Budryk: 5 metrów wyrobiska na zmianie

Brygada przodkowa z oddziału GR-3, wykonująca roboty przygotowawcze, którą kieruje przodowy Dariusz Rakowski, to wraz z nim tylko sześć osób. – To dowód na to, że w górnictwie brakuje rąk do pracy – komentuje sztygar zmianowy oddziału, Jacek Dacyna.

Brygada Rakowskiego pracuje obecnie w dwóch rejonach. – Kończymy przebijanie wyrobiska w przygotowywanej do rozruchu ścianie CW-3 w pokładzie 364/2, na poziomie 1050 oraz zaczynamy drążenie chodnika w ścianie CZ-2 – informuje przodowy. – Pracujemy tam metodą tradycyjną. Strzelamy i urobek wybieramy łopatą, bo w tym rejonie nie ma możliwości używania maszyn.

Marcin Dudek pracuje w kopalni od trzech lat, ale przodowy mówi o nim „podpora oddziału”. Jest cieślą górniczym, ale w swojej pracy z drewnem nie ma wiele wspólnego. Zajmuje się przenośnikami. – To złota rączka. Wszystko potrafi zrobić. Przenośniki wydłuża, zszywa – mówi o Dudku przodowy Rakowski.

Kombajnistą w brygadzie jest Krzysztof Książek. – Byle kto nie może obsługiwać kombajnu AM 75 Alpina. Ta maszyna kosztuje 10 mln zł – komplementuje swojego współpracownika przodowy.
Najstarszy stażem w brygadzie jest Stanisław Wójcik. Na dole przepracował już 24 lata. Zaczynał w PRG Rybnik. Rakowski pracę w górnictwie zaczynał w kopalni „Knurów”. Stamtąd przeniósł się do „Budryka”, kiedy ta kopalnia była jeszcze w budowie.

Jacek Dacyna, sztygar zmianowy, który wyjechał z brygadą po nocnej zmianie, do Ornontowic trafił z Nowej Rudy. W tamtejszej kopalni zaczynał w 1987 r. górniczą karierę po studiach. Kiedy ją zamknięto w 2000 r., znalazł zatrudnienie w „Budryku”.

– Przeczytałem ogłoszenie w gazecie, że ta kopalni szuka ludzi do pracy na dole – wspomina Dacyna. – Wsiadłem do samochodu i przyjechałem tu, żeby się zapytać, czy to prawda. No i już zostałem.
Rodzina sztygara Dacyny mieszka w Nowej Rudzie. On w Ornontowicach wynajmuje pokój, a na sobotę i niedzielę wraca do domu. Kiedy pytam, dlaczego wybrali zawód górnika, ludzie z brygady Rakowskiego jednogłośnie podkreślają, że zadecydowały o tym zarobki. – No i kiedyś mieszkania dawali szybko – wspomina Wójcik.

– Emerytura po 25 latach pracy, to też była zachęta, żeby pójść do kopalni – zauważa Rakowski.

O robocie, którą teraz wykonują, górnicy mówią: – Jest bardzo ciężko i gorąco.

– W rejonie jest dużo pracy fizycznej, wymagającej sporo wysiłku. Urobek trzeba wybierać łopatą – potwierdza sztygar Dacyna.

– „Bumerangi” (elementy obudowy – red.) i „grabie” (obudowa czoła przodka – red.) są coraz cięższe i coraz większe, a my nosimy je na coraz słabszych plecach – podkreśla przodowy.

Mimo trudnych warunków postępy robót są dobre. Brygady GR-3 drążą na zmianie ponad 5 metrów wyrobiska, a miesięcznie około 300 metrów. Mimo szczupłych składów osobowych jest to możliwe tylko dlatego, że odstawą urobku zajmują się pracownicy firm obcych, a transport do przodka odbywa się za pomocą kolejki spalinowej podwieszanej.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Zielony Kampus dla studentów na doświadczenia, pomiary i badania

Uniwersytet Ekonomiczny w Katowicach był gospodarzem 2nd BAUHAUS4EU Forum i gościł przedstawicieli 9 zagranicznych uczelni członkowskich. W ramach wydarzenia otwarto Green Campus, zieloną przestrzeń dla studentów.

Kryminał na wakacje: „Nie ma głupich”, czyli Harlan Coben nadal w formie

Trudno zliczyć kryminały i thrillery, które amerykański pisarz Harlan Coben ma już na swoim koncie. Na polski wydawniczy rynek trafiła właśnie kolejna pozycja. Kryminał „Nie ma mocnych” posiada to wszystko, czym charakteryzują się książki Cobena: błyskotliwą intrygę, zwroty akcji, tajemnice i dobrze scharakteryzowanych bohaterów.

Cyfrowy i Bezpieczny Śląsk: PIG-PIB wkracza do akcji, by ratować miasta przed skutkami transformacji

Państwowa Służba Geologiczna może pomagać miastom w prowadzeniu złożonych projektów rewitalizacyjnych i środowiskowych

Westinghouse i Bechtel przyspieszają rozmowy. Kluczowa umowa dla atomu coraz bliżej

Konsorcjum firm Westinghouse i Bechtel planuje w najbliższych miesiącach uzgodnić najważniejsze elementy umowy wykonawczej EPC na budowę pierwszej polskiej elektrowni jądrowej - poinformował PAP prezes Westinghouse Polska Mirosław Kowalik.