Borynia-Zofiówka: za metrami idzie kasa

fot: Jerzy Chromik/ARC

Patryk Juraszczyk nie za bardzo pozwala zaglądać w swój pasek od wypłaty i w paski kolegów, ale przyznaje, że w Boryni za metrami leci także kasa. – Jak się zrobi swoje, to człowiek odczuwa to przy wypłacie. Reguły gry są takie, że już na początku miesiąca wiemy, na czym stoimy i na co możemy liczyć – porozumiewawczo mruży oko

fot: Jerzy Chromik/ARC

+8 Zobacz galerię

Galeria
(11 zdjęć)

W kwietniu w ruchu Borynia na poziomie 950 ruszy rozcinka dowierzchni ściany F-32. Roboty zostaną przy niej rozpoczęte wcześniej niż wynikałoby to z pierwotnego harmonogramu. Wcześniej, ponieważ w nadspodziewanie dobrym tempie brygady tutejszego Oddziału Robót Przygotowawczych GRP4b uwinęły się z pędzeniem 850 metrów podścianowego chodnika F-32b.

Do drążenia kamienno-węglowego chodnika brygady przodowych Leszka Kroczka, Bogusława Bugli, Patryka Juraszczyka i Marka Gorausa przystąpiły w grudniu, tuż po zmontowaniu i uruchomieniu nowego, remagowskiego kombajnu R-2000. Później z miesiąca na miesiąc metry leciały im coraz żwawiej: w grudniu - 140 m, w styczniu - już 240 m, w 21 roboczych dni lutego - aż 305 m. Na marzec pozostała końcówka. Średni wykon w najlepszym lutym wynosił 14,5 m na dobę, acz bywały dni, kiedy sięgał i po 20 m. W ubiegłym roku innemu oddziałowi w ruchu Borynia też dwukrotnie zdarzyło się przekroczyć 300 m chodnika miesięcznie. Jednak w obu przypadkach były to wyrobiska w obudowie "dziesiątce". Tym razem - w związku ze spodziewanymi problemami z wypiętrzaniem spągu - GRP4b pędził chodnik w "dwunastce", czyli o zwiększonym 22-metrowym przekroju.

Porządna robota
Paweł Zimoń, kierownik robót górniczych w ruchu Borynia zaciera ręce z powodu doskonałego rezultatu przodkowych brygad, ale bez jakiejkolwiek skłonności do epatowania lutowym zwłaszcza wynikiem. Bo też traktuje go nie w kategoriach jakiegoś rekordu, lecz porządnej, rutynowej roboty. W drążenie wyrobiska jest zaangażowanych 55-60 górników. Na każdej z czterech zmian po 12 osób: brygady przodkowe, cieśle, obsługa odstawy i transportu materiałów. Całości ekipy dopełniają ślusarze i elektrycy z energomaszynowego.

- Logistyka, organizacja, wydajny, bezawaryjny kombajn i przede wszystkim sprawne, doskonale rozumiejące się przy robocie brygady - Zimoń lapidarnie wymienia splot warunków, których spełnianie powoduje, że metry lecą.

Dla dobrego postępu nieobojętne są również warunki geologiczno-górnicze, które w Borynii bywają nieprzewidywalne. Tym razem pędzących chodnik ekip nie zaskoczyły, spowalniające roboty, poważne zaburzenia.

Bez liku ton
Organizację, logistykę i oczywiście nadzór ma na głowie sztygar oddziałowy Tomasz Gajda.

- Trzeba zgrać i dopilnować wszystkiego: urabiania, odstawy, dostarczenia w porę obudowy oraz opinki i osprzętu do niej, taśmy do wydłużek przenośnika, rur... Do tego dochodzą konserwacje i rozmaite roboty uboczne - wymienia Gajda.

Zgromadzenie na czas tego wszystkiego jest nie lada operacją logistyczną. W ciągu doby brygady GRP4b "przerabiają" 24-25 kompletów obudowy, 600 siatek opinki, plus zamki, złącza, rury do 5 rurociągów, lutnie...

- Samej obudowy trzeba dowieźć 11 ton. No, jest tego wszystkiego trochę - Paweł Zimoń odkłada kalkulator, na odrzwiach przerywając dodawanie dalszych ton.

