Biegacze z dumą reprezentują Kompanię

fot: ARC

fot: ARC

Wyobrażacie sobie Państwo, że można przebiec 100 km w niecałe 10 godzin? Dla maratończyków, reprezentujących Kompanię Węglową na ogólnopolskich imprezach sportowych, nie ma w tej informacji nic szokującego.

Nie dalej niż w marcu br. stratowali w VII Dwunastogodzinnym Podziemnym Biegu Sztafetowym w kopalni soli w Bochni, a już na początku września zespół, w nieco innym składzie, reprezentować będzie górniczą spółkę podczas Festiwalu Biegowego, który jest imprezą towarzyszącą Forum Ekonomicznemu w Krynicy.

- Na Festiwal Biegowy złożą się trzy biegi: Bieg 7 Dolin, ultramaraton o długości 100 kilometrów i dwa biegi krótsze - na 66 i 33 kilometry. Reprezentacja Kompanii weźmie udział w tym ostatnim - wyjaśnia jeden z biegaczy, Dariusz Tatara z centrali KW.

Mój rozmówca przekonuje, że członkiem zespołu wartym opisania nie jest on sam, lecz jego kolega - Artur Duś, zawodowo związany z kopalnią Pokój, który osiąga najlepsze wyniki w grupie. Panowie poznali się w pracy, ale zbliżyło ich bieganie.

- Mieliśmy od jakiegoś czasu taki pomysł, żeby zrobić coś wspólnie. Po raz pierwszy udało się podczas biegu podziemnego w kopalni soli w Bochni. Ten bieg to sztafeta, więc dwanaście godzin, w trakcie których jest rozgrywany, rozkłada się na czterech zawodników - tłumaczy Tatara.

Morderczy wysiłek pod ziemią
Trasa biegu prowadziła zabytkowymi wyrobiskami bocheńskiej kopalni soli, 212 m pod ziemią, na poziomie August. Korytarzami tej nieczynnej kopalni biegło 61 sztafet z kilku krajów Europy. Konkurencję wygrała ta ekipa, która w morderczym biegu przebiegła najdłuższy dystans: 211,342 km.

- Drużyna Kompanii przebiegła 149,457 kilometrów, pozwoliło to na zajęcie 32. miejsca. To przyzwoity rezultat jak na amatorów i debiutantów. Wysiłek był niemal morderczy, a bieg bardzo trudny. Temperatura w różnych częściach chodnika wahała się od 5 do 15 stopni Celsjusza. Trasa była nierówna i tak wąska, że niekiedy z trudem mogły się na niej minąć dwie osoby. Trzeba było równomiernie rozkładać siły, aby utrzymywać założone tempo i pokonać zmęczenie, narastające z upływem czasu i pokonanym dystansem - opowiada biegacz.

W Bochni drużyna Kompanii Węglowej wystartowała w składzie: Dariusz Tatara, Andrzej Łokas, Artur Duś i Grzegorz Stypuła. W Krynicy Grzegorza Stypułę zmieni Marek Maruszczyk, pracownik Biura Inwestycji KW. 33-kilometrowy bieg będzie dużym wyzwaniem, bo jego trasa wytyczona jest w terenie górskim. Także w tym przypadku pomysł udziału w imprezie wyszedł od samych biegaczy. Nie wiadomo jeszcze, ilu będą mieć rywali, bo lista zostanie zamknięta tuż przed zawodami. Start zaplanowany jest na trzecią w nocy, o jednym czasie ruszają uczestnicy wszystkich trzech biegów.

W sportowych butach po szczęście
Dariusz Tatara przekonuje, że uprawianie biegów jest bardzo proste: nie trzeba specjalnej sali ani sprzętu, nie trzeba towarzystwa. Jedyne poniesione koszty to zakup butów. Na początek wystarczą takie za kilkadziesiąt złotych. Jego zdaniem do biegania potrzeba jeszcze dwóch rzeczy: chęci i konsekwencji. Można biegać po śniegu i w deszczu. A efekty są wymierne: dobre samopoczucie, wzrost samooceny i poczucie szczęścia.

- Dlaczego biegam? - zastanawia się Tatara, którego przygoda z biegami trwa od pięciu lat. - Pomyślałem sobie kiedyś: fajnie byłoby skończyć maraton. Najpierw wystartowałem w półmaratonie, potem był już dystans dwa razy dłuższy. Stwierdziłem jednak, że taki wysiłek jest dla mnie zbyt duży - zwierza się.

Pan Dariusz trenuje co drugi dzień, wieczorami, przez około 1,5 godziny. Woli biegać sam, słucha wtedy muzyki i układa w myślach życiowe sprawy. Mówi, że na starcie wyścigu czuje wyzwanie, poczucie, że przed nim duża praca.

- Ruszając, zastanawiam się, czy tym razem się uda i dobiegnę do mety. Potem, w trakcie biegu pojawiają się myśli: po co mi to było! Gdy jednak kilometry mijają i zbliżam się do finiszu, czuję zadowolenie. Po biegu jest ogromne zmęczenie i obietnica dana samemu sobie: nigdy więcej! Ale mija kilka dni i pojawia się chęć, by znowu pobiec - deklaruje.

Wśród uczestników biegu podziemnego w kopalni soli w Bochni wypatrzeć można zawodników z logo Kompanii Węglowej na koszulkach. Nikt od nich nie wymaga, żeby wygrywali. Ważne, że z dumą reprezentują swoją firmę i realizują własne marzenia.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Górska adrenalina w Szczyrku. Wielkie otwarcie Salamandra Alpine Coaster

Dynamiczne zakręty, efektowne spirale, ekscytujące zjazdy i przepiękne górskie krajobrazy – to Salamandra Alpine Coaster, najnowocześniejsza kolejka grawitacyjna w Beskidach. Powstała w Szczyrku, a na sobotę, 11 lipca 2026 r., zaplanowano wielkie otwarcie nowej atrakcji. 

Oddali krew w cieniu kopalnianego szybu. W sumie 52 litry

116 dawców i ponad 52 litry krwi – taki jest wynik letniej edycji zbiórki „Podaruj krew, podaruj życie” w Kopalni Soli "Wieliczka".  Pierwsi kandydaci na krwiodawców pojawili się przy szybie Regis już wczesnym rankiem.

Barbórka w środku lata? Tylko w Tarnowskich Górach

Tarnowskie Góry to miasto, gdzie barbórkowe tradycje żyją nawet w lipcu. Będzie można się o tym przekonać w najbliższych dniach.

Muzeum Górnictwa Węglowego rozpoczyna projekt „Kultura Cyfrowa”

Muzeum Górnictwa Węglowego w Zabrzu rozpoczyna realizację projektu „Kultura Cyfrowa”. Jego celem jest cyfrowe zabezpieczenie i udostępnienie unikatowych zabytków związanych z Główną Kluczową Sztolnią Dziedziczną – jednym z najcenniejszych obiektów dziedzictwa górniczego na Śląsku.