Budryk w Jastrzębiu
Budryk jest gotowy do tego trudnego przedsięwzięcia?
– Owszem. Uważam nawet, że nasza kopalnia będzie jedną z jaśniejszych gwiazd w tej konstelacji. Budryk, na tle kopalń JSW, ma bardzo dobre wskaźniki wydajności z ściany, postępów przodków, kosztów ogólnych i wiele innych. Obecnie dopasowujemy struktury organizacyjne kopalni do struktur JSW i jak na razie proces ten przebiega bez większych zakłóceń. Oczywiście są pewne różnice organizacyjne między naszymi firmami, ale nie są one na tyle duże, by trzeba było dokonywać rewolucji.
I proces ten odbędzie się bez żadnych zwolnień?
– Tak, bez żadnych zwolnień. Mało tego, obecnie prowadzimy nabór pracowników do pracy pod ziemią. Od początku roku zatrudniliśmy ok. 150 osób, a lada dzień przyjmiemy drugie tyle. Uzupełniamy również stan zatrudnienia w zakładzie przeróbki mechanicznej.
Ale administracja kopalni pewnie nie jest już tak pewna swego?
– Tu mogą nastąpić tylko niewielkie przemieszczenia, ale zwalniać nikogo nie będziemy. Jeżeli zajdzie potrzeba przeniesienia kogoś do Jastrzębskiej Spółki Węglowej to za zgodą pracownika, zapewniam, że na nie gorszych warunkach finansowych.
Ten obraz, który Pan roztacza może jednak zmącić opór związkowców, którym włączenie Budryka na zaproponowanych zasadach niekoniecznie odpowiada.
– Rzeczywiście związkowcy w pewnym stopniu kontestują ten proces. Nie do końca wiem dlaczego, bo przy takim łączeniu to najbardziej zagrożony jest zarząd, a nie organizacje związkowe. To my, jako zarząd powinniśmy się obawiać, bo tracimy niezależność, a tym samym stajemy się zależni od zarządu JSW, będziemy musieli zabiegać o akceptację naszych decyzji. Jednak mimo to, zarząd kopalni Budryk nie ma żadnych obiekcji. Podczas niedawnego spotkania wielostronnego (zarządy firm oraz przedstawiciele organizacji związkowych) nasi związkowcy spotkali się z jednoznacznym stanowiskiem zarządu JSW, iż Budryk będzie taka samą kopalnią jak każda inna w strukturze spółki, a zatem załoga będzie traktowana nie lepiej, ani nie gorzej. Zresztą takie samo stanowisko zajęli związkowcy z Jastrzębia. Czego chcieć więcej, jak tego, by w nowym miejscu zamieszkania być traktowanym jak zwykły domownik.
Jak to czego? Chcą pewnie więcej zarabiać, bo przyzna Pan, że w dalszym ciągu są pewne różnice w zarobkach pomiędzy pracownikami Budryka a jastrzębskich kopalń.
– Te różnice są, ale nie aż tak duże. Proszę mi wskazać kopalnię, gdzie w tym roku zaplanowano wskaźnik wzrostu wynagrodzeń w wysokości 8,3 proc!, a doświadczenie uczy, że na koniec roku jest on wyższy od zaplanowanego. Zaplanowana i zagwarantowana podwyżka w styczniu przyszłego roku wyniesie dalsze 6 – 7 proc. Przecież nasze wejście w struktury JSW nie zmienia warunków pracy, jej uciążliwości, może poza częścią administracji, którą czeka więcej pracy. Tylko, że tu nikt niczego się nie domaga.
To ile za samo wejście do JSW chcą związkowcy z Budryku?
– Z tego co wiem, 10 proc. Pytanie, kto ma to sfinansować i z czyich pieniędzy? Czy przy tworzeniu Kompanii Węglowej załoga którejkolwiek kopalni dostała na starcie ekstra podwyżkę?
Czy połączenie Budryka z JSW nie wzbudziło obaw waszych tradycyjnych odbiorców z energetyki? Pytam o to dlatego, że nagle zaczęliście być postrzegani jako producent węgla koksowego, gdy tymczasem „Budryk” to wciąż głównie producent węgla energetycznego?
– Ze strony naszych odbiorców istnieją pewne obawy, bowiem jak wiadomo JSW jest zainteresowana głównie naszymi zasobami węgla koksowego. Tyle, że my obecnie produkujemy zaledwie 25 – 30 proc. węgla koksowego, a reszta to węgiel energetyczny. Dlatego mam zaplanowany szereg spotkań z naszymi partnerami. Chcę ich uspokoić, zapewnić, że w dalszym ciągu będziemy wydobywać węgiel energetyczny, po to, by z ich strony otrzymać zapewnienie, że z kolei oni w swoich planach będą uwzględniać węgiel z Budryka.
A jak Pana nie posłuchają?
– Mam nadzieję, że ich przekonam, choć jednocześnie mam pewne obawy związane z funkcjonowaniem całej sfery marketingu. Nasi tradycyjni odbiorcy nie mają przeważnie kontaktów z JSW, bo z nimi nie współpracują. Z doświadczenia wiem, że w handlu węglem ważną rolę odgrywają kontakty interpersonalne.
Innymi słowy, chciałby Pan swoich marketingowców odpowiednio usadowić w dziale marketingu JSW?
– Dział marketingu JSW przejmie naszych ludzi. Tyle, że chciałbym, żeby mieli tam odpowiednie możliwości działania.
Jednak wcześniej czy później produkcja węgla energetycznego ustąpi produkcji węgla koksowego. Kiedy nastąpi, nazwijmy to, przeważenie na stronę koksowego?
– Sądzę, że w perspektywie co najmniej ośmiu – dziesięciu lat węgiel energetyczny będzie stanowił ponad 50 proc. naszej produkcji. Później będzie ustępował koksowemu.
Jednak do tego potrzebne są spore naklady inwestycyjne. Dostał Pan już z JSW gwarancję środków?
– Liczę na to, że środki finansowe jakimi dysponuję JSW pozwolą nam przyspieszyć inwestycje. Zarząd JSW zwrócił się już do nas z zapytaniem, na jakie inwestycje potrzebujemy pieniędzy. Na początek będą to fundusze na uzbrojenie szybu I w nowe urządzenie wyciągowe umożliwiające ciągnienie urobku z poz. 1050 m, wykonanie zbiorników węgla na poz. 1050 m, pogłębienie szybu VI do poziomu 1290 oraz na modernizację zakładu przeróbczego. W Budryk warto inwestować, bo ta kopalnia ma przed sobą perspektywę co najmniej 70 lat. Bardzo źle by się stało, gdyby nasze plany rozwojowe nie zostały zrealizowane z powodu roszczeniowej postawy załogi. Jeżeli nie rozpoczniemy realizacji tych inwestycji teraz to potem może być za późno, bo pamiętajmy, że w Jastrzębiu planowane jest udostępnienie pola Bzie-Debina, która to inwestycja jest szalenie kosztowna. Czy Jastrzębska Spółka Węglowa będzie wówczas jeszcze zainteresowana inwestycjami w Budryku?