Bolter Miner przejechał już prawie 530 m, drążąc podziemne wyrobisko w kopalni Budryk

fot: Maciej Dorosiński

Bolter Miner funkcjonuje niezawodnie. Nie zdarzyła się awaria, która wymusiłaby zatrzymanie prac na dłuższy czas

fot: Maciej Dorosiński

Pandemia koronawirusowa w niczym nie opóźnia badań w ramach projektu wdrożenia samodzielnej obudowy kotwiowej, prowadzonych w należącej do Jastrzębskiej Spółki Węglowej kopalni Budryk. Kombajn olbrzym Bolter Miner ma za sobą skomplikowaną próbę pokonania zakrętu w chodniku Bw-1n badawczym w pokładzie 401. Wyjechał z niego bez szwanku.

W kopalni Budryk odetchnęli. Realizacja projektu wdrożenia samodzielnej obudowy kotwiowej to potężne wyzwanie zarówno dla załogi, jak i naukowców. Eksperyment trwa już prawie czwarty miesiąc. W lutym Bolter Miner stanął przed swoją pierwszą wielką próbą – zakrętem w chodniku Bw-1n badawczym, w pokładzie 401. Wydarzeniu towarzyszyły nie lada emocje.

– Wiadomo, i załoga, i specjaliści z Głównego Instytutu Górnictwa życzyli sobie, aby zadanie wyszło jak najlepiej. Nikt jednak nie mógł zagwarantować, że się tak stanie. Na dodatek koledzy z Wielkiej Brytanii, którzy pomagali nam w początkowym okresie rozruchu maszyny, planowo odjechali do domu, a zatem jesteśmy wszyscy zdani tylko na siebie. Zakręt nie był łatwy do pokonania z uwagi na warunki geologiczno-górnicze. Nie mieliśmy pojęcia, jak zachowa się maszyna. Dziś już wiemy. Bolter Miner zdał ten egzamin. Są więc powody do radości, bo kolejny etap testów za nami – przyznaje Marcin Śpiechowicz, współkierujący projektem. 

Nie chodzi o postęp
W sumie Bolter Miner przejechał już prawie 530 m, drążąc podziemne wyrobisko. W warunkach badawczych to dobry wynik. Górnicy zaangażowani w projekt przyznają, że gdyby użyto do tego celu popularnego kombajnu chodnikowego AM-75, to efekty drążenia wyrobiska nie byłyby tak dobre, jak przy wykorzystaniu kombajnu Bolter Miner. Ale w projekcie tym nie tylko chodzi o postęp.

– Przede wszystkim załoga ma znacznie łatwiejszą i bezpieczniejszą pracę, ponieważ ta technologia eliminuje konieczność transportowania przez górników elementów potrzebnych do wykonania obudowy łukowej oraz pracy pod niezabezpieczonym stropem i czołem przodka w trakcie montażu łuków obudowy chodnikowej. Poza tym projekt coraz lepiej sprawdza się w naszych warunkach geologiczno-górniczych. Nabieramy doświadczenia w trakcie prowadzenia robót. Mieliśmy już do czynienia z pojawieniem się wykropleń wody ze stropu wyrobiska oraz pojawianiem się rozwarstwień skał stropowych. Napotykane przeszkody udaje się nam pokonywać wspólnie z pracownikami GIG. Wszystkie te doświadczenia i wnioski są dla nas najistotniejsze – przyznaje Śpiechowicz.

Praca kombajnu i technologia kotwienia wciąż wzbudzają ogromne zainteresowanie wśród naukowców i kadry inżynierskiej innych kopalń. W lutym pracę maszyny i załogi ją obsługującej obserwowali m.in. uczestnicy Szkoły Eksploatacji Podziemnej oraz delegacje innych zakładów górniczych wydobywających węgiel kamienny. 

