Bez jasnej deklaracji musimy iść do górników
fot: Maciej Dorosiński
- Kiedy węgla na rynku było za dużo, apelowaliśmy, żeby wyeliminować import zza wschodniej granicy i chronić nasze kopalnie i miejsca pracy w górnictwie - przypomina Bogusław Hutek
fot: Maciej Dorosiński
- Jeśli deklaracji odnośnie pełnej realizacji umowy społecznej nie będzie, to musimy iść do górników, przedstawić im, jak wygląda sytuacja i podjąć odpowiednie decyzje w obronie miejsc pracy – mówi Bogusław Hutek, przewodniczący górniczej Solidarności.
W poniedziałek, 14 października, w siedzibie resortu przemysłu w Katowicach ma odbyć się spotkanie sygnatariuszy Umowy społecznej w sprawie transformacji górnictwa i województwa śląskiego. O to, jakie są oczekiwania strony związkowej zapytaliśmy Bogusława Hutka, przewodniczącego górniczej Solidarności.
- Oczekujemy prawdy i jasnej informacji, w jakim kierunku zmierza górnictwo i energetyka. Chcemy wreszcie usłyszeć, kiedy umowa społeczna zostanie notyfikowana, bo obecnie nie mamy żadnych oficjalnych informacji w tej sprawie. No i przede wszystkim chcemy się dowiedzieć, czy rząd zamierza w 100 proc. realizować umowę społeczną. Niestety dziś widać po działaniach Ministerstwa Klimatu i Środowiska w sprawie przepisów dotyczących jakości paliw stałych oraz energetyki, która nie odbiera węgla i kontraktuje bardzo niskie wolumeny, że wcale tak nie jest. Dlatego chcemy usłyszeć, jakie są rządowe plany w tych kwestiach, nie tylko od minister przemysłu Marzeny Czarneckiej, ale też od minister klimatu i środowiska. Mam nadzieję, że na poniedziałkowym spotkaniu będzie też ktoś z Ministerstwa Aktywów Państwowych oraz Kancelarii Premiera. Jeśli takiej deklaracji odnośnie pełnej realizacji umowy społecznej nie będzie, to musimy iść do górników, przedstawić im, jak wygląda sytuacja i podjąć odpowiednie decyzje w obronie miejsc pracy – mówi przewodniczący górniczej Solidarności.
Zwraca uwagę, że obecnie jedyną realizowaną częścią umowy społecznej są budżetowe dotacje do redukcji zdolności wydobywczych.
- Na dodatek coraz więcej mówi się o tym, że te dotacje są bardzo duże. Mało kto ma świadomość, że gdyby kontraktacja węgla była na poziomie, który zakładała umowa społeczna, a energetyka odbierałaby polski węgiel i płaciła za niego, to te subwencje byłyby dużo, dużo niższe. Wszyscy też zapomnieli już, że w latach 2022-2023 prawie nie korzystaliśmy z subwencji, a na dodatek zostawiliśmy w budżecie miliardy złotych na różnicy cen węgla, dzięki czemu zyskała energetyka, a ludzie mieli tańszy prąd. Nie tylko nierealizowany jest odbiór węgla przewidziany w umowie społecznej. Nie powstały też żadne instalacje związane z czystymi technologiami węgla, a zgodnie z umową niektóre z nich powinny już być zbudowane i funkcjonować. Fundusz Transformacji Województwa Śląskiego dopiero powstaje i nie wiadomo, kiedy mogłyby zostać uruchomione pierwsze inwestycje związane z transformacją naszego regionu – dodaje Bogusław Hutek.
Umowa społeczna, która została podpisana w maju 2021 r., to kluczowy dokument dla dalszego funkcjonowania kopalń – dokument ma zapewnić stabilne funkcjonowanie kopalń i stopniowe odchodzenie pracujących w tych zakładach ludzi przez kolejne dwie dekady. Umowa określa zasady i tempo wygaszania polskich kopalń wydobywających węgiel energetyczny w perspektywie do 2049 r. Dokument zawiera m.in. gwarancje zatrudnienia oraz osłon socjalnych dla górników i przewiduje budżetowe dopłaty do redukcji zdolności produkcyjnych. To właśnie kwestia dopłat budżetowych sprawia, że mechanizm ten musi zaakceptować Unia Europejska. Mimo że od podpisania umowy minęły już ponad 3 lata, dokumentu wciąż nie udało się notyfikować w Komisji Europejskiej.