Brak chętnych na kupno HutyKościuszko\"

Huta chorzow kosciuszko wikimedia org

fot: wikimedia.org

Ruiny Huty "Kościuszko" w Chorzowie <i>(zdjęcie archiwalne z 2005 roku)</i>

fot: wikimedia.org

Do resortu skarbu nie wpłynęła żadna oferta wstępna w sprawie kupna akcji Huty "Kościuszko" w Chorzowie, stanowiących 85 proc. kapitału zakładowego spółki - poinformowało we wtorek Ministerstwo Skarbu Państwa.

 

Resort skarbu zaprosił inwestorów na początku czerwca do negocjacji w sprawie kupna akcji Huty "Kościuszko".

 

Negocjacje miały dotyczyć głównie ceny za zbywany pakiet akcji oraz proponowanego przez potencjalnego inwestora programu rozwoju spółki. Miał on obejmować m.in. zobowiązania inwestycyjne, a także związane z ochroną środowiska. Uprawnionym pracownikom przysługiwało prawo do nieodpłatnego nabycia do 15 proc. walorów tego przedsiębiorstwa

 

Do Skarbu Państwa należy 100 proc. akcji spółki. Firma zajmuje się produkcją żeliwa, stali, stopów żelaza, konstrukcji metalowych oraz ich części. Huta specjalizuje się również w obróbce metali, produkcji łożysk, kół zębatych i elementów napędowych. Przedsiębiorstwo produkuje ponadto urządzenia dźwigowe, silniki elektryczne, prądnice i transformatory. Zajmuje się też wytwarzaniem i dystrybucją energii elektrycznej, produkcją i dystrybucją ciepła oraz poborem, uzdatnianiem i rozprowadzaniem wody.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.