Budryk: Porozumienie pod znakiem zapytania
fot: Jarosław Galusek
Piątkowe negocjacje nie doprowadziły do podpisania porozumienia. Jednak może tym razem się uda
fot: Jarosław Galusek
Według strony związkowej ok. godz. 21 w piątek osiągnięcie kończącego trwający 33 dni strajk porozumienia nie wydawało się bliskie i stało pod znakiem zapytania. Rozmowy nadal trwają.
Według nieoficjalnych informacji osób uczestniczących w rozmowach, JSW zaproponowała zróżnicowanie ewentualnego jednorazowego świadczenia dla poszczególnych grup pracowników, według wskaźników - 1,1 dla górników dołowych, 1,0 dla przeróbki i 0,4 dla administracji. Świadczenie to miałoby być naliczane (poprzez mnożenie określonych stawek) od sierpnia ubiegłego roku; związkowcy chcieliby, aby było to jeszcze wcześniej.
Dodatkowo pracownicy strajkującego od 33 dni Budryka mieliby otrzymać podwyżki o 5 zł na dniówkę od października ubiegłego roku - taką podwyżkę górnikom proponowano już jesienią ubiegłego roku. Protestujący uważają, że to zbyt mało.
Punktem spornym jest także czas i sposób dochodzenia średniej płacy w Budryku do średniej w kopalniach JSW. Zarząd JSW proponował wcześniej, aby trwało to do 2011 roku; związki chcą jednak wiedzieć, jak miałoby to wyglądać i jakie kwoty będą na to przeznaczane.
Związkowcy domagają się, aby górnicy z Budryka zarabiali tyle, ile w kopalni Krupiński, gdzie płace są najniższe w JSW. Taki zapis porozumienia - jak mówią - byliby skłonni podpisać od razu, bez zapisywania konkretnych kwot i wskaźników. Chcą też od zarządu JSW wyliczenia, ile środków trzeba byłoby na to przeznaczyć.
Ok. godz. 21.00, po siedmiu godzinach rozmów, w obradach trwała kolejna przerwa. W Budryku strajkuje kilkuset związkowców, z czego ponad 160 pod ziemią. 13 z nich prowadzi głodówkę.