siej po trochu,
gdyś wartki,
siej tatarki
– trudno to szczegółowo objaśnić, ale myślę, że mniej więcej wiadomo, o co chodzi.
Bodej cie las gruchnył – dość surrealistyczne życzenie czegoś niezbyt pozytywnego.
Bodej cie gynś kopła zadnióm szłapóm – jak wyżej. Brzuch niy może, ale uoczy chcóm – częsty przypadek na przyjęciach. Był to kóń, ale sie zajeździł – czyli, że nic nie jest wieczne.
O co chodziło w tym proteście? Ufam, że nie o czyjeś partykularne interesy
Wakacje się skończyły, a na zakończenie byłem pod czeską Pragą na Dniu Czołgowym i w świetnym Muzeum Lotnictwa. Kiedy czytacie te słowa, jestem na Słowacji na Dniach Salamandry w Bańskiej Szczawnicy, czyli miejscowym święcie górników, geologów, nafciarzy, geodetów i paru jeszcze pokrewnych branż. Zresztą w mediach pojawiły się już poważniejsze tematy.