Bruksela: rewizja EU ETS zatwierdzona przez stałych przedstawicieli

1511355766 budynek europa buks radaue

fot: Rada UE

Według nieoficjalnych informacji Polska wstrzymała się w głosowaniu nad przyjęciem dokumentu

fot: Rada UE

Na posiedzeniu COREPER, czyli Komitetu Stałych Przedstawicieli Państw Członkowskich UE przy Radzie Unii Europejskiej w środę przed południem, 22 listopada, większość w głosowaniu przyjęła ustalenia na temat rewizji systemu handlu emisjami ETS, które zapadły 9 listopada nocą w tzw. trilogue, między negocjatorami Rady Europejskiej, Parlamentu Europejskiego  i Estonii, sprawującej obecnie prezydencję i reprezentującej kraje członkowskie w roboczym procesie przygotowania dokumentu.

Ponad dwa lata trwały spory nad propozycjami Komisji Europejskiej, która dążyła do radykalnego zaostrzenia zasad systemu handlu emisjami dwutlenku węgla (EU ETS) w kierunku niekorzystnym dla państw węglowych.

Niekorzystne dla Polski porozumienie z 9 listopada o reformie unijnej polityki emisyjno-klimatycznej ma zagwarantować takie zmiany w systemie EU ETS, aby do 2030 r. Unia zredukowła emisję gazów cieplarnianych aż o 40 proc.

Wysokoemisyjna energetyka w UE (11 tys. instalacji) ma obowiązek kupować uprawnienia do emisji dwutlenku węgla, a sprzedawne są one przez rządy państw i "zielonych" producentów. Część uprawnień rozdano początkowo w darmowych pulach, aby wyrównać obciążenia dla państw biedniejszych, o słabiej rozwiniętych systemach energetycznych, z dominacją przemysłu ciężkiego i energetyki konwencjonalnej. Ceny uprawnień miały rosnąć, ale z powodu kontrowersji ekonomicznych związanych z OZE i nadpodaży rynek sprawiał, że są one względnie tanie (5-7 euro/t CO2). Zasadniczy zabieg będzie polegał na administracyjnym wymuszeniu podwyżki cen uprawnień, przez zdejmowanie z rynku dużej ilości uprawnień i utworzenie tzw. rezerwy stabilizacyjnej (MSR).

Na wniosek m.in. Polski udało się jednocześnie zapewnić, że powstaną mechanizmy kompensujące. Teoretycznie mechanizmy te mają też zapobiegać zjawisku carbon leakage, czyli ucieczce przemysłu poza Unię do państw o niższych wymogach emisyjnych, a więc i niższych kosztach produkcji. Jednym z najważniejszych w tym zakresie instrumentów ma być Fundusz Modernizacyjny dla 10 biedniejszych państw UE (z poziomem PKB do 60 proc. średniej unijnej).

Porozumienie o rewizji EU ETS
nazwane zostało w Brukseli kompromisowym (jednak niewątpliwie nie dotyczy to stanowiska Polski).
Pierwsze niby-ustępstwo autorów i zwoleników najostrzejszej wersji polega na rezygnacji z umieszczenia w przepisach poziomu emisji 450 g/kWh jako granicznego dla korzystających ze wsparcia z Funduszu Modernizacyjnego. Taka norma eliminuje w praktyce każdą bez wyjątku konwencjonalną jednostkę energetyczną na paliwa stałe. Oznacza to więc krańcową dekarbonizację wsparcia.

Limitu takiego nie będzie, ale w zamian postanowiono napisać wprost, że z Funduszu Modernizacyjnego nie będzie wolno wspomagać energetyki węglowej. Ponieważ warunek ten jest naprawdę drastyczny, dodano na osłodę wyjątek - dla najbiedniejszych krajów (licząc poziomem PKB na mieszkańca z granicą 30 proc.). To z kolei znaczy, że swoją energetykę węglową z FM będą mogły finansować tylko dwa państwa UE - Rumunia i Bułgaria. Ale Polska już nie (bo przekracza o kilka procent wyznaczony limit PKB, o czym z góry wiedziano).

