Budowa elektrowni jądrowej to połowa sukcesu. Trzeba jeszcze zadbać o dostawy paliwa, a to może być kosztowne

1609848797 elektrownia pixabay 06

fot: pixabay.com

Zgodnie z Polityką Energetyczną Polski do 2040 r., pierwszy blok jądrowy ma zacząć działać w 2033 r., a docelowo ma ich powstać sześć o łącznej mocy 6-9 GW

fot: pixabay.com

Przyszłość energetyki jądrowej w Polsce nabiera coraz bardziej realnych kształtów. Dzieje się to za sprawą polsko-amerykańskiej inicjatywy budowy najnowocześniejszych energetycznych reaktorów jądrowych.

Być może, że po blisko pół wieku trwających debat, dyskusji i różnego rodzaju inicjatyw, ta wreszcie zakończy się sukcesem, który będzie nadal rozwijany, uzupełniany i wzmacniany. Pojawiające się liczne deklaracje na ten temat, nie budzą żadnych wątpliwości.

Brak uranu
Panująca w tej materii krajowa euforia wymaga jednak kompleksowego spojrzenia na ten problem, a tego właśnie jej brakuje. Ten brak dotyczy paliwa jądrowego, jakim jest uran.

To trochę tak, jak byśmy podjęli decyzje o budowie kolejnych elektrowni węglowych i gazowych, nie troszcząc się wcale, o to czy mamy zapewnione dla nich dostawy węgla i gazu. Usypiającym elementem w tej kwestii jest stosunkowo niewielka ilość uranu potrzebna rocznie dla funkcjonowania takiego obiektu.

Nie wnikając w szczegóły zapotrzebowania na uran poszczególnych typów tego rodzaju nuklearnych siłowni, szacunkowe zużycie uranu dla jednej elektrowni tego typu wynosi w granicach 200 do 300 ton uranu rocznie. To wielkość, którą stosunkowo łatwo można zakupić na międzynarodowym rynku.

W czym zatem problem? A no w tym, że sytuacja ta istnieje dzisiaj. Zaostrzające się na świecie różnice, kontrowersje i spory polityczne, wcale nie gwarantują, że tak będzie zawsze. Zatem lepiej przygotować się na zawirowania na tym rynku, aniżeli potem być nieprzyjemnie zaskoczonym negatywnym dla nas rozwojem sytuacji. A trzeba zaznaczyć, że rynek ten jest niestabilny i zarówno w kontekście dostaw, jak i cen uranu, które mogą w najbliższym czasie ulec załamaniu. Własnych opłacalnych złóż tego nuklearnego paliwa nie mamy. Jesteśmy skazani na jego import. To gorsza sprawa, bo żaden z krajów UE nie wydobywa uranu.

Liderzy w wydobyciu uranu
Najwięcej uranu w 2019 r. wydobywał Kazachstan – 22808 ton, co stanowiło 42 proc. jego dostaw na globalnym rynku. Drugie i trzecie miejsca zajmują Kanada – 6944 i Australia – 6613 ton. Kolejne państwa to Namibia, Uzbekistan, Niger, Rosja, Chiny i Ukraina.

Ze względów geograficznych moglibyśmy uran importować z tego ostatniego kraju, choć aktualnie wydaje się to bardzo wątpliwe. Dlatego, że pozyskuje on 750 ton uranu, który w całości zapewnia paliwo dla jego własnych elektrowni jądrowych. Już z tego tylko powodu należałoby się poważniej zastanowić nad zapewnieniem sobie trwałych dostaw tego paliwa dla naszych elektrowni jądrowych. Jedną możliwych wersji zapewnienia sobie tego paliwa jest podjęcie przynajmniej teoretyczne, analityczne i koncepcyjne zagospodarowanie własnych ubogich złóż uranu.

Te po odpowiednim wzbogaceniu na długie lata zapewniłyby paliwo dla krajowej energetyki jądrowej.

Cena i dostępność uranu
Amerykański tygodnik MoneyWeek odnotowuje stale rosnącą cenę uranu. W ostatnich dniach osiągnęła ona wysokość zbliżoną do 50 USD za funt, czyli ok. 100 USD za kilogram i odpowiednio 100 000 USD za tonę. Jeszcze przez całą poprzednią dekadę cena ta była o połowę niższa.

