By Polacy nie musieli pracować aż do śmierci...

fot: Andrzej Bęben/ARC

By udało się przeprowadzić reformę systemu emerytalnego, rząd będzie potrzebował większościowej akceptacji społeczeństwa....

fot: Andrzej Bęben/ARC

- To już przesądzone. W Warszawie przed gmachem Sejmu i przed siedzibą Kancelarii Premiera zostanie stoczona bitwa o to, aby Polacy nie musieli pracować aż do śmierci. Skoro silne argumenty ciężko pracujących Polaków nie przemawiają do rządu, będziemy musieli sięgnąć po argument siły - mówi Dominik Kolorz, szef śląsko-dąbrowskiej Solidarności.

12 marca, podczas posiedzenia sztabu protestacyjnego NSZZ Solidarność przyjęto harmonogram czynnych akcji protestacyjnych przeciwko rządowym planom podniesienia wieku emerytalnego - dowiedział się portal górniczy nettg.pl z informacji przekazanych przez ślasko-dąbrowską "S". Do akcji mają się przyłączyć pozostałe centrale związkowe: Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych i Forum Związków Zawodowych.

NSZZ Solidarność zebrał 1,5 mln podpisów pod wnioskiem o referendum w sprawie rządowych planów podniesienia wieku emerytalnego, a podpisy zbiera jeszcze Sojusz Lewicy Demokratycznej i OPZZ.

- Jeżeli premier nie weźmie tego pod uwagę, to cokolwiek się od tego momentu stanie - już na ulicy - to za to, tylko i wyłącznie, bierze odpowiedzialność rząd premiera Tuska - ostrzegł Piotr Duda, szef Komisji Krajowej NSZZ Solidarność. Zapewnił, że protesty uderzą w rządzących, a nie w społeczeństwo.

Plan akcji
22 marca w Centrum Partnerstwa Społecznego "Dialog" w Warszawie odbędzie się posiedzenie Komisji Trójstronnej z udziałem premiera Donalda Tuska. Na to spotkanie przyjdzie liczna grupa ekspertek. Będą wśród nich m.in. pielęgniarki i kasjerki, o których ciężkiej pracy premier mówił w emitowanym w internecie klipie filmowym z życzeniami z okazji Dnia Kobiet.

- To będzie spotkanie w "realu", spotkanie z rzeczywistością. Przekażemy premierowi Tuskowi tulipany. Prawdziwe, a nie wirtualne, którymi machał w internecie. Usłyszy też nasze prawdziwe, życiowe argumenty, a nie wydumane teorie dotyczące pracy kobiet - zapowiada Justyna Latos, wiceprzewodnicząca śląsko-dąbrowskiej "S". - Nie wiem, czy go przekonamy, ale będziemy próbować - dodaje.

23 marca odbędzie się ogólnopolski Dzień z Solidarnością pod hasłem "Tak dla referendum, nie dla pracy aż do śmierci". W tym dniu w mediach pojawią się zaproszenia na manifestację przed Sejmem w czasie głosowania wniosku NSZZ Solidarność o przeprowadzenie referendum w sprawie wieku emerytalnego. W całym kraju związkowcy będą kolportować wśród mieszkańców ulotki i materiały informacyjne dotyczące akcji protestacyjnej.

- W ostatnich dniach marca, tuż przed posiedzeniem Sejmu, ruszą w Warszawie masowe konsultacje społeczne. Szkoda, że na ulicy, ale taką niestety taktykę przyjęli rządzący - mówi Dominik Kolorz.

26 marca rozpocznie się stała, całodobowa pikieta przed Kancelarią Prezesa Rady Ministrów. Przed rządowym gmachem będą się pojawiać grupy manifestantów z całego kraju.

