Boni: Zmiany w systemie emerytalnym nie wejdą w życie
fot: ARC
Michał Boni uważa, że pomysły na przesunięcie części składki z OFE do ZUS nie doczekają się spełnienia
fot: ARC
W ubiegłym tygodniu ministrowie finansów Jacek Rostowski oraz pracy Jolanta Fedak zaproponowali przesunięcie do ZUS części składek, które teraz spływają do Otwartych Funduszy Emerytalnych. Ich zdaniem byłaby to drobna korekta systemu, na której skorzystaliby przyszli emeryci.
Boni powiedział, że celem premiera jest raczej dyskusja, przegląd systemu i jego usprawnienie, by w przyszłości emerytury były wyższe. - Intencją pana premiera jest odbycie takiej debaty, dyskusja, dokonanie przeglądu i znalezienie rozwiązań, które nie będą straszyły kogokolwiek, kto zaufał państwu podpisując swoją umowę (z OFE) - zapewnił w TVN24. Wyjaśnił, że ma to dać odpowiedź na pytanie, jak poprawić funkcjonowanie OFE, by przyszłe emerytury były wyższe.
- Nasze wyliczenia pokazują, że o 0,25 pkt proc. zwiększyła się coroczna stopa zwrotu, to możemy mieć emerytury wyższe o 150-200 zł. To ważne osiągniecie. Nie mówiąc o tym, że rok pracy dłużej to jest średnio - nie patrząc już czy to kobieta, czy mężczyzna - to da średnio ok. 250 zł więcej w emeryturze - powiedział szef doradców premiera.
Dodał, że po drugiej stronie jest pytanie, co zrobić z rosnącym długiem publicznym generowanym przez OFE. - To my w polskim ustawodawstwie definiujemy to, co jest długiem publicznym. Może dziesięć lat temu zapomniano, żeby z myślą o tym, jak ten dług publiczny może być generowany przez fundusze emerytalne przez przekazywanie pieniędzy do OFE, żeby to inaczej zdefiniować i inaczej kwalifikować środki do długu publicznego - wyjaśnił Boni.
Pytany, czy propozycje Rostowskiego i Fedak nie wejdą w życie, Boni powiedział, że wynika tak z \"roboczych rozmów\". - Będziemy się oczywiście pewnie spierali merytorycznie - dodał.
Obecnie składka odprowadzana od pensji pracownika na ubezpieczenie społeczne wynosi łącznie 19,5 proc. - z tego 12,2 proc. trafia do ZUS, a 7,3 proc. do OFE.