Bumar: Kontrakt malezyjski nie jest zagrożony
fot: zpsbumar.pl
Czołg PT-91M na poligonie w Łabędach
fot: zpsbumar.pl
W ramach tzw. kontraktu malezyjskiego Bumar zobowiązał się do dostarczenia 48 czołgów PT-91 M oraz pojazdów pomocniczych m.in. wozów zabezpieczenia technicznego WZT-4, mostów towarzyszących PMC Leguan, uniwersalnych wozów inżynieryjnych MID-M oraz części zamiennych i materiałów eksploatacyjnych - podała sobotnia \"Gazeta Wyborcza\" za PAP.
PT-91 M to przygotowana specjalnie na potrzeby Malezji wersja czołgu średniego Twardy będącego rozwinięciem radzieckiego T-72. PT-91M waży ponad 45 ton, ma słowacką armatę 125 mm stabilizowaną elektrycznie, system kierowania ogniem francuskiej firmy Sagem, dwa karabiny maszynowe na amunicję standardu NATO. Tysiąckonny silnik pochodzi z PZL Wola i został połączony z niemiecką przekładnią Renk. Blok napędowy można szybko wymienić w warunkach polowych. Reaktywny pancerz został umieszczony w kasetach z aluminium, co zmniejszyło jego ciężar. Czołg ma trzyosobową załogę, do kierowania wozem służy wolant, a nie - jak w starszych czołgach - drążki.
Problemy dotyczą automatycznego sygnalizatora skażeń chemicznych i promieniotwórczych - Tafios typu M (uwzględniającego specyficzne wymagania odbiorcy m.in. jeśli chodzi o przystosowanie do pracy w klimacie tropikalnym - PAP), który miał być montowany na \"Malajach\" - napisała \"GW\".
Prace nad urządzeniem trwają w Zakładzie Badawczo-Innowacyjny (ZBI). Umowa Bumaru i ZBI wygasła z końcem lipca.
\"Mamy nadzieję, że w ciągu tygodnia wyjaśnimy zasady kontynuowania współpracy ze spółką ZBI. Zależy nam na eksporcie polskiej myśli technicznej\" - zapewniał w piątek na spotkaniu z dziennikarzami wiceprezes Bumaru ds. marketingu i sprzedaży Dariusz Dębowczyk.
Podkreślił jednocześnie, że \"wykonanie kontraktu malezyjskiego jest priorytetem\". \"Nie dopuścimy do tego, by z powodu jednego z 700 kontrahentów był on zagrożony\" - zaznaczył. Deklarując chęć osiągnięcia porozumienia z ZBI Dębowczyk zastrzegł, że jeśli nie uda się go wypracować Bumar skorzysta z innego dostawcy tego typu urządzeń, \"bo wyrobów podobnej klasy jest na rynku kilka\".
Jak ocenił, \"postawa firmy ZBI i jej prezesa Wiesława Kaski jest zdumiewająca i niezrozumiała\". \"Firma ZBI musi liczyć się z tym, że jeśli nie dojdziemy do porozumienia, to spotkamy się w sądzie\" - zapowiedział. \"Bumar będzie egzekwować wszelkie uprawnienia i roszczenia wynikające z niewykonania przez firmę ZBI umowy\" - dodał. Pytany o skalę ewentualnych roszczeń odparł, że są szacowane ale i tak nie mogą być ujawnione, bo są objęte tajemnicą handlową.
Według Bumaru, firma ZBI nie wywiązała się z umowy w dwóch aspektach - nie przekazała do września ub.r. dokumentacji, a także do 31 lipca nie dostarczyła wszystkich zakontraktowanych wyrobów.
Przedstawiciele Bumaru pytani o medialne doniesienia na temat próby wykradzenia technologii związanej z Tafios poinformowali, że \"nie znają faktów, które miałyby świadczyć o takich próbach\". \"Gdyby były - bylibyśmy poinformowani; gdyby były - odpowiednie organy byłyby poinformowane i toczyłyby się postępowania, a o niczym takim nie wiemy\" - mówili.
Prezes zarządu spółki ZBI Wiesław Kaska skierował kilka dni temu pismo do premiera z prośbą o \"objęcie ochroną polskiej technologii wojskowej oraz o interwencję w sprawie sabotażu technologicznego, jaki ma miejsce w polskim koncernie zbrojeniowym Bumar Sp. z o.o.\".
Jak napisał, \"działania Bumaru wskazują na sabotaż technologiczny w odniesieniu do systemu\", a \"Bumar konsekwentnie uniemożliwia wprowadzenie tej technologii do produkcji seryjnej poprzez stosowanie rozmaitych wybiegów\".
Jego zdaniem, \"jednym z nich jest dezinformacja MON co do istnienia tego nowoczesnego polskiego systemu, co doprowadziło do sytuacji, w której MON za pośrednictwem Bumaru dokonywało zakupów innych urządzeń, będących de facto nieudaną imitacją systemu Tafios, które rzekomo były wytwarzane w koprodukcji amerykańskiej, jednak nie znajdują się na wyposażeniu żadnej armii świata poza Polską\".
Kaska napisał, że \"pracownicy Bumaru domagają się jak najszybszego opracowania i przekazania dokumentacji konstrukcyjnej do systemów dostarczanych do Malezji, pomimo braku podjęcia przez Bumar jakichkolwiek działań zmierzających do ich wdrożenia do produkcji seryjnej\".
Jego zdaniem, \"takie działanie rodzi uzasadnione podejrzenie, że technologia ta, opracowana pierwotnie na zlecenie MON i opatrzona wówczas klauzulą tajne, może zostać wywieziona za granicę i nigdy nie być wytwarzana w Polsce\".
O zamieszaniu wokół Tafios pisało w ostatnim czasie wiele gazet, m.in. \"Rzeczpospolita\", \"Super Ekspress\", \"Trybuna\" i \"Nie\". Według medialnych doniesień, system \"wielokrotnie interesowały się obce służby wywiadowcze\", a \"zarząd Bumaru może działać przeciwko interesom Skarbu Państwa\".(PAP)
PAP