Przyczyną windowania cen uranu ma być globalny kryzys energetyczny i próby zapobieżenia mu poprzez powszechne zainteresowanie się energetyką jądrową. Być może, że wkrótce uran zostanie wpisany na listę minerałów krytycznych, czyli trudno dostępnych, drogich, których sprzedaż na rynku może być w każdej chwili zakłócona, a zainteresowane kraje winne przygotować się na taki rozwój wydarzeń. Tym bardziej, że światowe statystyki nie są pod tym względem zachęcające. IAEA, World Nuclear Association informuje, że od 2016 roku deficit w dostawach uranu stale się pogłębia i w 2019 roku zaopatrzenie rynku na ten towar pokryte było tylko w 79 proc.

Amerykańska umowa i kanadyjski uran
Agencja prasowa BUSINESS WIRE podała, że NuScale Power, KGHM Polska Miedź SA (KGHM) i Piela Business Engineering (PBE), podpisały Memorandum of Understanding (MOU) w celu zbadania wdrożenia NuScale technologię małych reaktorów modułowych (SMR) jako rozwiązanie repozycjonujące węgiel dla istniejących elektrowni węglowych oraz energii elektrycznej i ciepła dla procesów przemysłowych KGHM w Polsce.

KGHM to polski lider w produkcji miedzi i srebra, a PBE to polska firma konsultingowa specjalizująca się w doradztwie w zakresie inżynierii biznesowej. Umowa ta świadczy o międzynarodowym zainteresowaniu wykorzystaniem technologii SMR firmy NuScale do produkcji czystej, niezawodnej i niedrogiej energii.

Inne zagraniczne agencje komunikat ten interpretowały, jako umowę na dostawy kanadyjskiego uranu dla budowanych w Polsce reaktorów jądrowych, co nie jest zgodne z treścią tego komunikatu. Business Wire nic nie wspomina o umowie na dostawy uranu do Polski. Być może, że choć o dostawach uranu do Polski nigdzie się nie wspomina, to amerykańskie elektrownie jądrowe, uranowe paliwo prawie w całości sprowadzają z Kanady. Dlatego amerykańską umowę nijako automatycznie łączy się z kanadyjskimi dostawami tego paliwa jądrowego.

Przykładem tego rodzaju jest informacja World Nuclear News, który podał wiadomość, że ogłoszono umowy z polskimi firmami na dostawy uranu do Polski. Ze strony kanadyjskiej udział w niej biorą: Cameco, GE Hitachi Nuclear Energy (GEH), GEH SMR Technologies Canada, Ltd i Synthos Green Energy (SGE), NuScale Power, KGHM Polska Miedź SA (KGHM) i Piela Business Engineering (PBE) będą oddzielnie badać możliwości wykorzystania technologii SMR NuScale do zasilania lub zmiany przeznaczenia istniejących elektrowni węglowych.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

PKP Cargo w pierwszym kwartale zmniejszyło stratę netto do 45,8 mln zł

Grupa Kapitałowa PKP Cargo zakończyła pierwszy kwartał 2026 roku ze stratą netto na poziomie 45,8 mln zł, wobec 48,6 mln zł straty rok wcześniej - poinformowała spółka w piątkowym raporcie giełdowym.

Książka na weekend: „Odległe życie”. Australijska saga rodzinna – od hodowli owiec po roboty górnicze

Lata 50. i 60. ubiegłego wieku w Australii to czas poszukiwań pod ziemią surowców, dzięki którym mógł wzbogacić się kraj. Ale to jednocześnie konflikt z farmerami, hodowcami bydła i owiec, brutalne wejście w ich świat ukształtowany od pokoleń. Książka „Odległe życie” to świetna saga rodzinna pokazująca, jak walczyć o przetrwanie i podnieść się po tragicznych doświadczeniach.

Korski: Historia gumowego buta i sen o polskim węglu

Ponad pół wieku temu, u progu mojej zawodowej kariery zdarzył mi się mały dramat – pękła podeszwa mojego gumowego buta. Czytelnik roześmieje się, ale wtedy pobranie nowych butów było poważnym problemem.

Zaleze

Spacer po dzielnicy Załęże. Działała tu kopalnia Kleofas i huta Baildon

Gdyby nie huta Baildon i kopalnia Kleofas, katowickie Załęże w żaden sposób nie mogłoby się pochwalić przemysłowym charakterem. Polecamy spacer po tej dzielnicy. Tutaj naprawdę jest co zobaczyć.