Bogdanka: w oknie dwójki (GALERIA)

fot: Bartłomiej Szopa/ARC

Zdolności produkcyjne LW Bogdanka to 10,5 mln ton węgla

fot: Bartłomiej Szopa/ARC

+3 Zobacz galerię

Zaskoczenie pierwsze: łaziebna w Nadrybiu pyta gości o rozmiar... trzewików. Drugie: wystarczy, że strugowy, operujący zza monitorów komputerów wyposażeniem nowo uruchamianej ściany za ponad 40 mln euro, odwróci nieco wzrok, a za oknem ma sad jabłoni oraz ogromne pole, na którym trwał akurat jesienny zbiór buraków cukrowych. Takich niespodzianek - w kontraście do realiów śląskiego górnictwa - kopalnia Bogdanka dostarcza dużo więcej.

Klatka szybu S1-4 jednorazowo zwozi na poziom 910 prawie 50 górników, czyli obsadę całej zmiany oddziału G-4. Podział biegnie więc bez jakiejkolwiek mitręgi. Kilkaset metrów drogi z podszybia pochylnią, taśmowym chodnikiem polowym i chodnikiem podścianowym do nowo uruchamianego frontu 2/VI/385 całkowicie wyjaśnia, dlaczego trzewiki wyparły w Bogdance ciężkie gumowce. Jak na warunki kopalni jest to iluminowany światłem deptak. No i zdumiewa przestrzeń. Prowadzący do "dwójki" chodnik podścianowy ma 4,50 m od spągu do stropu i 6,60 m szerokości.

Salon w chodniku
Ta niezwykła zrazu przestrzeń przestaje dziwić w miarę zbliżania się do okna "dwójki". Służący obsłudze zainstalowanego w ścianie kompleksu strugowego Bucyrus-Caterpillar zestaw aparaturowy ciągnie się na odcinku przeszło 400 m. Przed rozruchem - zanim na kontenerowych wagonach tego "pociągu" osiądzie węglowo-kamienny pył - wszystko wygląda niczym salon samochodowy. W jednym z takich zawieszonych na stropnicy "koszy" gospodaruje strugowy Maciej Szych. Jego operatorska kabina jest pomniejszoną repliką sterowni z powierzchni. Szych jest jednym z czwórki strugowych w G-4. Ma 26 lat, dyplom technika, specjalistyczne szkolenia w ćwiczebnych ośrodkach producenta sprzętu w Cieszynie i Ostrawie oraz doświadczenia, wyniesione z obsługi pierwszego w Bogdance kompleksu strugowego.

- Z mojego stanowiska mogę obserwować wszystko - jak idzie strug, każda z sekcji obudowy, przenośniki... Na monitorach mam wizualizację mechanicznych i elektrycznych parametrów jazdy ściany - omiata dłonią swoją kabinę, różniącą się od tej na powierzchni tylko brakiem sielskich widoków.

Desant białych hełmów
W poniedziałek, 29 października, w prowadzącym do "dwójki" chodniku podścianowym był ruch niczym na stołecznej Marszałkowskiej. Trwał akurat techniczny odbiór kompleksu. Dominowały białe hełmy. Na poziomie 910 był komplet kierowników działów: górniczego, mechanicznego, elektrycznego, wentylacyjnego, bhp... Były jeszcze kłopoty z pełną synchronizacją urządzeń, z harmonijną pracą tzw. falowników, elektrycy instalowali ostatnie zestawy oświetlenia.

U samego okna ściany 2/VI/385 nadsztygar górniczy Mirosław Raczyński demonstruje, dlaczego kompleks strugowy wymaga pędzenia chodników o tak dużych przekrojach. Całą przestrzeń wyrobiska zajmuje tu gigantyczny pomocniczy napęd ściany.

- Silniki przenośnika pracują na napięciu 3 300 wolt, z mocą dwa razy po 800 kilowatów. Strug też dokłada swoje dwa razy 800. Mamy więc przed sobą dwie spore elektrownie - tłumaczy laikom Raczyński.

Nadsztygar obstaje przy tym, aby przegonić reporterów Trybuny Górniczej "dwójką" w obie strony. Niby po to, żeby pokazać bliźniacze "elektrownie" napędu głównego w chodniku nadścianowym. Wychodzi po

250 m w jedną i drugą. Przy wysokości nowo uruchamianego frontu pomniejszonej o spągownice i stropnice obudowy - miąższość wybieranego pokładu waha się od 1,30 do 1,90 m - człowiek docenia wartość chroniącego głowę hełmu. Ale kto wie, czy Raczyńskiemu bardziej chodziło o pokazanie napędu, czy też przygotowanego już do ruchu wysypu ze ściany i odchodzącego od niego przenośnika z kruszarką.

