Były minister odpowiedzialny za górnictwo dzieli się tragicznymi wspomnieniami

- Zobaczyłem przerażający widok... cała rodzina karczmarza, którą znałem, leżała zamordowana na drabiniastym wozie przygotowanym do wywiezienia.  Obok byli liczni niemieccy żołnierze. To straszne przeżycie – wspomina w swej książce Zdzisław Doszla.

Zdzisław Doszla wraca wspomnieniami do czasów II wojny światowej

- Zobaczyłem przerażający widok... cała rodzina karczmarza, którą znałem, leżała zamordowana na drabiniastym wozie przygotowanym do wywiezienia.  Obok byli liczni niemieccy żołnierze. To straszne przeżycie – wspomina w swej książce Zdzisław Doszla.

Wojna Obronna 1939 r., zwana przez historyków także kampanią wrześniową, ciągnęła się od 1 września do 5 października 1939 r. Od 1 do 3 września trwała bitwa pod Jordanowem w pobliżu południowej granicy, gdzie do walki weszła 10. Brygada Kawalerii pod dowództwem pułkownika Stanisława Maczka. Pomiędzy 7 a 10 września stoczony został bój nad Narwią, w rejonie broniącej strategicznej przeprawy Wizny. Polską obroną dowodził kapitan Władysław Raginis. 

Do 3 września Polacy przegrali wojnę graniczną

 Niemcy zajęli Wielkopolskę, Śląsk, Pomorze i rozpoczęli marsz w głąb kraju w kierunku Warszawy. Podczas kampanii wrześniowej poległo blisko 66 tys. polskich żołnierzy. Około 700 tys. trafiło do niewoli. 

O świcie 17 września 1939 r, Polskę zaatakowała Armia Czerwona, łamiąc pakt o nieagresji z 1932 r. W wyniku agresji ZSRR zagarnął ponad 200 tys. km kw. terytorium II Rzeczypospolitej, co stanowiło około 52,1 proc. całkowitej powierzchni ówczesnej Polski. Szacuje się, że II wojna światowa pochłonęła życie od 60 do nawet 85 mln ludzi. Od rozpoczęcia II wojny światowej Żydzi w zagarniętych przez III Rzeszę krajach stanowili główny cel ataku. Mordowani byli już w trakcie kampanii wrześniowej. 

Świadków jest już niewielu

Niewielu świadków tamtych dni dożyło dnia dzisiejszego. Wśród nich jest Zdzisław Doszla, były wiceminister górnictwa i energetyki odpowiedzialny za górnictwo, ur. 30 sierpnia 1932 r w Czortkowie, na terenie obecnej Ukrainy. W swojej książce zatytułowanej „Zdzisław Doszla Wspomnienia” dzieli się on z Czytelnikami swoimi przeżyciami z okresu okupacji. Opowiada m.in. wstrząsającą historię likwidacji Żydów, której był naocznym świadkiem.

„W Buchaczu dużo było Żydów. Bawiłem się z rówieśnikami tej narodowości. Moim dobrym kolegą był Icek, syn pobliskiego karczmarza. Chodził do szkoły muzycznej. Zauważyłem, że był posłuszny rodzicom, zawsze ładnie ubrany. Często byłem wysyłany do pobliskiej karczmy prowadzonej przez żydowską rodzinę po różne zakupy. Niemcy bestialsko likwidowali ludzi tej narodowości. O tym mówiło się powszechnie, nawet przy dzieciach. Mówiono, że na Fedorze (wzgórze za miastem, gdzie w 1941 r. rozstrzelano ok. 350 osób narodowości żydowskiej, w 1942 ok. 1000, a w 1943 2000-3600 osób. Obecnie jest tam pomnik ofiar Holocaustu (przyp. wydawca) kopano liczne, głębokie rowy, celem wrzucania tam mordowanych Żydów.

