Bractwo Gwarków: dyskusja o polskim górnictwie węglowym
fot: Witold Gałązka/ARC
Członkowie katowickiego Bractwa Gwarków dyskutowali w środę o stanie i szansach polskiego górnictwa
fot: Witold Gałązka/ARC
Przyczyn kryzysu w branży i aktualnej jej kondycji w dobie protestów, programów naprawczych i zmian prawodawstwa dociekali w środę członkowie Bractwa Gwarków Związku Górnośląskiego podczas spotkania dyskusyjnego w siedzibie przy ul. Klilińskiego w Katowicach.
Kilkugodzinne spotkanie pod hasłem "Polskie górnictwo węglowe 2015 r." otworzył prof. Józef Dubiński. Wyliczywszy znane kłopoty branży węglowej na świecie powiedział m.in.: - Często wymienia się przyczyny zewnętrzne kłopotów, ale nie bójmy się spojrzeć na własne podwórko. I uderzmy się w pierś. Jakie są dziś na przykład kompetencje kadry zarządzającej kopalń, pracowników, chłonność naszych zakładów górniczych na innowacje?
Prof. Dubiński podkreślił, że polskie kopalnie nie dogonią świata bez znaczącej poprawy produktywności i zarządzania zasobami ludzkimi (jego zdaniem zaniedbaliśmy np. wyławianie talentów i inwestowanie w nie) oraz ciągłej troski o bezpieczeństwo. Taka triada priorytetów decyduje bowiem o sukcesie w światowych realiach. Przeciętna wydajność w polskiej kopalni wynosi ok. 750 t/osobę i jest to wynik "nie do przyjęcia w standardach światowych".
- Czy produkując 1 proc. węgla na świecie możemy wpłynąć na korzystniejsze ruchy cen? - mówca uzmysławiał, że pozostaje nam tylko jeszcze większe cięcie kosztów i wzrost wydajności.
Dyskusję moderował dr Jacek Korski, prezentując na wstępie własną obszerną prelekcją o sytuacji górnictwa węglowego w kraju. Analizując dane od 1988 roku zwrócił uwagę na kilka paradoksalnych wniosków. Niepokojący jest na przykład trend, w którym liczba pracowników kopalń przypadająca na statystyczną ścianę wydobywczą podwoiła się w ciągu ćwierćwiecza, zamiast zmaleć. Równie niekorzystnie wypada wskaźnik produkcji z przeciętnej ściany, który praktycznie nie drgnął w górę po upływie wielu lat mimo znacznego postępu technicznego. Korski rozprawił sie m.in. z mitem, jakoby polskie kopalnie zatrudniały zbyt wielu pracowników biurowych i powierzchni. W rzeczywistości twarde dane liczbowe dowodzą, że udział nieprodukcyjnych pracowników w przeliczeniu na wydobycie bardzo znacznie zmalał (z ok. 40 do mniej niż 20 proc.).
Prelegent akcentował m.in. problem zbyt dużych zdolności wydobywczych słabego węgla (o wartości poniżej 25 GJ/t), który nie ma już szans na znalezienie popytu w nowocześniejszych jednostkach energetyki. Niestety coraz mniej jest na rynku promowanych przed kilku laty ekologicznych gatunków węgli (ekogroszki i ekomiały) dla odbiorców komunalnych i ogrzewania domów.
Mierząc się z próbą odpowiedzi na jedno z trzech najważniejszych pytań dyskusji: "Jaka może być przyszłość węgla kamiennego i polskiego górnictwa?", Jacek Korski zasugerował, że jego zdaniem najprawdopodobniejszy krajobraz branży po 2020 roku tworzyć będzie w Polsce nie więcej niż 10 do 12 kopalń, które najoptymalniej przystosują sie do coraz ostrzejszych wymagań rynku i - niezmiennie nieprzychylnej węglowi - unijnej polityki klimatycznej. Resztę czeka - tu mówca użył retorycznie nieoficjalnej terminologii francuskich legionistów na likwidowanie wroga - "zniknięcie"...
W galerii: spotkanie dyskusyjne Bractwa Gwarków ZG nt. "Polskie górnictwo węglowe 2015 r.", Katowice, ul. Kilińskiego, środa godz. 14 (zdjęcia Witold Gałązka - Trybuna Górnicza, portal nettg.pl).