Bez odszkodowania za górniczą katastrofę. Zawiniła kopalnia

fot: Maciej Dorosiński

Co roku w rocznicę tragedii odbywają się uroczystości pod kopalnią

fot: Maciej Dorosiński

Polska Grupa Górnicza bez odszkodowania za zniszczenia powstałe w wyniku katastrofy w kopalni Halemba w Rudzie Śląskiej w 2006 r. Wtedy w wyniku wybuchu metanu i pyłu węglowego zginęło 23 górników. Wyrok w tej sprawie ogłosił w piątek Sąd Apelacyjny w Katowicach, przychylając się do odwołania Ergo Hestia.

Sąd I instancji przyznał  spółce ponad 11 mln zł odszkodowania. Ergo Hestia odwołała się. Powołała się na ustalenia śledztwa i procesu karnego, wskazując na liczne nieprawidłowości w kopalni, m.in. na łamanie przepisów i zasad bezpieczeństwa.

Rzeczniczka Sądu Apelacyjnego w Katowicach sędzia Wiesława Namirska powiedziała, że w piątkowym orzeczeniu sąd oddalił powództwo PGG. Zmienił wyrok I instancji co do zasądzonej kwoty i kosztów procesu. Na rzecz Ergo Hestii zasądził 105 tys. zł z odsetkami jako koszty postępowania apelacyjnego.

Rodziny dostały odszkodowania

Ergo Hestia wypłaciła odszkodowania rodzinom ofiar katastrofy w Halembie i poszkodowanym górnikom. Zakwestionowała jedynie roszczenia dotyczące zniszczonego sprzętu. Powołując się na ustalenia śledztwa i procesu karnego, odmówiła wypłaty odszkodowania, wskazując na liczne nieprawidłowości w kopalni, m.in. na łamanie przepisów i zasad bezpieczeństwa. Ubezpieczyciel stał na stanowisku, że było to złamanie warunków umowy. Choć katowicki sąd okręgowy w I instancji częściowo uznał roszczenia górniczej spółki, przyznając PGG 11 mln zł, sąd apelacyjny podzielił stanowisko towarzystwa ubezpieczeniowego.

Katastrofa w rudzkiej kopalni była największą tragedią w polskim górnictwie od 30 lat. Podczas likwidowania ściany wydobywczej 1030 m pod ziemią doszło do wypływu, zapalenia i wybuchu metanu. Większość ofiar tragedii to pracownicy zewnętrznej firmy Mard, którzy rabowali sprzęt.

Do wybuchu doszło wskutek zaniechania profilaktyki przeciw zagrożeniom naturalnym. Pracownicy byli w Halembie kierowani do prac mimo przekroczeń dopuszczalnych stężeń metanu. Fałszowano dokumentację i próbki pyłu węglowego, aby wykazać, że był on neutralizowany pyłem kamiennym. Obrona w trakcie procesu przekonywała, że to, co zdarzyło się w Halembie, było zdarzeniem losowym, niezależnym od ludzi.

Na ławie oskarżonych zasiadło 27 osób. Część dobrowolnie poddała się karze. W styczniu 2015 r. Sąd Okręgowy w Gliwicach skazał byłego szefa działu wentylacji Marka Z. oskarżonego m.in. o sprowadzenie katastrofy na trzy lata więzienia (prokuratura żądała ośmiu). 14 innych oskarżonych, wśród nich były dyrektor kopalni Kazimierz D., dla którego oskarżenie domagało się siedmiu lat, usłyszało wówczas wyroki w zawieszeniu, dwóch - uniewinniające.

W lutym 2016 r. rozpoznający odwołania od wyroku I instancji Sąd Apelacyjny w Katowicach w części uchylił tamto orzeczenie - do ponownego rozpoznania skierował sprawy Z. (skazując go już prawomocnie na cztery miesiące więzienia za to, że już po katastrofie kazał podwładnemu fałszować dokumentację), Kazimierza D. i Jana J. Ich ponowny proces rozpoczął się w październiku 2016 r. Orzeczenia wobec pozostałych stały się już wtedy prawomocne.