Pewnego wczesnego poranka (chyba o godzinie piątej) na trasie niedaleko naszego mieszkania zatrzymał się pociąg towarowy. Z pociągu „wysypały się" dziesiątki, może setki niemieckich żołnierzy. Schodzili ze „sztreki" (nasyp kolejowy) tyralierą w kierunku mieszkań, w których mieszkali Żydzi. Trafiali bezbłędnie, co wskazywało, że dokładnie znali ich adresy. Z tej obławy utkwiły mi niżej opisane zdarzenia. Niemcy rozbijali zaryglowane drzwi, penetrowali mieszkania, kryjówki (między innymi pod podłogami oraz w specjalnie przygotowanych, zamaskowanych wnękach) i wyprowadzali domowników na ulicę. Po zebraniu grupek ok. 20 Żydów w różnym wieku, także dzieci, Niemcy prowadzili te grupy na Fedor celem ich mordowania. Żydów ustawiano przy wcześniej wykopanych rowach i rozstrzeliwano. Widziałem na własne oczy, jak mój kolega Icek chciał uciec z grupy prowadzonych na Fedor. Zauważony przez żołnierza niemieckiego został brutalnie zastrzelony, dostał kulą dum-dum w głowę, która po prostu rozleciała się, a Icek padł. Tego wstrząsającego przeżycia nie mogę zapomnieć.

Drugie zdarzenie widziałem w dniu następnym po południu. Wracając ze „sztreki" z napasioną kozą-żywicielką usłyszałem od strony karczmy żydowskiej liczne strzały. Pomimo tego zdecydowałem się przejść koło niej podwórza. Zobaczyłem przerażający widok.. cała rodzina karczmarza, którą znałem, leżała zamordowana na drabiniastym wozie przygotowanym do wywiezienia.  Obok byli liczni niemieccy żołnierze. To straszne przeżycie. Rodzina mojego wujka stale pomagała Żydom ukrywającym się w różnych miejscach Buczacza. Pamiętam jak wielokrotnie pan Wajs (mający swoją siedzibę z rodzina w jakiejś betonowej, miejskiej rurze kanalizacyjnej) przychodził do wujka Filka późnymi wieczorami by coś zjeść i zabrać żywność dla rodziny. Wujek był odważny. Za taką pomoc groziła przecież kula w łeb. Współczuł Żydom i ich strasznemu losowi, jak my wszyscy jak wielu Polaków”- kończy jedną ze swych wojennych opowieści Zdzisław Doszla.

Książka „Zdzisław Doszla Wspomnienia” ukazała się nakładem Wydawnictwa RKS Janusz Muzyczyszyn. Zachęcamy do lektury. 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

46 lat temu podpisano Porozumienie Jastrzębskie

3 września to na Śląsku dzień symboliczny. Tego dnia w 1980 r. o godz. 5.45 został podpisany dokument kończący strajk w KWK Manifest Lipcowy w Jastrzębiu-Zdroju: „Protokół porozumienia zawartego przez Komisję Rządową i Międzyzakładowy Komitet Strajkowy w dniu 3 września 1980 r. w Kopalni Węgla Kamiennego Manifest Lipcowy". Dzisiaj odbędą się uroczystości upamiętniające to wydarzenie.

Musieliśmy tylko wytrzymać do końca - przypominamy rozmowę z Grzegorzem Stawskim

- Międzyzakładowy Komitet Strajkowy składał się z delegatów z różnych zakładów pracy. Nikt nikogo nie weryfikował. Wszystko opierało się na zaufaniu - wspominał 8 lat temu w rozmowie z Trybuną Górniczą GRZEGORZ STAWSKI, sygnatariusz Porozumienia Jastrzębskiego, uczestnik Okrągłego Stołu, działacz Solidarności. Z okazji zbliżającej się kolejnej rocznicy podpisania Porozumienia Jastrzębskiego przypominamy tę rozmowę.

Byli opozycjoniści będą debatować w rocznicę porozumienia jastrzębskiego

W 46. rocznicę podpisania porozumienia jastrzębskiego w Muzeum w Gliwicach odbędzie się debata antykomunistycznych opozycjonistów. 

Od Jana Wyżykowskiego do KGHM. Jak powstawało pierwsze polskie zagłębie miedziowe?

To był prawdziwy przełom. 23 marca 1957 roku cztery rdzenie wiertnicze z okolic Sieroszowic zmieniły los Dolnego Śląska i całej Polski – potwierdziły obecność chalkozynu i dały początek Legnicko‑Głogowskiemu Okręgowi Miedziowemu (LGOM) oraz KGHM Polska Miedź. W ciągu kilkunastu lat „z niczego” wyrosło wielkie zagłębie wydobywczo‑hutnicze.