Biegi z przeszkodami wymagają umiejętności utrzymania równowagi. Pod tym względem praca na dole dużo daje

1627041402 jurecki adrian

fot: Archiwum domowe

Adrian Jurecki pędzi co tchu do mety. Niestraszne mu przeszkody i wszechobecne błoto

fot: Archiwum domowe

Mordercze biegi z przeszkodami to jego żywioł. Twierdzi, że praca na dole pomaga mu w osiąganiu sukcesów. Adrian Jurecki, pracownik Działu Wentylacji kopalni Bolesław Śmiały, marzy o udziale w Badwater Ultramaraton w kalifornijskiej Dolinie Śmierci lub innym podobnym biegu.

– Do biegania trzeba mieć kondycję i silne nogi, a do biegów z przeszkodami także siłę w rękach. Poza tym zdarzają się sytuacje, że trzeba pobiec z głową. Nikt bowiem nie wie, co czeka na uczestnika zawodów za zakrętem – przyznaje Adrian.

Sam skrót OCR – Obstacle Course Racing – oznacza w języku angielskim wyścig z przeszkodami. Mówi się o nich ekstremalne, ponieważ zawodnicy startujący w tych konkurencjach konfrontują się sami ze sobą, z własną wytrzymałością, psychiką, kondycją, siłą, wreszcie z ograniczeniami, słabościami, a często lękiem przed czekającym ich wysiłkiem. W zależności od organizacji, która przygotowuje zawody, biegi różnią się od siebie pod wieloma względami. Począwszy od poziomu trasy, zróżnicowania przeszkód, aż po dystans, sięgający nawet pięćdziesięciu kilometrów.

– Taki właśnie dystans zaliczyłem w czeskim Harrachowie na początku lipca br. Na trasie przygotowano 140 bardzo trudnych przeszkód. Czas, w którym pokonałem dystans, to 10 godzin i 12 minut. Niezły jak na moje warunki – opowiada o swoich sportowych dokonaniach Adrian Jurecki.

Bieg ma kilka formuł. Można startować na dystansach 20 lub 50 km, a nawet atakować stromy zjazd mamuciej skoczni usytuowanej na zboczu Čertovej Hory. W tym przypadku biegacze mają do pokonania 400 m pod górę. Jednak to właśnie bieg na dystansie 50 km uważany jest za najbardziej morderczy.

– Dla przykładu trzeba było podbiec do rzeki, nabrać wody do wiadra, pokonać z nim dość duży dystans, a następnie pobiec dalej w kierunku kolejnych przeszkód. Biegaczy czekała ponadto przeprawa po pas w lodowatej wodzie przez rzekę i blisko dwudziestometrowy marsz na szczudłach. Oczywiście podbieg pod mamucią też mnie nie ominął. Przemieszczanie się na drążkach czy tradycyjne przerzucanie opon, czyli stałe punkty programu wielu podobnych imprez, są niczym w porównaniu z tym, co wymyślają w Harrachowie – przyznaje biegacz.

Jego kariera trwa zaledwie cztery lata, a już zdążył wziąć udział w 20 biegach z przeszkodami, w tym również w runmageddonach.

– Startuję na zawodach w całej Polsce. Powiem, że najtrudniejszym z dotychczasowych biegów krajowych, w których uczestniczyłem, był zdecydowanie poznański runmageddon. Trzeba być gotowym na energetyzujący wysiłek i wielką dawkę emocji. Głębokie rowy, bieg z dodatkowym obciążeniem w postaci opon, które należy przerzucać, ponadto przeszkody typu multirig, kratownica, helikopter czy pole dance, a na dodatek wszędzie sporo błota utrudniającego sam bieg. To wszystko wymaga dużej sprawności i wytrzymałości – opowiada Adrian Jurecki.

Do każdych zawodów solidnie się przygotowuje. Sporo czasu spędza na siłowni, ćwiczy na drążkach, pokonuje metry chodząc po specjalnych piłkach.

– To bardzo istotny element sprawności. Biegi z przeszkodami wymagają umiejętności utrzymania równowagi. Pod tym względem praca na dole dużo mi daje. Wiadomo, spąg nie jest równy. Trzeba nabyć umiejętności, żeby szybko, a zarazem bezpiecznie się po nim poruszać. Pracuję w wentylacji. Na szychtach muszę przemierzać setki metrów w takich właśnie warunkach – opisuje.

