Brawa dla załogi kopalni Budryk! Co zrobili po tym, gdy zawalił się ogromny zbiornik na węgiel?

To było bardzo niebezpieczne zdarzenie zarówno dla zdrowia i życia ludzi, jak i dla dalszego funkcjonowania kopalni. Z 27 na 28 listopada ubiegłego roku w ornontowickiej kopalni Budryk zawalił się ogromny zbiornik na węgiel. Zniszczeniu uległy także transportujące węgiel taśmociągi. Na szczęście nikomu nic się nie stało. Dzięki ogromnemu zaangażowaniu załogi w miesiąc uruchomiono ponownie wydobycie, a w ciągu zaledwie dwóch miesięcy udało się odtworzyć zdolności produkcyjne Budryka, dzięki czemu kopalnia rozpoczęła produkcję i co ważne, uniknęła przede wszystkim wzrostu zagrożenia pożarowego.

fot: Kajetan Berezowski

Na zdjęciu ciąg odstawy urobku z szybu do zakładu przeróbczego KWK Budryk

fot: Kajetan Berezowski

To było bardzo niebezpieczne zdarzenie zarówno dla zdrowia i życia ludzi, jak i dla dalszego funkcjonowania kopalni. Z 27 na 28 listopada ubiegłego roku w ornontowickiej kopalni Budryk zawalił się ogromny zbiornik na węgiel. Zniszczeniu uległy także transportujące węgiel taśmociągi. Na szczęście nikomu nic się nie stało. Dzięki ogromnemu zaangażowaniu załogi w miesiąc uruchomiono ponownie wydobycie, a w ciągu zaledwie dwóch miesięcy udało się odtworzyć zdolności produkcyjne Budryka, dzięki czemu kopalnia rozpoczęła produkcję i co ważne, uniknęła przede wszystkim wzrostu zagrożenia pożarowego.

Przypomnijmy, w nocy z 27 na 28 listopada ub.r. doszło do zawalenia zbiornika na węgiel surowy nr 2 wraz z przyległymi pomostami taśmowymi. Natychmiast po zdarzeniu rozpoczęto akcję ratowniczą. W rejonie zdarzenia znajdowało się dwóch pracowników. Jeden z nich zdołał samodzielnie wycofać się z zagrożonego terenu. Drugi, w wyniku uszkodzenia konstrukcji zbiornika oraz pomostów, nie miał możliwości samodzielnej ewakuacji. 

Na miejsce wezwani zostali strażacy, z którymi współpracowali ratownicy górniczy z KWK Budryk i Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego w Bytomiu. Użyto podnośnika o wysokości 68 m z Jednostki Ratownictwa Gaśniczego Państwowej Straży Pożarnej w Chorzowie. Po kilku godzinach pracownik został bezpiecznie sprowadzony na dół. W tej katastrofie nikt nie ucierpiał, a samo zdarzenie, choć miało charakter wyjątkowy, nie wynikało z działań kopalni. Jego skala wykraczała poza typowe ryzyka związane z górnictwem. Jednak skutki tej katastrofy budowlanej były na tyle poważne, że kopalnia z dnia na dzień musiała całkowicie wstrzymać produkcję. Sparaliżowany został bowiem cały proces technologiczny: od wydobycia i drążenia wyrobisk po transport urobku i pracę zakładu przeróbczego.

Świetna współpraca z Bełchatowem

– Zarys planu odbudowy powstał już tej samej nocy, w której nastąpiła katastrofa. Po przełożeniu go na papier był skutecznie realizowany punkt po punkcie – tłumaczy Piotr Kremiec, kierownik działu górniczego.

Niemal natychmiast po zawaleniu się zbiornika wyznaczeni pracownicy kopalni Budryk wyjechali do Kopalni Węgla Brunatnego Bełchatów, aby przekonać się, w jaki sposób tam rozwiązano transport urobku na dużych wysokościach i co można by z tamtych doświadczeń wykorzystać w Budryku. 

– Ta współpraca okazała się bardzo pomocna. Rozwiązania, które zobaczyliśmy, jeszcze bardziej utwierdziły nas w wierze w końcowy sukces, czyli szybką odbudowę możliwości produkcyjnych zakładu. Dzięki partnerskiemu podejściu i udostępnieniu konstrukcji wsporczej możliwe było szybkie uruchomienie pierwszego ciągu technologicznego, co znacząco ograniczyło skutki przestoju. Wspólne działania pozwoliły też wymienić doświadczenia i poznać nowe rozwiązania techniczne, które w przyszłości mogą poprawić efektywność i bezpieczeństwo pracy w naszym zakładzie – opisuje dalej Piotr Kremiec.

