Bez rewolucji w grupie Hutmenu
Zdaniem Kazimierza Śmigielskiego, p. o. prezesa Hutmenu, grupa w II kwartale pokaże lepsze wyniki niż po pierwszych trzech miesiącach tego roku. Wówczas spółka matka miała 7,3 mln zł straty netto, Huta Metali Nieżelaznych Szopienice była 5,4 mln zł pod kreską, a jedynie Walcownia Metali Dziedzice osiągnęła 1,4 mln zł zysku netto.
Według informacji gazety, w II kwartale wrocławska spółka matka powinna wyjść na zero, jednak wynik całej grupy będzie ujemny.
Śmigielski objął stery w Hutmenie w trudnym dla grupy momencie. Dały się jej we znaki wysokie ceny miedzi, wzrost wartości złotego i w konsekwencji utrata rynków dolarowych (USA, Daleki Wschód). Przedstawiciele Impexmetalu, który kontroluje 62 proc. akcji Hutmenu, zapowiadali nawet, że do końca czerwca zapadnie decyzja o likwidacji produkcji we Wrocławiu, jeśli nie znajdzie się zewnętrzny inwestor, zainteresowany wspólnym biznesem.
- Myślę, że takie opinie były formułowane na fali bardzo złych wyników za I kwartał, wówczas górę wzięły emocje. Teraz sytuacja wygląda inaczej. Warto bardziej racjonalnie podejść do Hutmenu, przecież w niektórych wyrobach wciąż mamy dominującą pozycję na rynku. Poczekajmy na efekty rozmów z potencjalnymi inwestorami - komentuje Śmigielski.
Hutmen wyprowadził już część produkcji z 20-hektarowej działki w centrum Wrocławia do Czechowic. Pozostała tam jeszcze produkcja m.in. stopów odlewniczych i wyrobów niszowych. Jak mówi Śmigielski, firma analizuje opłacalność przeniesienia jej do Czechowic, ale nie został określony żaden termin.