Brakuje spójnego systemu
Wdrożenia w górnictwie realizowane są zwykle od strony spektakularnych i „łatwych” do zainstalowania modułów typu finanse, środki trwałe, księgowość materiałowa, natomiast pomijane bywają jako dużo trudniejsze – moduły bardziej złożone, jak zarządzanie produkcją, planowanie zapotrzebowania materiałowego.
Na informatyzacji w górnictwie, a zwłaszcza w spółkach węgla kamiennego, cieniem kładą się lata 90. z restrukturyzacją branży i cięciem wydatków na inwestycje. Poszczególne kopalnie dysponują zaledwie pojedynczymi rozwiązaniami w dziedzinie produkcji, ale bardziej skupiają się one na otoczeniu wydobycia niż na samym ciągu technologicznym.
– Górnictwu należy zaoferować pełny, spójny kompleks w obszarze produkcyjnym i dobrze go przetestować. De facto procesy produkcyjne w górnictwie są wspierane rozwiązaniami informatycznymi, ale są to pojedyncze rozwiązania inżynierskie. Każdy ma swoje: wentylacja, mierniczy, geolog. Spójnego systemu brak. Nie wierzę, żeby do górnictwa przystosował się jakiś duży, uniwersalny system. To raczej nie jest możliwe – uważa Zbigniew Koszowski, prezes Zarządu COIG SA.
Gdzie jesteśmy?
Światełkiem w tunelu dla całej branży mogą być wysiłki kopalni LW „Bogdanka”, która od roku rozbudowuje system wspomagający przygotowanie złoża do eksploatacji. System, na który składa się szereg narzędzi informatycznych, doprowadzić ma przede wszystkim do wypracowania optymalnej metodyki planowania produkcji w ścisłym powiązaniu z informacjami o strukturze złoża i jego jakości. W skład wdrażanego systemu wchodzą: numeryczny model złoża, cyfrowa mapa wyrobisk górniczych i cyfrowy harmonogram produkcji.
O podobne rozwiązania intensywnie zabiegają Katowicki Holding Węglowy, Jastrzębska Spółka Węglowa, jak i Kompania Węglowa, gdzie niedawno rozstrzygnięto przetarg na wdrożenie systemu prowadzenia numerycznego modelu złoża.
W ostatnim czasie prawie jednocześnie ukazały się informacje o przetargach dotyczących zamówień w zakresie informatyzacji w górnictwie węgla kamiennego. Jak dowiedzieliśmy się, Południowy Koncern Węglowy ma zamiar zakupić system informatyczny wspomagający procesy związane ze sprzedażą węgla, zaś Katowicki Holding Węglowy licencje, wdrożenie i utrzymanie zintegrowanego systemu zarządzania przedsiębiorstwem. Sądząc z warunków stawianych oferentom, w obu wypadkach w grę wchodzą duże pieniądze.
Nie sposób pominąć inicjatyw podejmowanych przez Centralny Ośrodek Informatyki Górnictwa na rzecz Zintegrowanego Systemu Wspomagającego Zarządzanie Przedsiębiorstwem SZYK2. COIG od paru lat dostarcza też nowej jakości danych do systemów klasy Business Intelligence w sektorze górnictwa węgla kamiennego.
Miedź i brunatni zaawansowani
Nieco bardziej zaawansowane we wdrażaniu systemów informatycznych są kopalnie miedzi i węgla brunatnego. Na lidera wyrasta – przez wielu niedoceniana – KWB „Konin”, gdzie w ciągu 8 miesięcy wdrożono system transakcyjny SAP ERP oraz – bazujący na hurtowni danych SAP BW – system wspomagania decyzji w zakresie planowania kosztów i realizacji zadań produkcyjnych. Obecnie trwają prace nad integracją rozwiązań klasy ERP z istniejącym od lat Górniczym Systemem Informatycznym, obejmującym całość wiedzy o złożu i jego eksploatacji. Dlatego już niebawem konińska kopalnia może być pierwszą w kraju z zaawansowanym systemem informatycznym, obejmującym kompleksowo zarówno aspekty techniczne, jak i ekonomiczne prowadzonej działalności.
Rewolucja SOA za drzwiami
Zdaniem wielu fachowców od IT jesteśmy świadkami prawdziwej rewolucji technologiczno-społecznej, która jest także ogromną szansą dla górnictwa. Coraz większą popularność zdobywają obecnie na świecie rozwiązania oparte na architekturze SOA (Service Oriented Architecture) – Pojawiła się całkowicie nowa generacja użytkowników, którzy mają inne umiejętności i oczekiwania - tłumaczy Andy Mulholland, dyrektor ds. technologii w centrali Capie-mini i współautor książki „Mashup Organization”. Użytkownicy ci nastawieni są na poszukiwanie indywidualnych sposobów ekspresji i samodzielne rozwiązywanie problemów. Są ludźmi zorientowanymi na zarządzanie permanentną zmianą.
Jedną z cech architektury SOA jest luźne powiązanie komponentów. To zasadnicza różnica wobec tradycyjnych, sztywnych technik wymiany danych między systemami informatycznymi. – Gdy decydenci widzą, jak szybko i łatwo można na jednej stronie www skonsolidować dane pochodzące z wielu różnych aplikacji, pomysł zaczyna sam się sprzedawać - wyjaśnia Dan Gisolfi, architekt z firmy IBM.
Krzysztof Komorowski, Senior Consultant IBM, jednocześnie ekspert Instytutu Sobieskiego w obszarze Nowe Technologie, w wywiadzie dla portalu IDG.pl zauważył: – Jak dowodzą wszystkie znane mi statystyki, - mniej więcej 50–75 proc. wdrożeń rozwiązań IT nie kończy się sukcesem w tym sensie, że nie przynosi tych rezultatów, które zakładano podejmując decyzję o inwestowaniu w nie. Wyobraźmy sobie 25-procentowy współczynnik sukcesu w branży budowlanej czy lotniczej. Czy wobec tego wszyscy jesteśmy kuglarzami sprzedając IT? I dlaczego nikogo to nie niepokoi? Badania wskazują, że przyczyną katastrof rzadko jest technologia, a nawet nieadekwatność funkcjonalna produktów.
Zarządzanie zmianą
Prawdziwa przyczyna – której jednakowo nie ogarniają zarówno dostawcy, jak i odbiorcy – sprowadza się do tego, że, - jak pięknie pisze Jeff Thull, - zadanie firmy IT wcale nie polega na dostarczeniu rozwiązania, ale na „zarządzaniu zmianą, przez którą klient musi przejść, aby uzyskać te korzyści, które rozwiązanie mu obiecywało”. I dla których zdecydował się wydać pieniądze. Bo każda decyzja o wdrożeniu IT to - świadoma bądź nie - decyzja o zmianie i reorganizacji. Tu jest pies pogrzebany. Jest to obszar wielkiego, bo nieuświadomionego ryzyka dla branży IT i jej klientów. Z drugiej zaś strony żyła złota dla tych, którzy będą umieli ją eksploatować. I nie dostarczać rozwiązania IT, ale przeprowadzać klientów przez zmiany, przez które oni muszą przejść.
Innymi słowy: system pojąć a ludzi zrozumieć – tak według niektórych, w tym także piszących te słowa, powinna brzmieć recepta na udane wdrożenie.