Budowanie wieży szybowej, wraz ze zgromadzeniem niezbędnych materiałów, zajęło modelarzowi z Radlina ponad dwa lata

fot: Kajetan Berezowski

Bronisław Capłap jest także autorem dziesiątek innych makiet, kolekcjonerem pamiątek związanych z historią Radlina i dokumentalistą

fot: Kajetan Berezowski

Jego dzieła zadziwiają precyzją i starannością wykonania. Kolorowe, podświetlane, z najdrobniejszymi szczegółami wiernie odwzorowują rzeczywistość. Bronisław Capłap, emerytowany górnik z ruchu Marcel kopalni ROW, zaskakuje swoim profesjonalizmem w tworzeniu makiet. Z chęcią też opowiada o swojej pasji.

– Moja przygoda z modelarstwem zaczęła się już bardzo dawno temu, kiedy wycinając z wielką dokładnością kartoniki z „Małego Modelarza”, budowałem papierowe statki, samoloty, pojazdy i inne obiekty, na przykład żaglowiec „Dar Pomorza” czy gród w Biskupinie. Ponad 40 lat temu podjąłem pracę w kopalni Marcel jako elektryk pod ziemią, a w domu dalej sklejałem modele. Później przyszedł czas na sklejkę i inne materiały oraz własne projekty. Tworzenie, budowanie i konstruowanie z czasem stało się moją pasją. Dla mnie prawdziwym, lokalnym dziełem sztuki, wyrażającym spory kunszt w architekturze, są stare zabudowania kolonii górniczych z początków XIX w. Bottrop czy Marianka to górnicze osiedla przy ul. Mielęckiego i Wieczorka w Radlinie, o których mało kto już pamięta – opowiada Bronisław Capłap.

Suwmiarka i wyobraźnia
Pomysł budowania makiet i modeli, w tym kopalnianej cechowni kopalni Emma, czy później szybu Julia, znanego jako szyb III i innych obiektów, zrodził się w jego głowie kilkanaście lat temu. Prace modelarskie zaczynał od sporządzania szkiców, wykonywania dziesiątek fotografii interesujących go zabudowań.

– Najpierw niezbędnymi urządzeniami są suwmiarka, lutownica, cyrkiel i kalkulator. Wszystko musi być dokładnie policzone. Sale muszą się zgadzać, to podstawa. Papier, tektura, włóknina, siateczki i podsypki, kleje jedno- i wieloskładnikowe, lakiery, drewnochrony i lakierobejce. Bez tych materiałów nie sposób się obejść przy budowaniu modeli. A poza tym? No cóż, cierpliwość, upór, systematyczność, wyobraźnia i fantazja. Od początku zawsze zdaję sobie sprawę z tego, na co się porywam, oceniając swoje możliwości. Lubię, gdy zadanie jest trudne, a ja udowadniam, że jest wykonalne – tłumaczy modelarz z Radlina.

Ruchoma makieta kopalni Marcel z wieżą szybową Szybu III to wyjątkowe dzieło Bronisława Capłapa. Dla zbudowania koła pędnego, które w oryginale ma siedem metrów średnicy, konstruktor wykorzystał podzespoły ze złomowanych magnetowidów VHS. Każda z maszyn napędowych stanowi odrębny moduł i umieszczona została w zbudowanym ze sklejki budynku maszynowni.

Precyzja i cierpliwość
– Skonstruowane przeze mnie miniatury maszyn wyciągowych napędzane są dwunastowoltowymi silniczkami elektrycznymi. Spory problem stanowiło wykonanie kół naprowadzających liny na wieży szybowej. Ich pierścienie zostały wytoczone z brązu. Na wieży szybowej zabudowałem czerwone ledy sygnalizujące obrys szybu oraz suwnicę ramową na wieńcu szybu. Na wieżę szybową z budynku nadszybia prowadzą wielostopniowe drabinki, których wykonanie z ogromną ilością stopni wymagało sporej cierpliwości – przyznaje.