- To będzie swego rodzaju sztafeta regionów. 26 i 27 marca rozstrzygnie się, czy Sejm podda pod głosowanie nasz wniosek i jeśli tak, to w jakim terminie. Jesteśmy przekonani, że rządzący będą nas próbowali trzymać w niepewności, będą próbowali nas ograć, ale jesteśmy przygotowani na różne warianty ich gier. W dniu głosowania nad wnioskiem o referendum, niezależnie od tego czy odbędzie się ono 28, 29, czy 30 marca będziemy pod Sejmem i będą nas dziesiątki tysięcy. Wystawimy ogromny telebim, na którym wszyscy uczestnicy manifestacji będą mogli zobaczyć, jak głosują ci, którzy mówią, że są naszymi posłami. W tych dniach wszyscy Polacy, jak na dłoni będą mogli zobaczyć, kogo tak naprawdę reprezentują ci posłowie - zapowiada Kolorz.

Istnieje taki scenariusz, że podczas posiedzenia Sejmu w dniach 28-30 marca wniosek o referendum nie będzie rozpatrywany.

Będziemy reagować
- Sytuacja jest dynamiczna. Będziemy reagować w zależności od rozwoju wydarzeń i od uporu rządzących - dodaje Kolorz. Jak przypomina szef śląsko-dąbrowskiej Solidarności, związek nie protestuje przeciwko rządowym planom na zasadzie "nie, bo nie".

- System emerytalny w Polsce wymaga naprawy, ale podwyższenie wieku emerytalnego do biologicznych 67 lat, automatycznie dla wszystkich i zmuszanie Polaków, aby pracowali aż do śmierci niczego nie rozwiązuje i niczego nie naprawia. Wręcz przeciwnie, psuje. NSZZ Solidarność ma szereg projektów i pomysłów na naprawę systemu rent i emerytur w Polsce, na jego uszczelnienie i uczynienie zdecydowanie bardziej efektywnym. I ta naprawa w żadnym wypadku nie wymaga automatycznego podniesienia wieku emerytalnego - podkreśla Kolorz.

Rząd zapowiada podniesienie wieku emerytalnego do 67 lat i zrównanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn. Zgodnie z projektem przygotowanym przez Ministerstwo Pracy, co cztery miesiące wiek emerytalny podwyższany byłby o kolejny miesiąc. Oznaczałoby to, że z każdym rokiem na emeryturę przechodzić będziemy o trzy miesiące później. W ten sposób poziom 67 lat w przypadku mężczyzn osiągnięty zostanie już w roku 2020, a kobiet w 2040 roku.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Znieśli zakaz budowy nowych elektrowni jądrowych

Szwajcarski parlament zatwierdził zniesienie zakazu budowy nowych elektrowni jądrowych, obowiązującego od 2017 r. Kraj reaguje na przewidywany wzrost zużycia energii elektrycznej i obawy o bezpieczeństwo dostaw, zwłaszcza w miesiącach zimowych. Nie podjęto jednak jeszcze decyzji w sprawie ewentualnej budowy nowych bloków.

Naciskają na inwestycje w paliwa kopalne

Po TotalEnergies Biały Dom osiągnął porozumienie z kolejną firmą energetyczną, tym razem  Invenergy. Otrzyma ona rekompensatę w wysokości prawie 800 mln USD za wycofanie projektów morskich elektrowni wiatrowych i zainwestowanie środków w eksploatację gazu ziemnego. 

Teren pokopalnianego szybu Ryszard II zyskał drugie życie. Teraz to chętnie odwiedzane miejsce

W miejscu nieczynnego, pokopalnianego szybu Ryszard II w Pszowie powstał atrakcyjny teren do aktywnego spędzania czasu. Ostatnio świetnie upiększyli go uczniowie miejscowych szkół.

Gaz System podjął decyzję o budowie drugiego gazowego terminala pływającego

Gaz System podjął decyzję o budowie drugiego pływającego terminala w Zatoce Gdańskiej - poinformował we wtorek premier Donald Tusk. W wyniku badania zapotrzebowania rynku spółka zdecydowała o zwiększeniu przepustowości planowanego terminala z 4,5 mld m sześc. do 6,1 mld m sześc. gazu rocznie.