Dorocznym, najbardziej wymagającym sprawdzianem jest dla Adriana bieg pod skocznię im. Adama Małysza w Wiśle, w ramach Barbarian Race. On i jego rywale mają do pokonania dystans 250 m pod kątem 35 stopni! Uczestnicy startują falami, a najlepsi z poszczególnych biegów awansują do finału. Biegnie się korzystając jedynie z pomocy rąk i tylko dzięki rozciągniętej na zeskoku siatce biegacze nie zsuwają się w dół. Dla miłośników sportów ekstremalnych jest to doskonały test wytrzymałości. Na pomysł organizowania imprez biegowych na obiektach przeznaczonych do skoków narciarskich wpadli 10 lat temu Austriacy. Szybko rozprzestrzenił się on na całym niemal świecie.

– Moim marzeniem jest start w którymś z najtrudniejszych biegów typu runmageddon na świecie – zdradza swe plany na przyszłość Adrian Jurecki.

Jeden z nich, Badwater 135 Ultramaraton, odbywa się w kalifornijskiej Dolinie Śmierci od 1978 r. Trasa liczy 217 km ze startem na wysokości 85 m p.p.m. w pobliżu jeziora Badwater. Limit czasu na pokonanie trasy wynosi 48 godzin. Temperatura w dzień dochodzi do 56 st. C, a w nocy spada do… 40.

Jako ciekawostkę dodajmy, że w 2019 r. triumfowała w nim Patrycja Bereznowska, pokonując trasę w czasie 24 godziny, 13 minut i 24 sekundy. Była pierwszą Polką, która wystartowała w Dolinie Śmierci w 33-letniej historii zawodów. Ogromnym wyzwaniem dla najlepszych jest również ultramaraton Barkley Marathons organizowany od 1986 r. na terenie rezerwatu Frozen Head State Park w stanie Tennessee w USA. Śmiałkowie mają w sumie do pokonania 160 km. Na trasie obowiązuje zakaz używania urządzeń GPS, dozwolone są tylko mapa i kompas. Uczestnicy nie mieszczą się zwykle w limicie czasowym wynoszącym 60 godzin. W 35-letniej historii maratonu ukończyło go zaledwie 15 startujących.

– Trenuję i jeśli nadarzy się okazja, spróbuję swych sił – zarzeka się biegacz z Bolesława Śmiałego. 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

1755669760 powstaniaslaskie

Narodowy Dzień Powstań Śląskich - to górnicy walczyli o Polskę

Kiedy mówi się o Powstaniach Śląskich, zwykle pada kilka nazwisk dowódców i polityków. Ale siłą, która przeważyła szalę w latach 1919-1921, byli ci, którzy na co dzień zjeżdżali pod ziemię. Górnicy. Bez nich nie byłoby powstań, a Śląsk prawdopodobnie zostałby po niemieckiej stronie. Narodowy Dzień Powstań Śląskich został ustanowiony w 2022 roku, by uczcić pamięć uczestników trzech powstań śląskich z lat 1919–1921. To właśnie 20 czerwca 1922 roku, po zakończeniu sporów granicznych, Wojsko Polskie wkroczyło na te ziemie.

Górnicy i hutnicy na filmach sprzed 60 lat. Mamy je! Warto zobaczyć!

Jeśli ktoś ma ochotę zobaczyć film zmontowany z archiwalnych nagrań TVP 3, zachęcamy do oglądania! Ma ponad 7 minut, nosi tytuł „Twarze Przemysłu” i był pokazywany podczas tegorocznej Industriady w Muzeum Miejskim „Sztygarka” w Dąbrowie Górniczej.

Polska i Niemcy udostępnią 60 tys. Biletów Przyjaźni dla młodych podróżnych

Resort infrastruktury oraz Federalne Ministerstwo Transportu Niemiec uruchamiają kolejowy Polsko-Niemiecki Bilet Przyjaźni, z którego będzie mogło skorzystać 60 tys. młodych osób w wieku od 18 do 27 lat. Każdy z krajów udostępni po 30 tys. biletów - poinformowało w środę polskie ministerstwo.

Fotografie z kopalń, hut, fabryki obrabiarek i wielu innych zakładów. Warto je zobaczyć!

Jeśli ktoś ma wolne popołudnie albo weekend, polecamy wycieczkę do Muzeum Miejskiego „Sztygarka” w Dąbrowie Górniczej. Można tam zwiedzić nie tylko kopalnię ćwiczebną z lat 20. ubiegłego wieku, ale i świetną wystawę „Razem dla przemysłu. Oblicza dąbrowskich zakładów w fotografii i designie”. Wystawa na pewno będzie czynna przez całe wakacje.