Bożena Borys-Szopa: Do tej rzeki weszłam z przyjemnością
Bożena Borys-Szopa, minister w kancelarii prezydenta Lecha Kaczyńskiego i Główny Inspektor Pracy w latach 2006-2008, podzieliła się z portalem nettg.pl refleksjami po powołaniu do Rady Ochrony Pracy.
Są miejsca, gdzie człowiek nie powinien powtórnie wchodzić, ale są takie, do których wracamy z przyjemnością. Dla mnie takim miejscem jest Zarząd Regionu Śląsko-Dąbrowskiej „Solidarności”, do którego po przerwanej kadencji prezydenta wróciłam bez zastanowienia. To miejsce, w którym się dobrze czuję i bliskie mi środowisko, więc nie zastanawiałam się nawet pięciu minut, czy szukać pracy, czy wracać do Regionu. Kiedy zostałam Głównym Inspektorem Pracy moje miejsce w Radzie Ochrony Pracy zajął Piotr Duda. Po tym, gdy został wybrany przewodniczącym Komisji Krajowej ustaliliśmy, że ktoś z naszego regionu, kojarzonego z niebezpieczną pracą, w Radzie Ochrony Pracy powinien być. To przeświadczenie stało się aktualne zwłaszcza teraz, gdy po raz pierwszy w historii szefem Inspekcji Pracy został polityk. Piotr Duda uznał, że powinnam go w ROP zastąpić, a Janusz Śniadek jego decyzję uszanował. A mnie, człowiekowi „Solidarności” i pracownikowi Regionu Śląsko-Dąbrowskiego przystało się tylko zgodzić. Ciągle poczytuję to za wielki zaszczyt i olbrzymie zaufanie.