Bielszowice: Śmiertelne zdarzenie w kopalni
Koledzy z brygady remontowej usiłowali reanimować górnika, który znajdował się w ciężkim stanie, niestety, bez rezultatu. Przyczyna zgonu na razie jest nieznana, wykaże ją sekcja zwłok.
- Nie było świadków tego zdarzenia. Może to był wypadek, na przykład na skutek porażenia prądem lub zawał serca. Dopiero po sekcji będzie można stwierdzić jaka była faktyczna przyczyna śmierci tego człowieka. Obecnie specjalna komisja bada okoliczności tej tragicznej sytuacji – powiedziała nettg.pl Edyta Tomaszewska,
rzeczniczka prasowa Wyższego Urzędu Górniczego.
Poprzedni śmiertelny wypadek miał miejsce na początku sierpnia w kopalni Janina w Libiążu (Małopolskie). 48-letni górnik zmarł w szpitalu w Chrzanowie w wyniku ciężkiego urazu nóg, którego doznał, przechodząc przez zatrzymany przenośnik ścianowy. Stracił wówczas równowagę, spadł na inny, pracujący przenośnik, który wciągnął jego nogi pod pracującą kruszarkę węgla.
Z danych WUG wynika, że wakacyjne miesiące są w górnictwie wyjątkowo tragiczne. Od początku lipca doszło do ośmiu śmiertelnych wypadków: sześciu w kopalniach węgla kamiennego, po jednym w kopalni rud miedzi oraz rud cynku i ołowiu.
Do największego w tym roku wypadku w górnictwie doszło 2,5 miesiąca temu w kopalni Borynia w Jastrzębiu Zdroju, gdzie wybuch metanu zabił sześciu górników - czterej zginęli na miejscu, dwaj inni zmarli później w szpitalach. 17 górników zostało rannych.
Według WUG, od początku roku do końca lipca w całym polskim górnictwie doszło łącznie do 1886 różnych wypadków, z czego 1432 w kopalniach węgla kamiennego; poszkodowanymi w 284 z nich byli pracownicy zatrudnionych w kopalniach prywatnych firm usługowych.