Bogdanka bez ozdobników, czyli efektywność w górnictwie da się mierzyć i rozliczać

fot: arc. Bogdanka

Górnicy rezygnują z pracy najszybciej od 4 lat

fot: arc. Bogdanka

W debacie o węglu najłatwiej krzyczeć „zamykać”. Trudniej odpowiedzieć, kto i czym zastąpi stabilny, policzalny biznes w regionach, gdzie przemysł wciąż trzyma gospodarkę. Bogdanka stawia tezę: w transformacji nie wygrywa hasło, tylko efektywność.

Wystąpienie Sławomira Krenczyka, wiceprezesa zarządu  ds. rozwoju LW Bogdanka, podczas XXXV Szkoły Eksploatacji Podziemnej było konkretną odpowiedzią na pytanie, które dziś wraca w całej branży: jak utrzymać konkurencyjność i stabilność biznesu, gdy spada popyt na węgiel energetyczny, rośnie presja cenowa, a miks energetyczny zmienia reguły gry.

Sławomir Krenczyk mocno postawił akcent na model funkcjonowania spółki oparty na rachunku ekonomicznym i przewadze kosztowej.

– Reprezentuję spółkę, która produkuje węgiel energetyczny po najniższym jednostkowym koszcie wydobycia. Funkcjonujemy samodzielnie na zasadzie rachunku ekonomicznego, nie korzystamy z dopłat bezpośrednich z budżetu państwa - wskazał.

W tym kontekście przywołane zostały także wstępne wyniki za 2025 r. – ponad 0,5 mld zł EBITDA i ok. 260 mln zł zysku operacyjnego – jako dowód, że efektywność w górnictwie da się mierzyć i rozliczać, a nie tylko deklarować.

Wiceprezes Bogdanki wskazał dwa równoległe zjawiska, które w praktyce definiują dziś segment węgla energetycznego. Po pierwsze – spadek zapotrzebowania. Po drugie – presja cenowa, w której mechanizmy rynkowe bywają zaburzane, a przewaga kosztowa nie zawsze automatycznie przekłada się na najlepszą ofertę.

– Pierwszy trend to stały spadek zapotrzebowania na węgiel energetyczny. Drugi trend to presja cenowa. Bogdanka nie zawsze jest w stanie zaoferować klientom najtańszego węgla – wyjaśniał.

Ta diagnoza układa logikę strategii: w trudniejszym otoczeniu nie wystarczy być „dobrą kopalnią”. Trzeba dołożyć elastyczność, technologię i odporność biznesową – tak, by utrzymać wynik niezależnie od wahań rynku.

W prezentacji Sławomira Krenczyka mocno wybrzmiała zasada, że transformacja zaczyna się od podstaw, od procesu, dyscypliny operacyjnej i konsekwencji w działaniu. Spółka rozbudowuje zdolności składowania – z ok. 0,5 mln ton do ponad 1 mln ton – aby lepiej zarządzać wahaniami zapotrzebowania i planować produkcję bez nerwowych ruchów. Kluczowe były też wątki poprawy efektywnego czasu pracy i logistyki podziemnej – tak, by „minuty na dole” przekładały się na wynik.

Padł konkretny przykład usprawnień: inicjatywa, która pozwoliła „zatrzymać” na dole niemal 300 tys. ton kamienia już na etapie dołowym – czyli odciążyć przeróbkę i koszty procesu. Pojawiły się również rozwiązania typu vending (narzędzia, ŚOI), porządkujące obrót i kontrolę kosztów.

Drugą osią wystąpienia była dywersyfikacja – pokazana nie jako slajdowa ciekawostka, lecz jako element budowania odporności spółki. Wskazano rozwój obszaru kolejowego (ok. 1 mln ton przewiezionych w roku ubiegłym i cel niemal 2 mln ton w bieżącym), projekt instalacji termicznego przetwarzania odpadów medycznych na terenie kopalni (z planem gotowości do końca przyszłego roku) oraz rozwijanie kompetencji poza samą kopalnię – również w projektach zagranicznych – wraz ze wzmacnianiem spółek zaplecza do usług dla innych branż. W obszarze energetyki akcent był jasny: rachunek, nie ideologia – PV ok. 3 MW dziś, cel 15–17 MW do końca przyszłego roku; wspomniano też pilotaż turbiny ok. 0,5 MW w szybie.