Budowanie wieży szybowej, wraz ze zgromadzeniem niezbędnych materiałów, zajęło modelarzowi z Marcela ponad dwa lata pracy. Cała konstrukcja została wzniesiona metodą łączenia lutem blach miedzianych i ocynkowanych oraz prętów – topników z brązu o przekroju 2 i 3 mm. Poszczególne jej elementy są podświetlone ledami różnej barwy i mocy. Dla zobrazowania pracy ruchomych urządzeń skipowych Bronisław Capłap wykonał szkielet rury szybowej poniżej zrębu, sięgający 50 cm pod blat makiety. Po uruchomieniu zasilania i automatycznego sterowania można obserwować kręcące się koła silników, kół na wieży szybowej oraz pracę przesuwających się skipów w rurze szybowej.

Konstruktor makiet nie kryje, że prawdziwym dziełem sztuki – jak sam powiada – wyrażającym najwyższy kunszt w architekturze jest, a w zasadzie był, budynek cechowni kopalni Emma sprzed stu lat, wraz z towarzyszącą mu infrastrukturą. W tym przypadku najtrudniejszym zadaniem było zbudowanie dachu cechowni dachówką. Problem został rozwiązany, gdy w ręce wpadło mi drewniane mieszadełko do kawy. Pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę.

– Po sprowadzeniu ich w liczbie 6 tysięcy i po odcięciu dziewięciomilimetrowych zaokrąglonych końcówek miałem do dyspozycji 12 tys. dachówek! Aby w sposób jak najbardziej realistyczny oddać wizerunek elewacji, wyposażyłem je w rynny ściekowe – opisuje autor makiety cechowni.

Dla ożywienia całości i nadania pewnej dynamiki i scenerii makieta została wyposażona w postacie wykonane samodzielnie z masy plastycznej. Widać na niej zbiorniki węgla posadowione tuż za wagą drobnicową kopalni Emma, scenę załadunku węgla na furmanki i transport materiałów przez pracowników. Oświetlenie poszczególnych pomieszczeń realizowane jest z pulpitu sterującego.

– Modele furmanek do przewozu węgla wykonałem sam, wzorując się na starych fotografiach i materiałach archiwalnych. Dla oświetlenia przyległych ulic wykonałem latarnie uliczne – pokazuje misternie wykonane najdrobniejsze elementy konstrukcji.

Bronisław Capłap jest także autorem dziesiątek innych makiet, kolekcjonerem pamiątek związanych z historią Radlina i dokumentalistą. W przeszłości kierował kopalnianym radiowęzłem i był redaktorem zakładowej gazety „Przegląd Kopalniany”. Współtworzył również miesięcznik „Gwarek”. Jego prace można oglądać m.in. w budynku NOT kopalni Marcel.

– Co mogę dziś powiedzieć o sobie, o moim życiu? Chyba to, że zrealizowałem swoje wielkie życiowe wyzwanie – podsumowuje swój modelarski dorobek Bronisław Capłap.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

PKP Cargo w pierwszym kwartale zmniejszyło stratę netto do 45,8 mln zł

Grupa Kapitałowa PKP Cargo zakończyła pierwszy kwartał 2026 roku ze stratą netto na poziomie 45,8 mln zł, wobec 48,6 mln zł straty rok wcześniej - poinformowała spółka w piątkowym raporcie giełdowym.

Książka na weekend: „Odległe życie”. Australijska saga rodzinna – od hodowli owiec po roboty górnicze

Lata 50. i 60. ubiegłego wieku w Australii to czas poszukiwań pod ziemią surowców, dzięki którym mógł wzbogacić się kraj. Ale to jednocześnie konflikt z farmerami, hodowcami bydła i owiec, brutalne wejście w ich świat ukształtowany od pokoleń. Książka „Odległe życie” to świetna saga rodzinna pokazująca, jak walczyć o przetrwanie i podnieść się po tragicznych doświadczeniach.

Korski: Historia gumowego buta i sen o polskim węglu

Ponad pół wieku temu, u progu mojej zawodowej kariery zdarzył mi się mały dramat – pękła podeszwa mojego gumowego buta. Czytelnik roześmieje się, ale wtedy pobranie nowych butów było poważnym problemem.

Zaleze

Spacer po dzielnicy Załęże. Działała tu kopalnia Kleofas i huta Baildon

Gdyby nie huta Baildon i kopalnia Kleofas, katowickie Załęże w żaden sposób nie mogłoby się pochwalić przemysłowym charakterem. Polecamy spacer po tej dzielnicy. Tutaj naprawdę jest co zobaczyć.