Branża węglowa w giełdowym kryzysie?
Na światowych rynkach finansowych trwa kryzys. Odczuwalny jest również spadek zaufania do tych rynków. To wszystko przekłada się na dekoniunkturę notowań giełdowych, które przedstawiają się różnie, w zależności od giełdy. Spadki objęły też rynek inwestorów branży węglowej, postrzeganej wciąż jako nieco archaiczna. Na warszawskiej giełdzie mocno spadły notowania czeskiej spółki New World Resources, która inwestuje w Polsce.
Ta przecena z pewnością odczuwalna jest przez samego inwestora, ale powodzenie inwestycji NWR będzie w większości zależeć od oferty, jaką złoży Zdenkowi Bakali Skarb Państwa, a mniej od wahań ceny giełdowych walorów spółki. Węglowe inwestycje należą przecież do długoterminowych. Kapitał i zdolności kredytowe przedsiębiorstwa wychodzą tu na pierwszy plan. Jest natomiast oczywiste, że spółki branży węglowej mogą zostać dotknięte przeceną wartości bardziej niż inne. Nie bez wpływu na ten stan rzeczy pozostają wciąż rosnące ceny wydobycia węgla.
Zwłaszcza górnictwo węgla kamiennego w Polsce i w Czechach zmuszone jest do schodzenia do coraz niższych pokładów. Przyszłość branży leży więc w nowoczesnych technologiach gazyfikacji węgla w złożu i wykorzystywania samego gazu. Nie ma się co czarować, to są rewolucyjne technologie, ale też szalenie kosztowne. Na ich zastosowanie stać będzie w przyszłości jedynie bogatych. Ponadto rośnie ryzyko takich inwestycji, między innymi dlatego, że brak jest w tym względzie doświadczeń.
Niewątpliwie jedyną drogą do przywrócenia równowagi ekonomicznej polskich kopalń jest prywatyzacja spółek węglowych. Nie jestem przekonany, że rozwiązaniem jest tylko giełda. Przeciwnie, znalezienie dobrego inwestora, przygotowanego do takich przedsięwzięć i zaangażowanie go, byłoby bardziej pożądane. Lepszy bowiem dobry i sprawdzony inwestor, niż instytucja finansowa spekulująca na giełdzie. Celem dobrej prywatyzacji nie może być przecież jedynie kolejny przychód skarbu państwa, ale właśnie znajdowanie dobrych form zarządzania.
To właśnie stanowi gwarancję utrzymania przedsiębiorstwa i, co za tym idzie, miejsc pracy. Co do wahań na giełdzie, to mają one zwykle charakter spekulujący i nie odzwierciedlają kondycji średnioterminowej spółek. Istotne jest raczej, jaką wartość wewnętrzną ma przedsiębiorstwo do generowania zysków w średniej i dłuższej perspektywie. I z tego też powodu giełdowa bessa nie powinna raczej mieć większego wpływu na tempo prywatyzacji polskiego górnictwa.