on do zbrodni.

- Wciąż pokutuje przekonanie, że w kopalni muszą ginąć ludzie, a na powierzchni walić się domy, bo bez tego nie ma górnictwa. To jest istota filozofii traktowania Śląska. Bo on ma prawo taki być, ale chyba sto lat temu, a nie dziś, w czasach prawa i wolności - grzmiał Kutz domagając się autonomii dla regionu.

- Trzeba zmierzać do symetrii prawnej, zacząć pracować nad ustawą o ochronie człowieka i pejzażu - wołał z mównicy. Zarzucił również brak kompetencji parlamentarzystom reprezentującym Śląsk. - Są przekupieni. W ogóle nie maja poczucia tożsamości z regionem. Nic ich to wszystko nie obchodzi. Z tym trzeba coś zrobić - przekonywał senator, zachęcając śląskie samorządy do większej integracji w obronie własnych interesów.

W podsumowaniu debaty Piotr Koj zaproponował podjęcie działań na rzecz kontynuowania prac gmin górniczych w czterech grupach tematycznych: szkód górniczych, problematyce finansów, opiniowania i monitorowania planu ruchu zakładów wydobywczych i szeroko rozumianego prawa z uwzględnieniem kwestii zagospodarowania przestrzennego. Spotkania - jak zapewnił - będą obywać się cyklicznie.

W galerii: Protesty przed bytomskim magistratem oraz konferencja "Factum est fatum. Złoża węgla kamiennego - dobrodziejstwo czy fatum gmin górniczych, zrównoważony rozwój czy degradacja gospodarcza". Bytom, 16 stycznia 2012 r. (zdjecia: Kajetan Berezowski - nettg.pl)

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Ważna inwestycje PGG pozwoli na odtworzenie bazy zasobowej

W ruchu Chwałowice kopalni ROW realizowana jest ważna inwestycja pozwalająca m.in. na realizację zapisów Umowy Społecznej.

Zapasy gazu w magazynach UE wynoszą 29 proc., w Polsce - ok. 48 proc.

Zapasy gazu ziemnego w magazynach UE wynoszą 29,3 proc. wobec średniej 5-letniej na tę porę wynoszącej 42,7 proc. W magazynach znajduje się obecnie 334,43 TWh gazu - wynika z wyliczeń firmy Gas Infrastructure Europe.

Dynamiczny rozwój i wzrost przychodów kopalni Sierra Gorda – KGHM rozpoznaje wartość inwestycji w Chile w wysokości 504 mln USD

Rozpoznanie wartości inwestycji w Sierra Gorda w wysokości 504 mln USD to przełomowy moment w historii chilijskiej kopalni KGHM. Dzięki istotnej poprawie efektywności operacyjnej oraz kosztowej Sierra Gorda nie tylko pokryła historyczne straty, lecz również kontynuuje proces spłacania zobowiązań na rzecz KGHM. W latach 2021-2025 Sierra Gorda zwróciła Polskiej Miedzi blisko 1 mld USD.  

Potencjał eksportowy Polski wzrósł siedmiokrotnie od akcesji do UE

Wartość eksportu towarów z Polski w 2025 roku wyniosła 366,2 mld euro, co oznacza wzrost o 3,7 proc. w stosunku do 2024 roku – wynika z danych GUS. To też kilkukrotnie więcej niż w 2004 roku, kiedy wstępowaliśmy do Unii Europejskiej. Blisko 75 proc. produktów wysyłamy do państw członkowskich, a ich swobodny przepływ umożliwia wspólny rynek. Zdaniem ekspertów stał się on trampoliną dla polskiego eksportu, na czym korzystają zarówno firmy, jak i konsumenci. Wciąż jednak napotyka on szereg wewnętrznych barier.