Bombardier zainwestuje w Krakowie
Kilka lat temu z Krakowskimi Zakładami Automatyki było dość krucho. W 2003 r. spółka weszła w postępowanie układowe z 202 wierzycielami, którym winna była ponad 7 mln zł. W ramach porozumienia zobowiązała się do spłaty długu w ratach do lipca 2008 r. Spłaciła szybciej. W listopadzie ubiegłego roku KZA przelały na konta wierzycieli ostatnią ratę. Uregulowały historyczne rachunki i zaczęły myśleć o przyszłości. Krakowski zakład zajmuje się instalacją automatyki do sterowania ruchu kolejowego i nadal chce specjalizować się w tej rynkowej niszy. Pomoże mu w tym światowy potentat w branży kolejowej — Bombardier. Na walnym KZA, które odbyło się pod koniec czerwca, akcjonariusze (są nimi osoby fizyczne, do których należy 99 proc. udziałów, oraz jedna osoba prawna, dysponująca niewielkim pakietem akcji) podjęli decyzję o dopuszczeniu do spółki inwestora strategicznego.
— Bombardier obejmie 12 proc. akcji KZA — wyjaśnia Marek Szczur, wiceprezes KZA.
Nie chce ujawnić wartości transakcji, zasłaniając się tajemnicą handlową. Niewykluczone, że Bombardier w przyszłości powiększy stan posiadania w krakowskich zakładach i stanie się inwestorem strategicznym KZA. Spółka znakomicie uzupełnia portfolio kanadyjskiego potentat, który ma spory pakiet udziałów w dawnym ZWUS Katowice (obecnie Bombardier Transportation), produkującym automatykę kolejową.
Możliwy jest też inny scenariusz rozwoju KZA. Akcjonariusze spółki mają na oku warszawski parkiet, na który chcieliby wprowadzić spółkę.
— To jedna z opcji. Decyzja w sprawie wejścia na giełdę zapadnie dopiero w 2010 r. — mówi Marek Szczur.
KZA w ostatnich trzech latach zanotowały skokowy wzrost przychodów. W 2005 r. obroty wyniosły 20 mln zł, rok później 40 mln zł, a w 2007 r. już 63 mln zł. Jeszcze szybciej rosły zyski z odpowiednio 785 tys. zł do 2,4 mln zł i wreszcie 8 mln zł. Plan na ten rok zakłada przychody na poziomie 80-90 mln zł, przy około 10–procentowej rentowności.