Bytom będzie Mekką miłośników industrialnej turystyki
Hałdy nie są już zapomnianymi reliktami przemysłowego Śląska, odwiedzanymi co najwyżej przez tych, którzy robią z nich dzikie wysypiska śmieci. Budynki dawnych fabryk, kopalń i hut, które kiedyś były największą chlubą miast, nie są już opuszczone. Postindustrialne przestrzenie mają rosnącą grupę nowych użytkowników, którzy znów nadają im znaczenie. \"Nowi\" czasem nawet nie pamiętają przemysłowego Śląska i Zagłębia, ale czują dziwny pociąg do wygaszonych pieców i na wpół zawalonych sufitów fabrycznych hal przypominających katedry.
Wymieniają się informacjami, na której hałdzie jest najlepszy punkt widokowy, a w słoneczne dni urządzają tam pikniki, w ruinach fabryk grają w turbogolfa. To specjalna, ekstremalna odmiana tej gry. Kto nie wie, na czym polega, już niedługo będzie miał szansę uzupełnić braki w edukacji. 18 kwietnia zaczyna się projekt \"Alternatif Turistik, czyli uśmiech z destrukcją w tle\" - święto nowych, cichych użytkowników przemysłowych pejzaży.
Centrum wszystkich wydarzeń będzie Bytom, ale alternatywni turyści odwiedzą też przemysłowe atrakcje innych miast. Pomysłodawcami przedsięwzięcia są Marcin Doś, współzałożyciel grupy kreatywnej Będzin Beat, prekursor industrialnych wycieczek, Stanisław Ruksza, dyrektor programowy bytomskiej Kroniki, i Przemo Łukasik, współzałożyciel znanej pracowni architektonicznej Medusa Group. Wspiera ich bytomski magistrat. Urzędnicy nie tylko dali akcji swoje błogosławieństwo, ale wsparli ją także... rowerami. Kilkanaście specjalnie na tę okazję kupionych jednośladów można będzie wypożyczyć w Kronice – podkreśla „GW”.
Częścią projektu, oprócz książki i wycieczek, będzie także wystawa w Kronice oraz szereg koncertów, spotkań, warsztatów, rozmaitych akcji spontanicznych i zwyczajne leniuchowanie w przemysłowym pejzażu.
Alternatif Turistik potrwa do 20 maja, ale już wiadomo, że to nie będzie koniec. Rozpoczynające się w sobotę przedsięwzięcie to element większego interdyscyplinarnego programu MADE IN BYTOM.
- Bytom kojarzy się nie tylko z przemysłowym pejzażem, ale także z kulturą. Chcemy tę dwoistość wykorzystać i wypromować. MADE IN BYTOM będzie mieć charakter ciągły - dodaje Łukasik w rozmowie z katowicką „Gazetą Wyborczą”.