Tak doszło do katastrofy

Przypomnijmy. Do tragedii w Halembie doszło 21 listopada 2006 roku około godziny 16. w pokładzie 506, na głębokości 1030 metrów. Górnicy kopalni oraz pracownicy z zewnętrznej firmy Mard pracowali od 18 listopada przy ścianie wydobywczej przeznaczonej do likwidacji, wydobywając sprzęt warty około 70 mln zł. Demontaż maszyn urabiających i elementów obudowy był prowadzony ze względu na trudne warunki pracy i zagrożenie dla górników.

Akcja ratownicza rozpoczęła się we wtorek, 21 listopada około godziny 19. i trwała do późnych godzin nocnych, po czym została przerwana ze względu na warunki uniemożliwiające prowadzenie dalszej akcji ratowniczej (zbyt wysokie stężenie metanu, temperatura i wilgotność stwarzały atmosferę nieprzyjazną człowiekowi). W tym czasie ratownikom udało się wydobyć sześć ciał.

Następnego dnia, w godzinach porannych ratownicy ponownie zeszli w rejon katastrofy. Ponownie musieli wycofać się, ponieważ w wyrobisku zatrzymała się cyrkulacja powietrza, pojawiła się woda. Stężenie metanu i temperatura wzrosły. Aby poprawić warunki, rozpoczęto przewietrzanie wyrobiska oraz wypompowywanie wody.

O godzinie 22:40 podjęto decyzję o wznowieniu akcji ratunkowej, wiedząc że pod ziemią ciągle przebywa 17 osób. Przed północą, 22 listopada, trzy zespoły ratunkowe ponownie zeszły w głąb chodnika, w którym doszło do katastrofy. Zastępy ratowników znalazły najpierw trzy ciała, a po kolejnej 1,5 godziny kolejne 12 ciał. Nad ranem ratownicy odnaleźli dwóch pozostałych nieżyjących górników, znajdowali się oni w pobliżu centrum inicjacji wybuchu i zapłonu metanu. W sumie, w akcji ratunkowej, brało udział 13 zastępów.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Domański: Opór prezydenta wobec ustawy o windfall tax jest niezrozumiały

Opór prezydenta Karola Nawrockiego wobec rządowej ustawy o podatku od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych jest absolutnie niezrozumiały - ocenił we wtorek minister finansów i gospodarki Andrzej Domański.

Masz dzieci? Masz wydatki i to wysokie. W 2025 r. wzrosły dochody gospodarstw domowych

Sytuacja materialna gospodarstw domowych poprawiła się w 2025 r. wobec roku poprzedniego. Przeciętny miesięczny dochód rozporządzalny na osobę wzrósł nominalnie o 10,5 proc. do 3 tys. 500 zł, podczas gdy wydatki zwiększyły się o 7,3 proc. do 2 tys. 15 zł na osobę - podał we wtorek GUS.

Przemysł motoryzacyjny w Polsce zmniejszył zatrudnienie

W I półroczu br. zatrudnienie w przemyśle motoryzacyjnym w Polsce spadło do poziomu sprzed 9 lat - wynika z raportu AutomotiveSuppliers.pl. Do spadku przyczyniły się przede wszystkim redukcje w branży komponentów i akcesoriów.

Górnicze dziedzictwo jako narzędzie edukacji. Muzeum Saturn zaprasza na cykl szkoleń

Jak wykorzystać dziedzictwo przemysłowe jako narzędzie edukacji, animacji i budowania lokalnych partnerstw? Odpowiedzi na to pytanie poszukiwać będą uczestnicy cyklu szkoleń „Górnicza tożsamość Zagłębia”, organizowanego przez Muzeum Saturn w Czeladzi.