Zdaniem komentatorów przyjęte rozwiązania doprowadzą do podniesienia cen uprawnień emisyjncych do 35 euro w 2023 r. Nowe zasady EU ETS wejdą w życzie od początku 2019 r. Od 2021 r. liczba wszystkich uprawnień na rynku będzie okrajana o 2,2 proc. rocznie. Początkowo proponowano znaczniejszą redukcję 2,4 proc. Według obecnych zasad wskaźnik ten wynosiłby 1,74 proc.

Fundusz Modernizacyjny dla Polski, ale nie dla węgla
Zmiany planowane w rewizji EU ETS komentował już wcześniej na szczycie klimatycznym w Bonn wiceminister środowiska i pełnomocnik rządu ds. polityki klimatycznej Paweł Sałek. Ciężar negocjowania spraw związanych z EU ETS spoczywał właśnie na jego resorcie.

– Informacje, które spływały z trilogu (negocjacje 9 listopada - przyp. red.) były szczątkowe, ponieważ nie było finalnego tekstu o tym, jak ostatecznie będzie wyglądała dyrektywa. Będziemy mogli korzystać z funduszu modernizacyjnego, natomiast Rumunia i Bułgaria mogą przeznaczać pieniądze na usprawnienie podmiotów kogeneracyjnych (węglowych - przyp. red.) - mówił, dodając, że z projektu wynika, iż moce węglowe nie będą mogły być dofinansowane. Potraktowanie Rumunii i Bułgarii na łagodniejszych warunkach niż Polskę wiceminister uznał za zabieg taktyczny.

- Polski system ciepłowniczy jest o wiele większy od rumuńskiego czy bułgarskiego. W przypadku tych dwóch krajów, fundusz modernizacyjny będzie mógł być wykorzystywany w szerszym stopniu niż u nas. Chodzi o skłonienie Rumunii i Bułgarii do głosowania za nowym systemem EU ETS - dodał wiceminister.

Negocjowanie porozumienia w sprawie ostatecznego kształtu reformy EU ETS miało duże praktyczne znaczenie dla dwóch ostatnich głosowań nad rewizją unijnego systemu emisji. Przed wejściem w życie zmiany muszą być bowiem jeszcze zaakceptowane formalnie przez Parlament Europejski a następnie Radę Europejską (glowy państw i szefowie rządów krajów czlonkowskich).

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

PKP Cargo w pierwszym kwartale zmniejszyło stratę netto do 45,8 mln zł

Grupa Kapitałowa PKP Cargo zakończyła pierwszy kwartał 2026 roku ze stratą netto na poziomie 45,8 mln zł, wobec 48,6 mln zł straty rok wcześniej - poinformowała spółka w piątkowym raporcie giełdowym.

Książka na weekend: „Odległe życie”. Australijska saga rodzinna – od hodowli owiec po roboty górnicze

Lata 50. i 60. ubiegłego wieku w Australii to czas poszukiwań pod ziemią surowców, dzięki którym mógł wzbogacić się kraj. Ale to jednocześnie konflikt z farmerami, hodowcami bydła i owiec, brutalne wejście w ich świat ukształtowany od pokoleń. Książka „Odległe życie” to świetna saga rodzinna pokazująca, jak walczyć o przetrwanie i podnieść się po tragicznych doświadczeniach.

Korski: Historia gumowego buta i sen o polskim węglu

Ponad pół wieku temu, u progu mojej zawodowej kariery zdarzył mi się mały dramat – pękła podeszwa mojego gumowego buta. Czytelnik roześmieje się, ale wtedy pobranie nowych butów było poważnym problemem.

Zaleze

Spacer po dzielnicy Załęże. Działała tu kopalnia Kleofas i huta Baildon

Gdyby nie huta Baildon i kopalnia Kleofas, katowickie Załęże w żaden sposób nie mogłoby się pochwalić przemysłowym charakterem. Polecamy spacer po tej dzielnicy. Tutaj naprawdę jest co zobaczyć.