Z wystąpienia Sławomira Krenczyka wynika jeden jasny wniosek: nawet lider kosztowy musi równocześnie podnosić sprawność operacyjną i budować nowe filary przychodów, bo otoczenie rynkowe nie stanie się łatwiejsze.

– Chcemy wzmacniać naszą pozycję ekonomiczną dzięki efektywności procesów,  a równocześnie realizujemy aspiracje w zakresie nowych linii biznesowych. Jesteśmy przygotowani na trudniejsze scenariusze – tłumaczył wiceprezes Bogdanki.

To zdanie spina całą strategię w jedno: transformacja nie znosi efektywności – ona ją wymusza.

A dziś widać też coś więcej: „nowy miks” to nie tylko energia, ale nowe łańcuchy wartości – od efektywnego wydobycia po surowce przyszłości i ich odzysk. Dlatego strategia Bogdanki, oparta na przewadze kosztowej i dyscyplinie operacyjnej, zyskuje dodatkowy wymiar, gdy w dyskusji pojawia się perspektywa surowców krytycznych.

– Wszyscy pytają, ile kosztuje górnictwo. My na XXXV Szkole Eksploatacji Podziemnej zapytaliśmy inaczej: ile kosztuje brak efektywności – i ile kosztuje brak planu na nowy miks energetyczny. Bogdanka pokazuje strategię bez dopłat i bez ozdobników: koszt, operacja, dywersyfikacja – podsumował prof. Artur Dyczko, przewodniczący Komitetu Organizacyjnego Szkoły Eksploatacji Podziemnej.

I jeszcze jedno. Tegoroczna Szkoła mocno wybrzmiała również w wątku surowców krytycznych – zwłaszcza w sesji „Od złoża do odzysku: eksploatacja surowców krytycznych jako wyzwanie gospodarcze i środowiskowe”, w której prof. Maria Waksmundzka z Państwowego Instytutu Geologicznego – PIB nadała dyskusji o strategii Bogdanki dodatkowy wymiar, jakim jest walor surowców krytycznych oraz perspektywa złóż boksytów. To ważne, bo nowy miks energetyczny wymaga nie tylko efektywności operacyjnej, ale też myślenia o surowcach przyszłości

W programie znalazł się ponadto jej referat o możliwościach wykorzystania karbońskich tufów na Lubelszczyźnie jako źródła surowców krytycznych – w tym pierwiastków ziem rzadkich (REE). To wątek, który w naturalny sposób uzupełnia  dyskusję o długofalowej strategii Bogdanki.

 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Górnicza spółka szuka wiceprezesa. Są obostrzenia

KGHM szuka wiceprezesa do spraw korporacyjnych. Ogłoszenie ukazało się 19 sierpnia.

Na zmianach podatkowych zyskają pracujący na etacie z pensją co najmniej 12 tys. zł brutto

Na proponowanych zmianach podatków zyskają osoby pracujące na etacie i zarabiające brutto 12 tys. zł i więcej, a najwięcej mogą stracić płacący podatek ryczałtowy z przychodami przekraczającymi w przeliczeniu 250 tys. euro rocznie - wskazał partner w kancelarii MDDP Rafał Sidorowicz.

1 µl czy 10 µl? Jak dobrać pojemność ezy jednorazowej do metody posiewu

Dobór ezy laboratoryjnej może wydawać się drobnym elementem przygotowania posiewu, jednak jej pojemność ma bezpośrednie znaczenie dla ilości materiału przenoszonego na podłoże i sposobu interpretacji wyniku. W praktyce najczęściej spotykamy ezy kalibrowane o pojemności 1 µl oraz 10 µl. Nie są to warianty zamienne – wybór powinien wynikać z metody, rodzaju próbki i celu oznaczenia. Wyjaśniamy, czym różnią się oba rozwiązania i kiedy warto po nie sięgać.

Pociągi pod kontrolą. Gliwice testują informację kolejową

Pasażerowie korzystający z gliwickiego Centrum Przesiadkowego mogą już sprawdzać na ekranach godziny odjazdów i przyjazdów pociągów. Tablice informacji pasażerskiej działają obecnie w trybie testowym, a pełne uruchomienie systemu planowane jest po zakończeniu konfiguracji.