Bruksela: Dyskusja nad problemami wspólnej polityki energetycznej UE
W opinii ekspertów sytuacja, w której jedno przedsiębiorstwo zajmuje się jednocześnie wytwarzaniem energii i zarządzaniem sieciami energetycznymi, wiąże się ze sporym ryzykiem nadużyć. Dzięki rozdziałowi na rynek będą mogły wejść nowe przedsiębiorstwa, co poskutkuje wzrostem konkurencji i zwiększeniem bezpieczeństwa dostaw, zwłaszcza na wypadek kryzysu energetycznego.
Tymczasem Komisja Europejska zapowiedziała powołanie agencji koordynującej prace krajowych urzędów regulacji. Równolegle ma powstać system umożliwiający zacieśnienie współpracy między operatorami sieci przesyłu. Działania te – jak zapewniono – są prowadzone z myślą o konsumentach, którzy powinni skorzystać nie tylko na obniżeniu cen i bardziej przejrzystych informacjach taryfowych, ale także na poszerzeniu swoich praw, gdyż będą w większym stopniu chronieni przed niestabilną sytuacją na rynku i nieuczciwymi praktykami handlowymi.
Komisja planuje również stworzenie europejskiego monitoringu zaopatrzenia w energię i zarazem czuwającego nad prawidłowym funkcjonowaniem rynku wewnętrznego.
Niemcy i Francuzi woleliby nie słyszeć o unbundlingu i już od dłuższego czasu czynią starania o złagodzenie zapisów tzw. trzeciego pakietu energetycznego. Jednak w ubiegłym tygodniu zarówno Andris Piebalgs – odpowiadający za unijną energetykę, jak i Neelie Kroes – zajmująca się konkurencją, odrzucili taką możliwość.
Tymczasem zupełnie nieoczekiwanie E.ON wstępnie zgodził się zerwać z łączeniem produkcji energii z jej przesyłem. Koncern zamierza pozbyć się 20 proc. mocy swoich elektrowni, choć nie wyklucza wymiany aktywów z jednym z zagranicznych konkurentów.