Rachuby na obfitą strugę
- Pracujemy tu, aby dawać węgiel. Spojrzenie z wysypu na płynącą z niego strugę urobku jest najpiękniejszym widokiem dla górnika - zdradza intencje Raczyńskiego kierownik oddziału G-4 Michał Toruń.

Po rozruchu z wysypu ma płynąć przynajmniej 20 tys. t węgla na dobę. Przy wybiegu 2300 m wybieranie "dwójki" jest obliczone na mniej więcej 8 miesięcy. Nie są to mrzonki. W pierwszej ze ścian strugowych w Bogdance zdarzało się już wydobycie przeszło 24 tys. t na dobę i załoga G-4 myśli o tym, aby i teraz nie było gorzej.

Michał Toruń ma 31 lat. W Bogdance awansował szybko. Jeszcze sześć lat temu odbywał praktykę w kopalni Staszic na ostatnim roku studiów w Akademii Górniczo-Hutniczej. W dniu technicznego odbioru "dwójki" nie mógł być dla swojej ekipy z oddziału przesadnie ostrym szefem. Nie mógł, skoro na każdym kroku odbierał koleżeńskie gratulacje w związku z ożenkiem sprzed dwóch dni. Ale też - jak przekonywał - na ogół ta surowość nie jest potrzebna.

Świdra "krok słonia"
- W oddziale mam nieco ponad setkę ludzi. Do obłożenia ściany przy pełnym ruchu będę jeszcze potrzebował kilkudziesięciu dalszych. Doświadczonych górników z kilku-, kilkunastoletnim stażem mogę policzyć na palcach obu rąk. Dominują młodzi. Na dole są rok, półtora... Ale są bardzo pracowici, ambitni i - co szczególnie ważne - chcą się uczyć. Wystarczy, że powiem "startujemy" i nikogo nie trzeba specjalnie pędzić do roboty - chwali swój młody zespół.

Tę identyfikację z kopalnią i odpowiedzialność za wynik oddziału wyczuwa się na każdym kroku. Sekcyjny Zbigniew Świder z własnej inicjatywy postanawia zademonstrować gościom ze Śląska "krok słonia". Na sterowniku unosi szłapę spągownicy, aby pokazać, jak nazajutrz będzie hulała obudowa.

- Ściana jak linijka - zaciera ręce Świder.

- Od naszej, górniczej strony jesteśmy gotowi. W manewrowych jazdach struga wszystko szło jak trzeba. Są jeszcze jakieś problemy elektryczne, ale już dziś, a na pewno od jutra ściana zacznie sypać - zgodnie przekonywali w dniu odbioru przodowi Mariusz Wróbel i Jakub Drozd.

W galerii: Fotoreportaż Trybuny Górniczej z LW Bogdanka (zdjęcia Maciej Dorosiński)

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Jubileuszowy Festiwal Orkiestr Dętych. I znów pięknie nam zagrały!

W sobotę 22 sierpnia w parku im. Augustyna Kozioła w Rudzie Śląskiej odbył się 25. już Festiwal Orkiestr Dętych. Jak zwykle miłośnicy orkiestr mogli liczyć na świetną zabawę, wysłuchali, oprócz tradycyjnych śląskich melodii, światowe przeboje muzyki rozrywkowej. 

Likwidacja, czyli co dalej z naszą kopalnią

O czym pisaliśmy 30 lat temu? Przede wszystkim o likwidacji KWK Żory i wypadku w kopalni Szczygłowice. Ale w 33. numerze „Trybuny Górniczej” z 22 sierpnia 1996 r. znalazło się wiele innych interesujących tematów.

Co już zrobiono w sprawie JSW?

Na swoim facebookowym profilu minister aktywów państwowych Wojciech Balczun podsumował, co już udało się zrobić w sprawie Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Napisał m.in. o braku odwagi decydentów w zakresie wdrożenia głębokiej restrukturyzacji, która mogłaby ustabilizować finanse spółki w trudnych czasach.

Agencja Fitch potwierdziła w piątek rating Polski na poziomie A-

Agencja Fitch potwierdziła w piątek rating Polski na poziomie A- i jednocześnie utrzymała negatywną perspektywę ratingu - podało w piątek Ministerstwo Finansów. Fitch spodziewa się, że deficyt finansów publicznych w 2027 r. wyniesie 6,7 proc. a wzrost PKB wyniesie 2,9 proc.