Bolek zarabia i inwestuje

fot: ARC

Pierwszy kompleksu do niskich ścian rozpoczął pracę w 2013 r., kolejny ma zostać zakupiony pod koniec tego roku

fot: ARC

Kopalnia Bolesław Śmiały osiąga jedne z najwyższych wskaźników wydajnościowych wśród zakładów górniczych Kompanii Węglowej. Ubiegły rok zamknęła zyskiem netto wysokości 24 milionów złotych.

Łaziska kopalnia produkuje węgiel energetyczny. Jego głównymi odbiorcami są: Elektrownia Łaziska, do której surowiec dostarczany jest bezpośrednio taśmociągiem, Zespół Elektrowni Dolna Odra oraz Elektrownia Opole.

- Rozpatrując ub.r. w aspekcie panującego kryzysu w górnictwie, z pewnością możemy powiedzieć, że osiągnęliśmy sukces. Natomiast spoglądając na naszą kopalnię przez pryzmat ostatnich 10 lat, to mamy za sobą rok kontynuacji dobrych wyników i osiągnięć. Na przestrzeni tego czasu niewielki zakład, zatrudniający zaledwie 1450 pracowników, przyniósł Kompanii Węglowej prawie 300 mln zł zysku netto - zaznacza Bernard Bugla, dyrektor kopalni Bolesław Śmiały.

Załoga i maszyny
Jego zdaniem źródła sukcesu upatrywać należy w dwóch aspektach.

- Po pierwsze jest to zasługą wspaniałej, zdyscyplinowanej i pracowitej załogi. To ona całkowicie zmieniła mentalność i podejście do pracy w 2003 r., kiedy zakładowi groziła likwidacja. Ci ludzie obronili kopalnię swoją pracą. Dzisiaj fedrują na dwóch niskich ścianach, osiągając bardzo wysoką wydajność. Liczby mówią same za siebie: w 2015 r. wydajność dołowa przekroczyła 12600 kg na roboczodniówkę, a wydajność na jednego zatrudnionego w przeliczeniu na węgiel handlowy osiągnęła pułap 1053 t. Po drugie posiadamy dobry park maszynowy. Przez ostatnie lata poczyniliśmy szereg inwestycji, które przynoszą efekty. Zakupiliśmy trzy kompleksy ścianowe, całkowicie zmodernizowaliśmy transport dołowy i na bieżąco modernizujemy zakład przeróbczy. Dzięki temu w ub.r. nasz jednostkowy koszt produkcji węgla handlowego oscylował w granicach 200 zł/t - wylicza dyrektor Bugla.

Kierownictwo kopalni planuje na br. kilka istotnych inwestycji. W końcu marca br. ma zostać oddana do użytku stacja pras komorowych. Pozwoli ona na zmniejszenie ilości produkowanych odpadów wydobywczych o ponad 100 tys. t rocznie i znacznie ograniczy zakup drogich sit spiralnych stosowanych w procesie odwadniania na prasach taśmowych. Zgodnie z nowymi założeniami produkt odpadowy będzie kierowany na prasy komorowe i odpowiednio odwodniony. Następnie trafi do mieszanki energetycznej sprzedawanej energetyce zawodowej.

Próby i testy
- Inwestycję oddamy zgodnie z założeniami. Obecnie trwają już próby ruchowe i testy końcowe - zapewnia Bernard Bugla.

Z końcem br. planowany jest także zakup kolejnego kompleksu do niskich ścian. Pierwszy rozpoczął pracę w 2013 r. Jego dostawcą był Famur. Rozeznanie warunków górniczo-geologicznych złoża Łaziska wskazało bowiem, że w perspektywie do 2028 r. podstawowym zakresem eksploatacji kopalni będą ściany niskie, prowadzone w dwóch zakresach miąższości, od 1,0 m -1,4 m do 1,4 -1,8 m. Zatem inwestowanie w kolejny kompleks jest ze wszech miar uzasadnione.

