Bojszowy dostaną dotację na naprawę przepompowni

Władze gminy Bojszowy dostaną dotację do kwoty ponad 240 tysięcy złotych na usuwanie zniszczonej podczas powodzi pompowni ścieków sanitarnych i urządzeń kanalizacyjnych. Będzie to pierwszy przypadek wykorzystania nadzwyczajnych zasad dofinansowania przez Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach przedsięwzięć związanych z usuwaniem skutków majowej powodzi.

- Środki Funduszu przeznaczone zostaną w Bojszowach na naprawę i czyszczenie pięciu przepompowni oraz remont 12 zaworów w 26 specjalistycznych studniach kanalizacyjnych. W ramach tego zadania do końca sierpnia opróżnione zostaną z powstałych podczas powodzi osadów zbiorniki i rurociągi w przepompowniach, a także zdemontowane i gruntownie oczyszczone. Naprawione będą elementy oprzyrządowania armatury, konstrukcji stalowych i szaf sterowniczych. W miejsce zniszczonych w trakcie powodzi zamontowane zostaną nowe pompy – zapewnia portal nettg.pl Piotr Biernat, rzecznik prasowy WFOŚiGW w Katowicach.

Dzięki temu możliwe będzie znów skuteczne i bezpieczne dla środowiska odprowadzanie ścieków w wielu miejscowościach powiatu bieruńsko-lędzińskiego dotkniętych skutkami tegorocznej powodzi, zwłaszcza w Bojszowach, Bojszowach Nowych, Świerczyńcu, Międzyrzeczu, a także w Jedlinie.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.