Załoga nieco spokojniejsza
– Cieszy nas fakt, że Bolter Miner funkcjonuje niezawodnie. Nie zdarzyła się awaria, która wymusiłaby zatrzymanie prac na dłuższy czas. To oczywiste, że pojawiają się różne usterki, ale w skomplikowanych warunkach dołowych każda maszyna im ulega. Są na bieżąco usuwane przez dobrze przygotowaną załogę, której w razie potrzeby z pomocą śpieszą specjaliści z firmy Komatsu – wyjaśnia dalej inż. Marcin Śpiechowicz.

Już za niedługo Bolter Miner stanie przed kolejną przeszkodą. I znów będzie nią zakręt w chodniku wytyczony przez pracowników działu mierniczo-geologicznego. Załoga jest tym razem nieco spokojniejsza o wynik tego podejścia, bo skoro za pierwszym razem się udało…

– Na pewno nie będziemy bić rekordów postępu. Wciąż przecież testujemy to urządzenie w warunkach Górnośląskiego Zagłębia Węglowego. Trzeba pamiętać, że nadal jest to projekt badawczy – podkreśla Marcin Śpiechowicz.

Przypomnijmy, kombajn Bolter Miner został zakupiony w ramach realizacji projektu Samodzielna Obudowa Kotwowa, który jest realizowany przez spółkę JSW Innowacje. Kolos waży niemal 100 t i został wyprodukowany w USA. Drogą morską w częściach trafił do Polski. Zmontowano go w zakładzie w Tychach, gdzie przeszedł niezbędne odbiory techniczne. Następnie trafił do ornontowickiej kopalni Budryk i w grudniu ub.r. rozpoczął tam testy w warunkach dołowych. Maszyna została wyposażona w organ urabiający o nowoczesnej, rozsuwnej konstrukcji umożliwiającej urabianie całej szerokości wyrobiska w trakcie jednego cięcia. Wraz z postępem drążenia w górotworze wiercone są otwory, w których umieszcza się kotwie o określonej długości, a ocios zabezpieczony zostaje siatką. Ta technologia eliminuje konieczność transportowania przez górników elementów potrzebnych do wykonania obudowy łukowej.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Jacek Korski: Pamiątka z przeszłości, czyli historia niezwykła pewnego kombajnu

W poniedziałek 15 czerwca miałem okazję obserwować pod ziemią w Kopalni Guido w Zabrzu otwarcie i penetrację na zasadach akcji ratowniczej wyrobiska, w którym przypuszczano, że znajduje się prototypowy kombajn ścianowy KDS-1. Na zasadach akcji ratowniczej, bo tak stanowią przepisy górnicze. Takie działanie miało kilka pozytywów - pisze Jacek Korski.

Gotowi na wielką metropolię?

Czescy samorządowcy nalegają na szybkie powołanie do życia metropolii, która połączyłaby Katowice z Ostrawą. Ogłosili to podczas dorocznego, XXXII Spotkania Biznesu Czech, Polski i Słowacji, które odbyło się w ub. tygodniu w ostrawskim magistracie.

Firmy z USA gotowe inwestować w Polsce w fabrykę paliwa do SMR i komponenty dla satelitów

Amerykańska spółka X-Energy deklaruje gotowość do zainwestowania w Polsce blisko 1 mld dolarów w ramach Zielonego Okręgu Przemysłowego Kaszubia. Z kolei Quantum Space rozważa produkcję w Polsce komponentów do satelitów oraz systemów służących ochronie i bezpieczeństwu infrastruktury satelitarnej w przestrzeni kosmicznej.

Na gliwickim lotnisku ma powstać nowa wieża kontroli lotów

Na gliwickim lotnisku ma powstać nowoczesna wieża kontroli lotów - wynika z informacji lokalnego samorządu. Dla wieży, która ma obsługiwać ruch lotniczy i stać się charakterystycznym elementem panoramy miasta, złożono już wniosek o pozwolenie na budowę.