Warto też zwrócić uwagę na fakt, że przez ostatnie lata ruch zakładu górniczego odbywał się pod terenami niezurbanizowanymi. Od pewnego czasu fedrunek prowadzony jest ponownie pod zabudowaniami, tym razem w Orzeszu i Ornontowicach. Kopalnia jest zobowiązana do pokrywania koszów zabezpieczenia infrastruktury powierzchniowej przed skutkami eksploatacji i naprawę już powstałych szkód. W tym względzie statystyka nie przedstawia się najlepiej. W 2013 r. wydano na ten cel 4,6 mln zł, a w 2015 r. już 8,3 mln zł. Zwiększyły się za to wpływy gmin z tytułu opłaty eksploatacyjnej wnoszonej przez kopalnię. Dotyczy to Mikołowa, Ornontowic, Orzesza i Łazisk Górnych. W ub. r. otrzymały one o 0,5 mln zł więcej niż w latach 2013-2014 r. W sumie w ciągu trzech lat kopalnia Bolesław Śmiały odprowadziła do samorządów niemal 9,7 mln zł.

- Będziemy starali się co najmniej utrzymać dobre wyniki w 2016 r. Skupimy się także na kwestii bezpieczeństwa pracy - zaznacza dyrektor łaziskiej kopalni.

W ciągu minionych 10 lat w zakładzie nie doszło na szczęście do żadnego śmiertelnego i ciężkiego wypadku. Dobre wyniki w tej dziedzinie nie mogą jednak uśpić czujności służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo. Lepiej dmuchać na zimne.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Z notatnika sztygara Onderki: Feralny piątek

Nasze kopalnie pustoszeją. Tajemnicą poliszynela jest, że nie ma ludzi do pracy. W ostatnich miesiącach odeszli na świadczenia górnicy z wydobycia i przygotówek, kombajniści z doświadczeniem, elektrycy, strzelniczy, ludzie z dozoru, kierownicy i dyrektorzy. Tymczasem słyszę i czytam ostatnio w mediach, że wracamy do węgla, bo stanowi on nasze zabezpieczenie energetyczne, zwłaszcza teraz, gdy okazuje się, że gazu brak, a jego ceny jeszcze wystrzelą w górę. Ja Wam powiem, że jest to sytuacja wypisz, wymaluj z moich czasów. 

Frekwencyjny sukces Kolei Śląskich, jak z Częstochowy do Krakowa

W ciągu pierwszego roku funkcjonowania bezpośrednich połączeń pomiędzy Częstochową a Krakowem, Koleje Śląskie przewiozły na linii S34 ponad 650 tys. pasażerów. To frekwencyjny sukces i zasługa komfortowego oraz nowoczesnego taboru, a także konkurencyjnego czasu przejazdu, który jest o około pół godziny krótszy niż czas, jaki trzeba poświęcić na podróż samochodem na tym dystansie.

Cisza przed burzą? A w górnictwie historia kołem się toczy

Wrzesień to miesiąc ważnych dat w naszej historii. Mam wrażenie, że, jak kiedyś, o 17 września było dość cicho. A przynajmniej ciszej niż o pierwszym dniu miesiąca. Jednak życie toczy się dalej. Kolejny raz uczestniczyłem w konferencji zorganizowanej przez Politechnikę Śląską w Rybniku i miejscowe koło jej Stowarzyszenia Wychowanków. Lubię tę, organizowaną od dziesięciu lat, konferencję poświęconą technice i przemysłowi, nie tylko wydobywczemu. Można się sporo dowiedzieć, a przerwy i kuluary są miejscem ciekawych dyskusji. W tym roku dyskutowaliśmy w międzynarodowym towarzystwie o kopalń węgla życiu po życiu. W trakcie konferencji nadano imię docenta Szczepana Wyry auli w miejscowym budynku Politechniki Śląskiej. Docent przez wiele lat kierował rybnicką filią uczelni. Ja zapamiętałem go jako wysokiego, przystojnego faceta, a moja żona jako świetnego wykładowcę mechaniki. Dobrze, że uhonorowano go, bo zasłużył się. Bardzo ładnie wspomniał zmarłego mój były podwładny, a dziś burmistrz Łazisk Górnych i chrześniak docenta i wuja.

Jak Rambo wyjeżdżał z szychty i pędził prosto na próbę zespołu Myslovitz

Rozmowa z WOJCIECHEM „LALĄ” KUDERSKIM, perkusistą Myslovitz, który w 1998 roku odszedł z branży górniczej