Zarówno sztygar oddziałowy, jak i nadsztygar górniczy Stanisław Chytroszek zgodnie podkreślają jednak, że o postępie przesądzają przede wszystkim ludzie.

- Zaangażowany w drążenie chodnika oddział tworzy mieszanka górników z różnorodnym stażem, ale już doświadczonych. Ci młodsi górnicze rzemiosło uprawiają do dziesięciu lat, ci starsi - po 20 lat i więcej. Naturalnym liderem brygady jest przodowy. Nie tylko z nominacji, papierów, ale indywidualnych cech, które powodują, że - jak to się mawia - ludzie za nim idą. Bo brygadę musi tworzyć zespół - tłumaczy Tomasz Gajda.

Chodzimy razem 5 lat
Pilnowanie metrów należy między innymi do przodowego Patryka Juraszczyka.

- Brygada przede wszystkim musi być zgrana. W zespole mam dwóch młodych kombajnistów, dwóch starszych górników, a pozostali mają staż mniej więcej podobny do mojego, czyli po osiem, dziesięć lat. Mamy stałego cieślę, ślusarza, elektryka. Razem chodzimy wszyscy od pięciu lat i każdy z nas wie, co ma robić - charakteryzuje swoją ekipę przodowy.

- Bezpieczeństwa pilnują wszyscy, jeden drugiego - dodaje Juraszczyk, choć przyznaje, że to także jedno z ważniejszych zadań każdego przodowego.

Patryk Juraszczyk nie za bardzo pozwala zaglądać w swój i kolegów paski od wypłaty, ale przyznaje, że w Borynii za metrami leci także kasa.

- Jak się zrobi swoje, to człowiek czuje to w wysokości przelewu na konto. Reguły gry są takie, że już na początku miesiąca wiemy, na czym stoimy i na co możemy liczyć - porozumiewawczo mruży okiem.

Paweł Zimoń chwali również nowy kombajn z Remagu.

- Przed wprowadzeniem na dół maszyny mieliśmy trochę obaw, jak się będzie sprawowała. Wiadomo, pierwszy raz. Ale po rozruchu było widać, że idzie dobrze. Kombajniści jeszcze na hali fabrycznej u producenta obeznali się z bardziej wyrafinowanym w R-2000 sterowaniem. Później na bieżąco był u nas fabryczny serwis. Jeśli tylko cokolwiek wyskoczyło, jeśli jakieś uwagi do pracy maszyny zgłaszali kombajniści i przodowi, serwisanci przyjeżdżali w soboty lub niedziele i wprowadzali korekty - mówi szef robót górniczych.

W galerii: Kopalnia Borynia-Zofiówka i brygady Oddziału Robót Przygotowawczych GRP4b (zdjęcia: Jerzy Chromik - Trybuna Górnicza oraz fotografie archiwalne)

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

W Tatrach wyraźne ożywienie ruchu turystycznego

Obłożenie obiektów noclegowych pod Tatrami na koniec lipca wynosiło średnio ok. 75 proc., a w części hoteli sięgało 100 proc. - powiedział PAP Karol Wagner z Tatrzańskiej Izby Gospodarczej (TIG). Jak ocenił, po spokojnym początku wakacji wyraźne ożywienie nastąpiło od połowy lipca.

Posłuchać muzyki 320 metrów pod ziemią? Będzie można już jesienią

Kolejna edycja koncertu „Muzyka na Poziomie” odbędzie się jesienią w kopalni Guido w Zabrzu.

Jacek Korski: Wysyłamy ludzi na odprawy i górnicze urlopy, a potem płaczemy, że pracowników brakuje

Raptem tydzień byłem na urlopie, a tu sezon ogórkowy niemal się zaczął. Nie w polityce, bo tam się trochę dzieje. Najbardziej bawi mnie zmiana poglądów i ocen na temat ludzi, którzy jeszcze wczoraj byli politycznymi sojusznikami. Nie emocjonuje mnie to, bo złudzenia na temat polityków w naszym kraju straciłem już dawno.

Największy przywóz gazu do Polski z Danii i USA

Import gazu ziemnego do Polski wzrósł o 23 proc. rdr w 2025 r. a najwięcej tego paliwa sprowadzono z Danii i Stanów Zjednoczonych - poinformowało Ministerstwo Energii. Dostawy LNG stanowiły ponad 40 proc. importu.