Aby osiągnąć oszczędności, w pełni wykorzystano zasoby kadrowe kopalni. Pracownicy przystąpili do realizacji zadań, które pierwotnie planowano zlecić firmom obcym, w tym do robót związanych z profilaktyką przeciwzagrożeniową oraz do działań przy likwidacji skutków katastrofy. 

– Załoga pokazała charakter. W odbudowę zaangażowani byli wszyscy pracownicy. Plany każdego dnia były analizowane, w razie potrzeby na bieżąco korygowane, a przede wszystkim skutecznie realizowane. Praca odbywała się w systemie trzech zmian. Mieliśmy świadomość, że musimy sprostać zadaniu, bo to oznaczało być albo nie być naszej kopalni. W usuwaniu awarii z pomocą przyszli nam specjaliści z Jastrzębskich Zakładów Remontowych i JZR Dźwigi z Grupy Kapitałowej JSW, co zapewniło szybki dostęp do sprzętu i pełną kontrolę nad jakością oraz bezpieczeństwem prowadzonych prac – relacjonuje dalej Piotr Kremiec.

Postawiono na odtworzenie układu odstawy urobku do zakładu przeróbki mechanicznej węgla z ominięciem uszkodzonego rejonu. Pierwszy etap działań pozwolił już po trzech dniach od zaistnienia katastrofy uruchomić drążenie przodków i odbiór urobku na powierzchni. Rozruch technologiczny przeprowadzono 30 listopada ub.r., a 1 grudnia uruchomiono przodki, osiągając 892 m wyrobisk i zamykając rok wynikiem ponad 13 km. W drugim etapie przygotowano rejon skipu, stację przygotowania urobku oraz teren pod nowe ciągi odstawy, a także zabudowano i uruchomiono pierwszy ciąg odstawy urobku na pomost odstawy węgla surowego nr 3 i 4. Mimo okresu świątecznego prace zakończono przed terminem, dzięki czemu 29 grudnia rozpoczęto rozruch technologiczny ścian.

– Udało się nam uruchomić wszystkie ściany. W styczniu uruchomiliśmy drugą nitkę. Wszystkie moce produkcyjne zostały przywrócone. Tamto wydarzenie bardzo skonsolidowało załogę. Pokazaliśmy, że w trudnych sytuacjach potrafimy działać szybko i skutecznie – wskazuje główny górniczy.

Czas na odbudowę bufora

Fakt ten podkreślił także Jarosław Rutkowski, dyrektor kopalni Budryk.

– Zdarzenie to, pomimo negatywnych skutków pokazało, jak wspaniałą mamy załogę, zaangażowaną, fachową i niebojącą się wyzwań. Na słowa uznania zasługują również pracownicy JZR i JZR Dźwigi z Grupy Kapitałowej JSW, którzy ramię w ramię z pracownikami Budryka realizowali prace związane z odbudową możliwości produkcyjnych kopalni. Zdobyte doświadczenia są bezcenne i nie mam wątpliwości, że będą procentowały na przyszłość. Okres dwóch miesięcy, w jakim odtworzono zdolności produkcyjne, w mojej ocenie, mając na uwadze stopień skomplikowania, skalę i wielowątkowość, jest absolutnie rekordowy. Ta sytuacja pokazała nam również, że mamy partnerów nie tylko w ramach Grupy Kapitałowej. Postawa i pomoc ze strony władz kopalni Bełchatów była nieoceniona ze względów technicznych, ale pokazała nam również, że branża górnicza w trudnych sytuacjach jest wobec siebie solidarna i gotowa do niesienia wzajemnej pomocy – zaznaczył.

– Przed nami kolejne wyzwania i cele do zrealizowania, w tym odbudowa niezbędnego dla stabilnej pracy zakładu przeróbki bufora, czyli zbiorników węgla surowego – podsumowuje dyrektor Jarosław Rutkowski.


 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

KGHM redukuje zasolenie wód odprowadzanych do Odry

Koncern KGHM Polska Miedź ograniczył ilość soli odprowadzanej w wodach kopalnianych do Odry i kontynuuje prace w tym zakresie. Prace nad budową instalacji odsalających są utrudnione przez zmiany poziomu mineralizacji wód - poinformował PAP rzecznik prasowy spółki Artur Newecki.

Ta kopalnia zwiększy dostawy węgla dla ORLENU

LW Bogdanka podpisała aneks do umowy na sprzedaż węgla ze spółką ORLEN Termika. Kontrakt ten obowiązuje od 2018 roku i dotyczy dostaw paliwa głównie do Elektrociepłowni Siekierki w Warszawie

Minister Balczun: Oczekujemy głębokiej i poważnej restrukturyzacji JSW

Czy można spodziewać się kolejnego finansowania dla JSW? Był o to pytany minister aktywów państwowych Wojciech Balczun.

Czas, który ratuje życie

W sytuacji zagrożenia pod ziemią każda dodatkowa minuta może zwiększyć szanse na bezpieczną ewakuację.